Refinansowanie kredytu hipotecznego coraz popularniejsze. Przeniesiono miliardy złotych długu

Fasada banku, ilustracja hasła refinansowanie kredytu hipotecznego

Refinansowanie kredytu hipotecznego stało się jednym z najważniejszych zjawisk na rynku mieszkaniowym w 2026 r. Według danych podanych przez Związek Banków Polskich wartość refinansowanych kredytów mieszkaniowych w okresie od stycznia do kwietnia wyniosła 13,6 mld zł. To już niemal 30 proc. łącznej podaży kredytów mieszkaniowych i sygnał, że wielu klientów nie czeka wyłącznie na nowe obniżki stóp, lecz aktywnie szuka tańszego finansowania.

Refinansowanie kredytu hipotecznego rośnie wraz z konkurencją banków

Z informacji opisanych przez Bankier.pl wynika, że w samym kwietniu łączna podaż kredytów mieszkaniowych wyniosła 13,7 mld zł, co oznacza wzrost o 67 proc. rok do roku. Wartość refinansowanych kredytów osiągnęła w tym miesiącu 4,2 mld zł, czyli poziom zbliżony do refinansowania z całego 2024 r.

To pokazuje, że wzrost rynku kredytów mieszkaniowych nie wynika wyłącznie z nowych zakupów mieszkań. Coraz większą część aktywności stanowią osoby, które już mają kredyt, ale chcą przenieść go do innego banku na lepszych warunkach. W kwietniu udział refinansowania w podaży kredytów wzrósł do 30,9 proc.

Agnieszka Wachnicka, wiceprezes ZBP, podała w cytowanym przez Bankiera wpisie, że „od początku 2026 r. (styczeń – kwiecień ’26) czysta podaż kredytów mieszkaniowych wyniosła 33,8 mld zł, a refinansowanie osiągnęło 13,6 mld zł”. Łączna podaż kredytów mieszkaniowych sięgnęła więc 47,4 mld zł.

Dlaczego kredytobiorcy przenoszą kredyty do innych banków?

Główną przyczyną jest różnica między starymi i nowymi warunkami finansowania. Wielu kredytobiorców zaciągało kredyty w okresie wysokich stóp procentowych, gdy marże banków były wyższe, a zdolność kredytowa ograniczona. Teraz część klientów może liczyć na lepszą ofertę, zwłaszcza jeśli ma stabilne dochody, spłaciła już część kapitału i nie ma opóźnień w regulowaniu rat.

Refinansowanie polega na zaciągnięciu nowego kredytu, którym spłacany jest dotychczasowy kredyt mieszkaniowy. Dla klienta najważniejszy jest efekt końcowy: niższa rata, krótszy okres spłaty, niższa marża, przejście na inną formułę oprocentowania albo poprawa elastyczności umowy. W praktyce opłacalność zależy jednak od całkowitego kosztu operacji, a nie tylko od wysokości miesięcznej raty.

Kredytobiorca musi uwzględnić m.in. koszty sądowe, opłaty za wpis hipoteki, ewentualną prowizję za wcześniejszą spłatę, koszt wyceny nieruchomości, ubezpieczenia i warunki dodatkowych produktów. Refinansowanie może być korzystne, ale wymaga porównania RRSO, całkowitej kwoty do spłaty oraz różnicy w kosztach w całym okresie kredytowania.

Dane AMRON-SARFiN pokazują zmianę struktury rynku

Szybki wzrost refinansowania potwierdzają również dane z najnowszego raportu AMRON-SARFiN. W I kwartale 2026 r. banki w Polsce zawarły ponad 73 tys. umów kredytów mieszkaniowych o łącznej wartości 33,4 mld zł. To oznacza wzrost o 13,85 proc. pod względem liczby kredytów i o 14,34 proc. pod względem wartości względem poprzedniego kwartału.

W ujęciu rocznym dynamika była jeszcze wyraźniejsza: liczba zawartych umów wzrosła o 51,99 proc., a ich wartość o 63,84 proc. Ważne jest jednak to, że część tego wzrostu nie oznacza nowego popytu na mieszkania, lecz przetasowanie istniejących kredytów między bankami.

Według analiz Centrum AMRON udział kredytów refinansowych wzrósł z 8 proc. w I kwartale 2025 r. do 28 proc. w I kwartale 2026 r. To bardzo duża zmiana w ciągu roku. Dla rynku nieruchomości oznacza to, że same statystyki sprzedaży kredytów trzeba czytać ostrożniej niż wcześniej. Wysoka wartość nowo raportowanych umów nie zawsze przekłada się na równie silny wzrost zakupów mieszkań.

Co to oznacza dla banków i rynku mieszkaniowego?

Dla banków refinansowanie oznacza ostrzejszą walkę o klienta. Instytucje, które oferują atrakcyjne warunki, mogą przejmować portfele od konkurencji. Banki z mniej konkurencyjną ofertą ryzykują z kolei odpływ solidnych kredytobiorców, czyli klientów regularnie spłacających zobowiązania i posiadających dobrą historię kredytową.

Dla kredytobiorców to dobra informacja, bo większa konkurencja zwykle poprawia warunki ofert. Banki mogą rywalizować marżą, prowizją, kosztami produktów dodatkowych albo szybkością procesu. Jednocześnie nie każdy klient automatycznie skorzysta na przeniesieniu kredytu. Osoby z niskim wkładem własnym, gorszą zdolnością kredytową albo krótkim okresem od podpisania umowy mogą mieć mniejsze pole manewru.

Z perspektywy rynku mieszkaniowego refinansowanie może też zaciemniać obraz popytu. Jeśli coraz większa część nowych umów dotyczy przenoszenia długu, to dane o wartości udzielonych kredytów nie powinny być bezpośrednio utożsamiane z liczbą nowych transakcji mieszkaniowych. To ważne dla deweloperów, pośredników, analityków i inwestorów obserwujących koniunkturę w nieruchomościach.

Czytaj także:

Synektik pokazał wyniki powyżej oczekiwań. Spółka powróci do wzrostów?

Cena złota spadła o ponad 20 proc. od szczytu. Analitycy: na tym nie koniec

Polski samochód elektryczny wraca w nowej odsłonie. Foxconn pomoże Izerze

Oceń ten artykuł: