- Organizatorzy Stołecznej Operacji Referendalnej poinformowali o zebraniu 100 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum w Warszawie.
- Do uruchomienia procedury potrzeba około 132 tys. ważnych podpisów, czyli 10 proc. osób uprawnionych do głosowania.
- Nawet zebranie wymaganej liczby podpisów nie przesądza o odwołaniu Rafała Trzaskowskiego i Rady Warszawy. Konieczna będzie odpowiednia frekwencja w referendum.
Referendum w Warszawie. Jest już 100 tys. podpisów
Stołeczna Operacja Referendalna rozpoczęła zbiórkę 30 lipca. Tego samego dnia grupa mieszkańców formalnie zawiadomiła o zamiarze przeprowadzenia referendum, co potwierdza Krajowe Biuro Wyborcze w Warszawie. Pełnomocnikiem inicjatora jest Maciej Wilk.
Tempo zbierania podpisów stopniowo rosło. Na początku sierpnia organizatorzy informowali o 15 tys. podpisów, 1 września było ich 67 tys., a 7 września już 82 tys. Jeszcze 11 września „Rzeczpospolita” informowała o niespełna 90 tys. deklaracji poparcia. Trzy dni później inicjatorzy ogłosili przekroczenie granicy 100 tys.
Oznacza to, że w ciągu tygodnia, między 7 a 14 września, liczba deklarowanych podpisów zwiększyła się o około 18 tys. Wynik 100 tys. jest na razie liczbą podawaną przez organizatorów. Podpisy nie przeszły jeszcze formalnej weryfikacji przez organ wyborczy.
Potrzeba około 132 tys. ważnych podpisów
Zgodnie z ustawą o referendum lokalnym inicjatywę dotyczącą odwołania władz gminy musi poprzeć co najmniej 10 proc. mieszkańców uprawnionych do głosowania. W przypadku Warszawy oznacza to około 132 tys. ważnych podpisów.
Do czysto ustawowego progu brakuje więc około 32 tys. osób. Organizatorzy zakładają jednak, że konieczne będzie osiągnięcie wyraźnie wyższego wyniku.
„Minimum to 132 tys. podpisów ważnych, czyli tak naprawdę, uwzględniając błędy, minimum wynosi 150-160 tys.” – mówił Maciej Wilk, inicjator Stołecznej Operacji Referendalnej.
Podczas weryfikacji część kart może zostać zakwestionowana, na przykład z powodu nieprawidłowego numeru PESEL, niepełnych danych albo problemów z adresem. Ustawa wymaga, aby osoba udzielająca poparcia podała m.in. imię, nazwisko, adres zamieszkania, numer PESEL oraz datę, a dane potwierdziła własnoręcznym podpisem.
Dlatego realnym celem inicjatorów jest zebranie około 150-160 tys. podpisów. Przy poziomie 100 tys. oznaczałoby to potrzebę pozyskania jeszcze 50-60 tys.
Zostały niecałe dwa tygodnie
Ustawa daje inicjatorom 60 dni od formalnego powiadomienia o zamiarze organizacji referendum na zgromadzenie wymaganej liczby podpisów. Zbiórka rozpoczęła się 30 lipca i weszła już w końcową fazę.
Na swojej stronie Stołeczna Operacja Referendalna wskazuje jako koniec zbiórki 27 września, podczas gdy część komunikatów medialnych podaje 28 września. Niezależnie od tej jednodniowej różnicy organizatorom pozostały niespełna dwa tygodnie na zgromadzenie bezpiecznego zapasu podpisów.
Akcja dotyczy jednocześnie odwołania prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz Rady m.st. Warszawy. Oficjalne zawiadomienie w tej sprawie zostało zarejestrowane przez Krajowe Biuro Wyborcze 30 lipca.
Jeżeli wymagana liczba ważnych podpisów zostanie osiągnięta i wniosek spełni wymogi formalne, kolejnym etapem będzie decyzja komisarza wyborczego i ewentualne zarządzenie głosowania.
Same podpisy nie wystarczą do odwołania władz
Nawet doprowadzenie do referendum nie oznacza automatycznego odwołania prezydenta miasta. W przypadku referendum dotyczącego organu wybranego bezpośrednio głosowanie jest ważne, jeśli weźmie w nim udział co najmniej trzy piąte liczby osób uczestniczących w wyborze odwoływanego organu. Taką zasadę przewiduje ustawa o referendum lokalnym.
Warszawa ma już doświadczenie z podobnym głosowaniem. W 2013 r. odbyło się referendum w sprawie odwołania ówczesnej prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Do urn poszło 25,66 proc. uprawnionych, czyli 343 732 osoby. Aż 94,86 proc. ważnych głosów oddano za odwołaniem prezydent, ale referendum było nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Do ważności potrzebnych było wtedy 389 430 uczestników.
Obecna akcja jest więc dopiero pierwszym etapem procedury. Najbliższe kilkanaście dni pokaże, czy Stołeczna Operacja Referendalna zdoła nie tylko osiągnąć ustawowe około 132 tys. podpisów, ale również zebrać wystarczająco duży zapas na wypadek odrzucenia części kart podczas weryfikacji.
Czytaj także:
Polska chce kary dla Mety. Pieniądze miałyby trafiać do ofiar scamów
Import węgla wzrósł o 52 proc. przez rok. Polskie kopalnie są wygaszane
Polacy nie chcą, by państwo żyło na kredyt. Rekordowy deficyt budzi sprzeciw



