
Do Sejmu wrócił temat wyższej akcyzy na alkohol. Poselski projekt przewiduje podniesienie stawek na piwo, wino, napoje fermentowane, wyroby pośrednie i alkohol etylowy, co może przełożyć się na ceny detaliczne oraz wpływy do budżetu państwa.
Akcyza na alkohol znów w pracach parlamentu
Podwyżka akcyzy na alkohol wraca jako jeden z najbardziej wrażliwych tematów podatkowych. Według informacji z przebiegu prac sejmowych, poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw dotyczy podniesienia stawek na alkohol etylowy, piwo, wino, napoje fermentowane, cydr, perry i wyroby pośrednie. Zakładana skala wzrostu to 15 proc. w 2026 r. wobec stawek z 2025 r. oraz dalsze 10 proc. w 2027 r.
To powrót do rozwiązania, które wcześniej pojawiło się w rządowym projekcie. Rada Ministrów przyjęła go w październiku 2025 r., wskazując, że chodzi o aktualizację tzw. akcyzowej mapy drogowej. Rząd argumentował wtedy, że ceny alkoholu relatywnie spadły względem dochodów, a przeciętny konsument może kupić więcej alkoholu niż kilka lat wcześniej.
Dla konsumentów najważniejszy jest praktyczny efekt. Według rządowych wyliczeń przedstawionych przy poprzednim projekcie, po zmianie butelka piwa mogłaby kosztować o 16 gr więcej, a butelka wódki o 3 zł więcej. To wartości jednostkowe, ale przy całym rynku oznaczają dużą zmianę zarówno dla budżetu państwa, jak i dla producentów, sklepów, gastronomii oraz klientów.
Wzrost akcyzy oznacza wyższe koszty dla branży i konsumentów
Akcyza jest podatkiem pośrednim, dlatego jej wzrost zwykle nie zatrzymuje się na poziomie producenta lub dystrybutora. W praktyce część kosztu trafia do ceny końcowej, choć skala podwyżki zależy od polityki cenowej producentów, marż sklepów, konkurencji oraz sytuacji popytowej.
Najbardziej wrażliwa może być sprzedaż produktów z niższych segmentów cenowych, gdzie nawet niewielka nominalna zmiana ceny jest łatwo zauważalna. Dla producentów i sieci handlowych problemem jest także czas wejścia w życie nowych przepisów. Jeśli termin jest krótki, firmy muszą szybko dostosować cenniki, systemy księgowe, umowy handlowe i zapasy objęte znakami akcyzy.
W poprzednim podejściu Ministerstwo Finansów wskazywało, że środki z podwyższenia akcyzy mogłyby zostać przeznaczone m.in. na działania zdrowotne i profilaktyczne. Resort argumentował też, że wyższe podatki od alkoholu są narzędziem ograniczania jego dostępności.
Polityczny spór po wcześniejszym wecie
Temat jest jednak politycznie trudny. W grudniu 2025 r. prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę zwiększającą podwyżki akcyzy na alkohol w latach 2026-2027. Zawetowana nowelizacja podnosiła stawki akcyzy o 15 proc. w 2026 r. i o 10 proc. w 2027 r., podczas gdy wcześniej w ustawie zapisane były podwyżki po 5 proc. w każdym z tych lat.
Prezydent tłumaczył wtedy decyzję sprzeciwem wobec szybkiego podnoszenia podatków. „Nie mogę zgodzić się na podwyżkę akcyzy wprowadzanej w pośpiechu” – powiedział Karol Nawrocki w nagraniu opublikowanym przez Kancelarię Prezydenta.
To oznacza, że nawet jeśli projekt przejdzie przez Sejm, jego polityczna przyszłość nie jest przesądzona. Kluczowe będą nie tylko głosowania parlamentarne, ale też ostateczny kształt ustawy, uzasadnienie fiskalne i zdrowotne oraz ewentualne zabezpieczenie przeznaczenia dodatkowych wpływów.
Budżet może zyskać, ale rynek będzie patrzył na ceny
Stawka jest wysoka, bo akcyza od alkoholu jest jednym ze stałych źródeł dochodów budżetu. Przy poprzednim projekcie resort finansów szacował, że wyższa akcyza mogłaby przynieść budżetowi ok. 1,96 mld zł dodatkowych wpływów w pierwszym roku obowiązywania nowych stawek.
Dla branży alkoholowej oznacza to ryzyko spadku wolumenów, presję na marże i większą walkę o konsumenta. Dla handlu detalicznego może to być kolejny element podbijający ceny koszyka zakupowego. Z kolei dla państwa temat ma dwa wymiary: fiskalny i zdrowotny. Wyższa akcyza może zwiększać dochody budżetu, ale jej skuteczność jako narzędzia ograniczania konsumpcji zależy od realnego wpływu na dostępność alkoholu.
Najbliższy etap to dalsze prace parlamentarne. Dopiero po ich zakończeniu będzie wiadomo, czy podwyżka zostanie przyjęta, w jakim terminie miałaby wejść w życie i czy ponownie stanie się przedmiotem sporu z Pałacem Prezydenckim.
Czytaj także:
Rakieta Blue Origin eksplodowała. To może pokrzyżować plany Jeffa Bezosa
Inflacja w Polsce hamuje. Wzrost cen jest pod kontrolą?
Polski atom zaczyna dzielić kontrakty. Budownictwo szykuje się do wielkiej inwestycji