
Schrony w Polsce doczekały się szczegółowych przepisów technicznych, które określają parametry budowli ochronnych, ich odporność, wentylację i czas autonomii. Najnowszy whitepaper HOLDFORT pokazuje jednak, że w systemie brakuje najważniejszego elementu: jasnej reguły, która mówi, kiedy należy zastosować konkretną kategorię schronu albo ukrycia. To może przesądzić o kosztach, tempie budowy i realnej skuteczności ochrony ludności.
Schrony w Polsce: przepisy mówią, jak budować, ale nie co wybrać
Podstawą nowego systemu jest rozporządzenie MSWiA z 4 listopada 2025 r. w sprawie warunków technicznych dla budowli ochronnych. Akt definiuje kategorie budowli ochronnych i opisuje ich parametry. W systemie pojawiają się m.in. ukrycia U-1, U-2 i U-3 oraz schrony S-1, S-2 i S-3.
Według raportu HOLDFORT przepisy są pod względem technicznym dojrzałe. Określają m.in. odporność na nadciśnienie fali uderzeniowej, osłabienie promieniowania gamma, odporność wyposażenia na wstrząs, wydajność wentylacji, filtrowentylację oraz czas autonomii. Przykładowo schron S-1 ma przenieść nadciśnienie co najmniej 100 kPa, S-2 200 kPa, a S-3 300 kPa. W przypadku schronu S-1 wymagana jest też co najmniej 1000-krotna redukcja promieniowania gamma z opadu promieniotwórczego.
Problem zaczyna się wcześniej. Jak wskazuje Piotr Jarosz, prezes zarządu HOLDFORT, przepisy opisują kategorie, ale nie wskazują, kiedy którą z nich wybrać. W raporcie pada mocna diagnoza: „Polska napisała najlepszy w regionie słownik budowli ochronnych i zapomniała dołączyć zasady pisowni oraz gramatykę”.
Brak reguły może oznaczać chaos albo zbyt drogie inwestycje
Luka ma praktyczne konsekwencje. Jeżeli inwestor, projektant lub organ ochrony ludności ma zdecydować, czy potrzebny jest schron S-1, S-2 czy ukrycie U-3, nie ma dziś jednoznacznego algorytmu wynikającego z przepisów. Ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej tworzy ramy systemu ochrony ludności, a rozporządzenie techniczne opisuje wymagania, ale między sytuacją a kategorią obiektu nadal brakuje łącznika.
Raport wskazuje dwa ryzyka. Pierwsze to uznaniowość. Różne gminy, inwestorzy i projektanci mogą przyjmować odmienne założenia, przez co system przestanie być porównywalny. Drugie to nadmierna ostrożność. W obawie przed błędem można wymagać najwyższej kategorii „na wszelki wypadek”, co znacząco podniesie koszty i spowolni inwestycje.
To szczególnie ważne, ponieważ system ochrony ludności ma być budowany masowo, a nie punktowo. W tle działa już Centralna Ewidencja Obiektów Zbiorowej Ochrony, która ma gromadzić informacje o schronach, ukryciach i miejscach doraźnego schronienia. Sama ewidencja nie rozwiąże jednak problemu, jeżeli nie będzie wiadomo, jaka kategoria obiektu jest właściwa dla danej lokalizacji i liczby osób.
Nowe kategorie nie rozwiązały starej luki
Whitepaper zwraca uwagę, że problem pogłębiła także nowelizacja przepisów z 2026 r. Ustawa z 17 kwietnia 2026 r. wprowadziła do systemu punkty schronienia, czyli miejsca przydatne do tymczasowego ukrycia ludzi m.in. przed nagłymi zjawiskami pogodowymi oraz skutkami konwencjonalnych środków rażenia, zwłaszcza odłamkami.
To rozszerza katalog infrastruktury ochronnej, ale nie odpowiada na pytanie zasadnicze: kiedy wystarczy punkt schronienia, kiedy ukrycie, a kiedy pełny schron? Według HOLDFORT liczba warstw rośnie, natomiast brakujące ogniwo pozostaje to samo. W efekcie samorządy mogą dostać więcej nazw i definicji, ale nadal nie otrzymać operacyjnej metody wyboru.
