Paliwo może znów być tańsze. Po doniesieniach o możliwym porozumieniu USA-Iran ceny ropy spadły o ponad 4 proc., a europejski gaz potaniał do okolic dwutygodniowego minimum. Rynek wycenia scenariusz, w którym Cieśnina Ormuz, jeden z najważniejszych szlaków energetycznych świata, zostanie ponownie otwarta, choć polityczne ryzyko wciąż pozostaje wysokie.
Iran wrócił w centrum uwagi światowych rynków po najpoważniejszej wymianie ognia z Izraelem od czasu kwietniowego zawieszenia broni. W ciągu ostatniej doby Teheran przeprowadził kilka fal ataków rakietowych na Izrael, Izrael odpowiedział uderzeniami w cele w Iranie, a Donald Trump publicznie wezwał obie strony do natychmiastowego przerwania ostrzału. Ropa Brent najpierw skoczyła w okolice 98 dolarów za baryłkę, a giełdy w Azji i Europie zareagowały spadkami.
Zaufanie konsumentów w USA poprawiło się mocniej od oczekiwań. Najnowszy odczyt Conference Board pokazał wzrost indeksu o ok. 4,5 pkt wobec kwietnia, czyli do okolic 97 pkt. To lepszy wynik niż zakładał rynek, bo konsensus przed publikacją wynosił 91,9 pkt, przy poprzednim odczycie 92,8 pkt.
Goldman Sachs alarmuje, że globalne zapasy ropy i paliw spadają w rekordowym tempie. Według analityków banku w maju z rynku ubywało średnio 8,7 mln baryłek dziennie, a tempo spadku widocznych zapasów było niemal dwa razy wyższe niż średnia od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie. To może oznaczać, że rynek ropy pozostanie bardzo wrażliwy na informacje o dostawach, cieśninie Ormuz i decyzjach państw sięgających po rezerwy strategiczne.