
Samochody elektryczne w Polsce zanotowały w maju wyraźne cofnięcie, choć cały rynek nowych aut był na plusie. Z danych branżowych wynika, że rejestracje aut bateryjnych spadły o prawie jedną trzecią rok do roku, a Polska znalazła się wśród nielicznych europejskich rynków, na których popyt na elektryki zmalał.
- W maju w Polsce zarejestrowano 2015 nowych aut elektrycznych, o 28,5 proc. mniej niż rok wcześniej.
- Udział samochodów elektrycznych w rejestracjach nowych aut osobowych spadł do 4,1 proc.
- Rynek nowych aut rośnie, ale Polacy znacznie częściej wybierają hybrydy niż auta w pełni elektryczne.
Samochody elektryczne z mocnym spadkiem w Polsce
W maju 2026 r. w Polsce zarejestrowano 2015 nowych samochodów osobowych w pełni elektrycznych. To o 28,5 proc. mniej niż rok wcześniej, jak wynika z danych PZPM opracowanych na podstawie CEP. Spadek jest szczególnie widoczny, bo nie dotyczy całego rynku motoryzacyjnego. W tym samym miesiącu zarejestrowano 49 591 nowych samochodów osobowych, czyli o 6,3 proc. więcej niż w maju 2025 r.
Oznacza to, że problem nie polega na ogólnym załamaniu zakupów aut. Kierowcy nadal kupują nowe samochody, ale rzadziej wybierają modele bateryjne. Według IBRM SAMAR udział nowych elektrycznych samochodów osobowych spadł drugi miesiąc z rzędu, z 5,1 proc. w kwietniu do 4,1 proc. w maju.
Na tle Europy wygląda to słabo. Jak podał Business Insider na podstawie danych ACEA, w maju rejestracje elektryków spadły tylko w dwóch krajach Europy: w Polsce i na Łotwie. W Polsce spadek był największy, a niższy udział aut elektrycznych w nowych rejestracjach miała jedynie Chorwacja.
Hybrydy wygrywają z elektrykami
Polacy nie odwrócili się od napędów zelektryfikowanych jako takich. Znacznie chętniej wybierają jednak hybrydy. W maju zarejestrowano 11 992 klasyczne hybrydy, 12 826 miękkich hybryd oraz 4543 hybrydy plug-in. To razem około 29,4 tys. aut, czyli niemal 60 proc. rynku nowych samochodów osobowych.
Różnica jest więc wyraźna: kierowcy akceptują elektryfikację, ale częściej w wersji pośredniej. Hybryda nie wymaga planowania ładowania, daje niższe spalanie w mieście i nie zmusza do zmiany codziennych przyzwyczajeń. Dla wielu nabywców, zwłaszcza poza największymi miastami, to bezpieczniejszy wybór niż samochód w pełni elektryczny.
Z danych PZPM wynika też, że hybrydy plug-in urosły w maju o 91,2 proc. rok do roku, do 4543 sztuk. To ważny sygnał dla producentów i dealerów. Część klientów chce auta z możliwością jazdy na prądzie, ale nie chce uzależniać się wyłącznie od baterii i publicznej infrastruktury ładowania.
Koniec dopłat uderzył w rejestracje
Jedną z głównych przyczyn spadku może być wygaśnięcie impulsu z programu dopłat. Program NaszEauto przewidywał do 40 tys. zł wsparcia na zakup, leasing lub wynajem długoterminowy nowego auta elektrycznego. Na dopłaty przeznaczono 1,6 mld zł ze środków KPO.
Zainteresowanie programem było tak duże, że już w styczniu 2026 r. NFOŚiGW informował o wysokim wykorzystaniu budżetu, a w aktualnościach programu NaszEauto wskazano później, że budżet przeznaczony na dofinansowanie zakupu pojazdów zeroemisyjnych został wyczerpany. Nabór wniosków zakończył się 30 kwietnia.
PZPM wprost łączy majowe dane z zakończeniem programu. „Wyniki rejestracji elektrycznych samochodów osobowych w maju pokazały, jak ważne jest wspomaganie rynku w przypadku tej grupy pojazdów. Po zakończeniu programu dopłat NaszEauto, liczba ich rejestracji spadła o prawie 30 proc. i jest to najniższy wynik od kilku ostatnich miesięcy” – wskazał Jakub Faryś, prezes PZPM.
Europa przyspiesza, Polska zostaje z tyłu
Polskie dane kontrastują z kierunkiem widocznym w Unii Europejskiej. Według PZPM i ACEA, w okresie styczeń-maj 2026 r. rejestracje nowych aut w UE wzrosły o 4 proc., a samochody bateryjne odpowiadały za jedną piątą nowych rejestracji. Hybrydy pozostały najpopularniejszym napędem, a hybrydy plug-in miały 9,7 proc. rynku.
To pokazuje, że polski problem nie jest prostym odbiciem europejskiego odwrotu od elektromobilności. Na wielu rynkach auta elektryczne rosną, często dzięki dopłatom, ulgom podatkowym, rozwiniętej infrastrukturze i większej dostępności tańszych modeli. W Polsce barierą pozostaje cena zakupu, niepewność dotycząca wartości rezydualnej, dostępność ładowania i obawa przed kosztami eksploatacji poza domem.
Infrastruktura rośnie, ale nadal jest jednym z kluczowych tematów. Z Licznika Elektromobilności PZPM i PSNM wynika, że pod koniec kwietnia 2026 r. w Polsce działało 12 779 ogólnodostępnych punktów ładowania, z czego 48 proc. stanowiły szybkie punkty DC. To poprawa, ale dla wielu kierowców ważniejsza od statystyk jest dostępność ładowarki na realnej trasie: przy domu, pracy, autostradzie lub w mniejszym mieście.
Czytaj także:
ZUS podał dane nt. emerytur. Rozwarstwienie rośnie w błyskawicznym tempie
Ceny najmu przed wakacjami. Duże miasta hamują, nad morzem stawki rosną
Rekordowy dług Skarbu Państwa. Przez miesiąc wzrósł o 47 mld zł