Raport krytycznie ocenia także zbyt małe różnice między niektórymi kategoriami. Autor wskazuje, że obecne ukrycie U-1 w praktyce niewiele różni się od miejsca doraźnego schronienia, ponieważ nie chroni przed falą uderzeniową ani promieniowaniem gamma. Jeśli inwestorzy będą wybierać najtańsze dopuszczalne rozwiązanie, system może wypełnić się obiektami o najniższym poziomie ochrony.
Jak robią to Finlandia, Szwajcaria i Singapur?
Raport HOLDFORT porównuje polski model z rozwiązaniami stosowanymi w Finlandii, Szwajcarii i Singapurze. Wniosek jest jednoznaczny: najbardziej dojrzałe systemy ochrony ludności nie opierają doboru kategorii na próbie przewidywania, gdzie spadnie pocisk.
Finlandia wiąże klasę schronu przede wszystkim z jego wielkością i liczbą chronionych osób. Im większy obiekt i im więcej ludzi ma chronić, tym wyższa wymagana odporność. Fińskie dane pokazują skalę takiego podejścia. Według fińskich służb ratowniczych kraj ma około 50,5 tys. schronów z miejscami dla około 4,8 mln osób. Schrony są szczególnie rozwijane tam, gdzie ludzie mieszkają, pracują i przemieszczają się w dużej liczbie.
Szwajcaria stawia natomiast na jednolity, mocny standard oraz bilans miejsc ochronnych. Singapur wiąże obowiązek wykonania schronu z typem inwestycji, szczególnie z nową zabudową mieszkaniową. W żadnym z tych modeli kluczowa decyzja nie zależy od zgadywania trajektorii uderzenia.
Propozycja HOLDFORT: pojemność jako baza, zagrożenie tylko jako podwyższenie
Najważniejsza propozycja raportu brzmi: minimalna kategoria budowli ochronnej powinna wynikać z pojemności, czyli liczby chronionych osób. To parametr policzalny, możliwy do sprawdzenia i odporniejszy na uznaniowość niż próba przewidywania scenariusza militarnego.
Autor proponuje, aby zagrożenie lokalizacyjne działało wyłącznie jako modyfikator w górę. Innymi słowy: liczba ludzi wyznacza minimalną kategorię, ale bliskość obiektu wojskowego, infrastruktury krytycznej, granicy albo źródła skażenia może wymagać kategorii wyższej. Rozpoznany brak szczególnego zagrożenia nie powinien natomiast obniżać poziomu wynikającego z pojemności.
Szczególne znaczenie mają zagrożenia chemiczne i przemysłowe. Raport wskazuje, że w strefach oddziaływania zakładów zwiększonego i dużego ryzyka minimalnym standardem powinien być schron z hermetyzacją CBRN, czyli co najmniej S-1. Wynika to z charakteru zagrożenia: ukrycia bez hermetyzacji, śluz i filtropochłaniaczy nie chronią przed skażeniem chemicznym. W tym kontekście istotnym punktem odniesienia pozostaje dyrektywa Seveso III, dotycząca kontroli zagrożeń poważnymi awariami z udziałem substancji niebezpiecznych.
Schrony w Polsce muszą być masowe, nie elitarne
Raport stawia także tezę ekonomiczną: system ochrony ludności będzie skuteczny tylko wtedy, gdy schrony i ukrycia będzie dało się budować masowo. Jeśli najniższy pełny schron pozostanie zbyt drogi, inwestorzy będą wybierać tańsze ukrycia. W konsekwencji formalnie powstanie infrastruktura ochronna, ale jej realny poziom bezpieczeństwa może być niski.
HOLDFORT proponuje więc uporządkowanie kategorii i odchudzenie najlżejszego schronu S-1 tak, aby mógł stać się rozwiązaniem powtarzalnym. W raporcie pojawia się zdanie dobrze streszczające tę logikę: „Lepszy jest schron o standardzie fińskim zbudowany dziesięć tysięcy razy niż schron o standardzie elitarnym zbudowany sto razy”.
To podejście wpisuje się w szerszy kierunek działań państwa. Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025-2026 ma tworzyć warunki do rozwoju systemu ochrony ludności, ale powodzenie programu będzie zależało nie tylko od finansowania. Kluczowe będzie to, czy samorządy i inwestorzy dostaną jasne, mierzalne reguły planowania.