
Ceny ropy gwałtownie spadły po doniesieniach, że USA i Iran mogą być blisko porozumienia, które doprowadziłoby do zakończenia konfliktu i ponownego otwarcia cieśniny Ormuz. Dla rynków oznacza to chwilową ulgę, ale nie koniec ryzyka: od stabilności szlaku zależą ceny paliw, koszty transportu i presja inflacyjna w wielu gospodarkach, także w Polsce.
Ceny ropy wróciły poniżej 100 dolarów
Na początku tygodnia notowania ropy wyraźnie cofnęły się po informacjach o postępach w rozmowach między Waszyngtonem a Teheranem. Według Reutersa, kontrakty na ropę Brent spadły 25 maja rano o 5,7 proc., do 97,69 dol. za baryłkę, a amerykańska ropa WTI taniała o 6 proc., do 90,85 dol. za baryłkę. Oba benchmarki dotknęły najniższych poziomów od 7 maja.
Impulsem dla rynku były sygnały, że możliwe jest porozumienie obejmujące zakończenie konfliktu i odblokowanie cieśniny Ormuz. To jeden z najważniejszych szlaków dla globalnej energetyki. The Guardian relacjonował, że sekretarz stanu USA Marco Rubio mówił w New Delhi, iż na stole jest „dość solidna” propozycja dotycząca możliwości otwarcia cieśniny, a porozumienie może pojawić się nawet „dziś”. Jednocześnie Donald Trump tonował oczekiwania i deklarował, że negocjatorzy nie powinni się spieszyć.
Reakcja rynku była natychmiastowa, bo inwestorzy w ostatnich tygodniach wyceniali nie tylko bieżące ograniczenia w dostawach, ale też ryzyko dalszej eskalacji. Spadek cen ropy pokazuje, że sama perspektywa dyplomatycznego przełomu wystarczyła, by część premii geopolitycznej zaczęła znikać z notowań. Nie oznacza to jednak, że paliwa szybko wrócą do poziomów sprzed kryzysu.
Cieśnina Ormuz jest kluczowa dla rynku paliw
Znaczenie cieśniny Ormuz wynika ze skali przepływów. Według U.S. Energy Information Administration w 2024 r. przez ten szlak transportowano średnio 20 mln baryłek ropy dziennie, co odpowiadało około 20 proc. globalnego zużycia płynnych paliw ropopochodnych. W 2024 r. i w I kwartale 2025 r. przepływy przez cieśninę odpowiadały także za ponad jedną czwartą światowego morskiego handlu ropą i około jedną piątą globalnego handlu LNG.
Dlatego każda informacja o odblokowaniu szlaku natychmiast przekłada się na ceny surowca, oczekiwania inflacyjne i wyceny spółek powiązanych z energią. Cieśnina Ormuz jest szczególnie istotna dla Azji, ale jej zamknięcie lub ograniczenie przepustowości wpływa na cały światowy rynek. Jeśli część dostaw nie dociera do odbiorców, rośnie konkurencja o alternatywne źródła ropy i paliw gotowych, a koszty transportu i ubezpieczenia idą w górę.
Nawet ewentualne porozumienie nie oznacza automatycznego powrotu do normalności. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej w połowie maja konflikt blokował przepływ około 14 mln baryłek ropy dziennie, a badacze ClearView Energy Partners ostrzegali, że rozminowanie cieśniny, ewakuacja tankowców i ponowne uruchomienie produkcji mogą potrwać od tygodni do miesięcy.
Dla konsumentów najważniejsze pytanie brzmi: czy tańsza ropa przełoży się na niższe ceny paliw na stacjach. W Polsce widać, że rynek paliw pozostaje wrażliwy na ceny surowców energetycznych. Ministerstwo Energii podało, że maksymalne ceny detaliczne obowiązujące 22 maja 2026 r. wynosiły 6,48 zł za litr benzyny 95, 7,06 zł za litr benzyny 98 i 6,91 zł za litr oleju napędowego. Resort wskazywał przy tym, że mechanizm maksymalnej ceny działa równolegle z obniżką VAT z 23 do 8 proc. oraz redukcją akcyzy.
Eksperci ostrzegają przed przedwczesnym optymizmem
Rynek reaguje na nagłówki szybciej niż realna logistyka dostaw. Warren Patterson, szef strategii surowcowej w ING Economics, wskazywał kilka dni temu, że „rynek ropy pozostaje nadmiernie wrażliwy na nagłówki związane z Iranem”, a uczestnicy rynku nadal wiążą duże nadzieje z doniesieniami o postępie rozmów USA z Iranem.
Podobny wniosek płynie z wypowiedzi analityków paliwowych. Patrick De Haan, szef analiz paliwowych w GasBuddy, oceniał, że ceny benzyny spadają, ale dopóki nie będzie podpisanego porozumienia i znaczącego ruchu statków przez cieśninę, średnia cena paliw w USA prawdopodobnie pozostanie wyraźnie podwyższona.
W praktyce oznacza to, że inwestorzy będą śledzić nie tylko komunikaty polityczne, ale też realne dane o ruchu tankowców, decyzjach armatorów, ubezpieczeniach i tempie odbudowy eksportu. Jeśli porozumienie zostanie podpisane i potwierdzone w praktyce, rynek może dalej redukować premię za ryzyko. Jeżeli zaś rozmowy utkną, ceny ropy mogą szybko wrócić do wzrostów.