
Zaufanie konsumentów w USA poprawiło się mocniej od oczekiwań. Najnowszy odczyt Conference Board pokazał wzrost indeksu o ok. 4,5 pkt wobec kwietnia, czyli do okolic 97 pkt. To lepszy wynik niż zakładał rynek, bo konsensus przed publikacją wynosił 91,9 pkt, przy poprzednim odczycie 92,8 pkt.
Najnowsze dane są istotne, bo amerykański konsument pozostaje jednym z kluczowych punktów odniesienia dla globalnych rynków. Conference Board Consumer Confidence Index mierzy ocenę bieżącej sytuacji gospodarczej oraz oczekiwania gospodarstw domowych dotyczące kolejnych miesięcy. Wyższy odczyt zwykle traktowany jest jako sygnał większej skłonności do wydatków, co ma znaczenie dla dolara, obligacji, akcji i prognoz wzrostu gospodarczego.
Zaufanie konsumentów w USA rośnie po słabym okresie
Majowy odczyt sugeruje, że nastroje gospodarstw domowych w USA nieco się poprawiły po kilku miesiącach dużej ostrożności. Według dostępnych danych po publikacji poprawiły się oba główne komponenty indeksu: ocena obecnej sytuacji wzrosła o ok. 3,5 pkt, a indeks oczekiwań o ok. 5,8 pkt. To ważne, bo jeszcze w kwietniu Conference Board wskazywał na tylko niewielki wzrost głównego indeksu do 92,8 pkt, przy spadku wskaźnika bieżącej sytuacji i wzroście wskaźnika oczekiwań do 72,2 pkt.
Poprawa nastrojów może oznaczać, że część gospodarstw domowych mniej obawia się pogorszenia sytuacji na rynku pracy i w dochodach. Nie oznacza jednak, że amerykański konsument wrócił do pełnego optymizmu. Wskaźnik oczekiwań, nawet po odbiciu, pozostaje blisko strefy uznawanej przez ekonomistów za ostrzegawczą. Poziom poniżej 80 pkt historycznie bywał traktowany jako sygnał podwyższonego ryzyka recesji w kolejnych miesiącach.
Inflacja i ceny paliw nadal ciążą nastrojom
Tło dla najnowszych danych pozostaje trudne. W kwietniowym komentarzu Conference Board zwracał uwagę, że konsumenci nadal obawiali się wysokich cen, ropy, benzyny i skutków konfliktu na Bliskim Wschodzie. W odpowiedziach ankietowych częściej pojawiały się komentarze dotyczące cen, wojny oraz kosztów paliw, co pokazywało, że gospodarstwa domowe odczuwały presję na budżety.
Podobny obraz dało wcześniej badanie Uniwersytetu Michigan. Majowy indeks nastrojów konsumentów spadł tam do 44,8 pkt z 49,8 pkt w kwietniu, a długoterminowe oczekiwania inflacyjne wzrosły do 3,9 proc. z 3,5 proc. To pokazuje, że między różnymi badaniami nastrojów może być rozjazd, ale wspólny mianownik pozostaje podobny: konsumenci w USA nadal bardzo uważnie patrzą na ceny i koszty życia.
Co to oznacza dla rynków i Fed?
Lepszy od oczekiwań odczyt zaufania konsumentów może być krótkoterminowo pozytywny dla rynku akcji, bo ogranicza obawy przed gwałtownym hamowaniem konsumpcji. Jednocześnie nie jest to jednoznacznie dobra wiadomość dla rynku obligacji. Jeżeli gospodarstwa domowe pozostaną skłonne do wydatków mimo podwyższonych cen, Rezerwa Federalna może mieć mniej argumentów za szybkim łagodzeniem polityki pieniężnej.
Najważniejsze będzie teraz to, czy poprawa nastrojów przełoży się na realne wydatki. Dane Conference Board pokazują odczucia konsumentów, a nie faktyczną sprzedaż. Dlatego inwestorzy będą zestawiać najnowszy odczyt z kolejnymi danymi o dochodach, wydatkach, inflacji PCE i sytuacji na rynku pracy.
Majowe odbicie nie kończy więc dyskusji o kondycji amerykańskiej gospodarki. Pokazuje raczej, że konsumenci nie załamali się mimo presji cenowej i geopolitycznej. Dla rynków to sygnał ulgi, ale nie zielone światło do ogłoszenia końca ryzyk. Najważniejszy wniosek brzmi: zaufanie konsumentów w USA poprawiło się mocniej od oczekiwań, jednak oczekiwania na kolejne miesiące wciąż pozostają zbyt słabe, by mówić o pełnym powrocie optymizmu.