
Polska ma pozostać największym beneficjentem nowego budżetu UE na lata 2028-2034, ale rząd coraz ostrożniej mówi o kolejnych perspektywach. Według propozycji Komisji Europejskiej do Polski ma trafić ponad 123 mld euro, lecz minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przyznaje, że nie wiadomo, czy po 2034 r. Polska nadal będzie „na plusie” w unijnych rozliczeniach.
- Polska ma otrzymać ponad 123 mld euro w budżecie UE na lata 2028-2034.
- Rząd wskazuje, że Polska pozostanie beneficjentem netto, ale po 2034 r. nie ma już takiej pewności.
- Nowa perspektywa będzie oparta na Planie Partnerstwa Krajowego i Regionalnego oraz większej roli środków zarządzanych centralnie z Brukseli.
Nowy budżet UE: ponad 123 mld euro dla Polski
Projekt Wieloletnich Ram Finansowych UE na lata 2028-2034 przewiduje dla Polski ponad 123 mld euro, łącznie ze środkami ze Społecznego Funduszu Klimatycznego. To największa koperta narodowa wśród państw członkowskich. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej informowało, że Komisja Europejska zaproponowała Polsce ponad 123 mld euro, a resort rozpoczął już prace nad strategią wykorzystania tych pieniędzy.
To wciąż propozycja, a nie ostatecznie zamknięty budżet. W Unii trwa spór o wielkość całych ram finansowych, priorytety wydatkowe i podział środków między państwa. Z punktu widzenia Polski najważniejsze jest jednak to, że projekt utrzymuje kraj w roli głównego odbiorcy funduszy europejskich.
Kancelaria Premiera wskazywała wcześniej, że nowy budżet UE ma mieć wartość około 2 bln euro i że Polska ma być jego największym beneficjentem. Wśród priorytetów wymieniano bezpieczeństwo, obronność, politykę spójności, Wspólną Politykę Rolną, inwestycje i innowacje.
Polska beneficjentem netto, ale co dalej po 2034 r.?
Najważniejsza politycznie wypowiedź dotyczy nie samej kwoty, lecz przyszłego statusu Polski. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej, powiedziała we wtorek, że perspektywa 2028-2034 to budżet, w którym Polska „na pewno” będzie beneficjentem netto. Dodała jednak, że nie wiadomo, co będzie w kolejnym budżecie po 2034 r.
„To jest na pewno budżet, w którym jesteśmy beneficjentem netto, a co będzie z kolejnym po prostu nie wiemy, a tu wiemy, że jesteśmy, więc zróbmy z tego jak najlepszy pożytek rozwojowy” – mówiła Pełczyńska-Nałęcz, cytowana przez PAP Biznes.
To istotna zmiana w sposobie mówienia o funduszach UE. Przez lata Polska była jednym z największych odbiorców netto unijnych pieniędzy, głównie dzięki polityce spójności i środkom dla rolnictwa. Wraz ze wzrostem zamożności kraju, rosnącymi potrzebami obronnymi UE i presją płatników netto, kolejne budżety mogą być dla Polski mniej korzystne.
Pieniądze będą w nowej konfiguracji
Nowa perspektywa nie będzie prostym powtórzeniem dotychczasowego modelu. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej podkreśla, że po raz pierwszy w ramach budżetu przewidzianego dla Polski mają znaleźć się razem środki na politykę spójności, Wspólną Politykę Rolną, Wspólną Politykę Rybołówstwa, Społeczny Fundusz Klimatyczny, migrację, zarządzanie granicami, bezpieczeństwo i obronność.
Zamiast wielu rozproszonych instrumentów kluczowy ma być Plan Partnerstwa Krajowego i Regionalnego. To w nim Polska ma określić priorytety inwestycyjne i reformy, które przedstawi Komisji Europejskiej. Pełczyńska-Nałęcz wskazywała, że kraj potrzebuje własnej strategii rozwoju, aby pokazać w UE, na co chce przeznaczyć pieniądze i jaki efekt mają przynieść inwestycje.
Komisja Europejska zapowiada, że nowy długoterminowy budżet ma łączyć środki wdrażane przez państwa i regiony w ramach jednej spójnej strategii, z polityką spójności i rolną jako głównymi filarami. Strategia ma być realizowana przez krajowe i regionalne plany partnerstwa, które mają lepiej dopasowywać inwestycje do potrzeb państw i regionów.
Więcej pieniędzy zarządzanych centralnie z Brukseli
Dla Polski wyzwaniem będzie rosnąca rola instrumentów zarządzanych bezpośrednio przez Komisję Europejską. MFiPR podaje, że projekt Wieloletnich Ram Finansowych przewiduje ponad dwukrotny wzrost środków na takie instrumenty. Ten dział budżetu ma mieć wartość prawie 600 mld euro, z czego 450 mld euro ma trafić do Europejskiego Funduszu Konkurencyjności. Dla porównania, na realizację planów partnerstwa krajowego i regionalnego we wszystkich państwach UE zaplanowano niewiele ponad 860 mld euro.
To oznacza, że część pieniędzy nie będzie rozdzielana w klasycznym modelu kopert krajowych. Państwa, regiony, firmy i instytucje będą musiały skuteczniej konkurować o środki z programów centralnych. Dla Polski może to być zarówno szansa, jak i ryzyko. Szansa, jeśli projekty technologiczne, energetyczne, obronne i infrastrukturalne będą dobrze przygotowane. Ryzyko, jeśli krajowe instytucje i przedsiębiorstwa nie będą w stanie konkurować z silniejszymi graczami z Europy Zachodniej.
Czytaj także:
Inflacja znacznie niższa od oczekiwań. Czas na cięcie stóp procentowych?
Lawinowy wzrost liczby multidłużników. Rekordzista ma 29 wierzycieli
Rynek pracy słabnie. Najgorsze dane od początku pomiarów