Prognozy giełdowe na drugą połowę 2026. Akcje, złoto, srebro i kryptowaluty

Lupa i wykres giełdowy, ilustracja hasła prognozy giełdowe na drugą połowę 2026

Prognozy giełdowe na drugą połowę 2026 r. są znacznie bardziej ostrożne niż jeszcze kilka miesięcy temu, ale nie oznaczają odwrotu od ryzyka. Największe instytucje finansowe nadal widzą potencjał na rynku akcji, szczególnie w USA, jednak coraz wyraźniej podkreślają, że dalsze wzrosty będą zależeć od wyników spółek, realnego zwrotu z inwestycji w sztuczną inteligencję i sytuacji geopolitycznej.

Akcje: Wall Street nadal wierzy w zyski, ale hossa robi się bardziej wymagająca

Najmocniejszym punktem prognoz na drugą połowę roku pozostają amerykańskie akcje. Goldman Sachs w aktualizacji z 28 maja podniósł prognozę dla indeksu S&P 500 na koniec 2026 r. do 8000 pkt, wobec wcześniejszych 7600 pkt. Bank tłumaczy to przede wszystkim wyższymi prognozami zysków spółek. Goldman zakłada, że zysk na akcję spółek z S&P 500 wyniesie w 2026 r. 340 USD, co oznacza wzrost o 24 proc. rok do roku. Dużą część tej poprawy mają zapewnić firmy korzystające z boomu na infrastrukturę sztucznej inteligencji.

Podobnie wygląda majowa aktualizacja Morgan Stanley. W raporcie „2026 Midyear Investment Outlook: Constructive, Not Complacent” bank wskazuje, że amerykańskie akcje powinny przewodzić globalnym wzrostom, a S&P 500 może zyskać ok. 12 proc. w perspektywie kolejnych 12 miesięcy. Morgan Stanley podniósł cel dla S&P 500 na koniec 2026 r. do 8000 pkt, a prognozę na połowę 2027 r. do 8300 pkt. Preferowane sektory to m.in. przemysł, hyperscalerzy, finanse i spółki konsumenckie.

JPMorgan jest bardziej ostrożny w scenariuszu bazowym, ale również widzi przestrzeń do wzrostu. Według relacji Investopedii z 21 kwietnia bank podniósł cel dla S&P 500 z 7200 do 7600 pkt, a w scenariuszu „blue sky”, przy szybkim wyciszeniu napięć geopolitycznych, dopuszcza wzrost indeksu do 8000 pkt. JPMorgan wskazywał, że rewizja wynika z mocniejszych prognoz zysków i powrotu inwestorów do tematu AI.

Co może zagrozić akcjom w drugiej połowie 2026 r.?

Wspólny mianownik prognoz dla rynku akcji jest jasny: zyski spółek nadal wspierają indeksy, ale rynek jest coraz bardziej zależny od kilku tematów. Najważniejszy z nich to sztuczna inteligencja. Goldman Sachs zwraca uwagę, że inwestycje w infrastrukturę AI są głównym motorem rewizji zysków. Morgan Stanley dodaje, że skala wydatków technologicznych może wspierać akcje, ale jednocześnie zwiększać presję na rynek kredytowy, bo firmy będą musiały finansować ogromne nakłady.

Ryzykiem pozostaje także koncentracja. Jeśli największe spółki technologiczne nadal będą odpowiadać za większość wzrostów, indeksy mogą wyglądać dobrze, mimo że szeroki rynek będzie słabszy. Do tego dochodzą ceny energii, napięcia geopolityczne, wysokie stopy długoterminowe i pytanie, czy Fed będzie mógł łagodzić politykę pieniężną, jeśli inflacja pozostanie uporczywa.

Prognozy giełdowe na drugą połowę 2026 r. dla akcji można więc podsumować jako ostrożnie pozytywne. Nie jest to już jednak rynek, na którym wystarczy kupić dowolny indeks i liczyć na powtórkę pierwszej części hossy. Selekcja sektorów i spółek będzie ważniejsza niż sama ekspozycja na akcje.

Złoto: nadal wysoko, ale bez prostej drogi w górę

Na rynku surowców najważniejszym aktywem pozostaje złoto. Kwiecień przyniósł jednak wyraźną zmianę tonu. W raporcie „The April View” J.P. Morgan Private Bank podkreślił, że złoto nie zawsze zachowuje się jak klasyczny hedge w krótkoterminowych szokach geopolitycznych. W marcu kruszec silnie spadł wraz z delewarowaniem pozycji i wzrostem dolara. Mimo to bank utrzymał pozytywne nastawienie i wskazał cel na koniec 2026 r. w przedziale 5500-5800 USD za uncję.

UBS w komentarzu z 26 maja również pozostał pozytywny wobec złota, choć jego przekaz był bardziej wyważony. Joni Teves, strateg metali w UBS, wskazała cel 5600 USD dla złota w 2026 r., ale jednocześnie zaznaczyła, że najłatwiejsza część rajdu mogła już minąć. Według UBS złoto staje się coraz bardziej „rdzeniowym” składnikiem portfeli, a nie tylko dodatkiem zabezpieczającym.

Dla inwestorów oznacza to, że złoto nadal może mieć miejsce w portfelu, ale raczej jako dywersyfikator niż szybki zakład na kolejny pionowy ruch. Wsparciem są geopolityka, dług publiczny, niepewność wokół walut rezerwowych i popyt inwestycyjny. Ryzykiem są mocniejszy dolar, wyższe realne stopy procentowe i realizacja zysków po wcześniejszej hossie.

Srebro: większa zmienność i mniej jednoznaczny obraz niż w złocie

Srebro jest w drugiej połowie 2026 r. trudniejsze do oceny niż złoto. Ma komponent inwestycyjny, ale także przemysłowy, dlatego reaguje nie tylko na dolara i stopy procentowe, lecz także na kondycję gospodarki, popyt z fotowoltaiki, elektroniki i szerzej rozumianej transformacji energetycznej.

Najnowsza istotna aktualizacja pochodzi z UBS. Jak relacjonował Kitco 14 maja, UBS obniżył prognozy dla srebra po ponownej ocenie bilansu podaży i popytu. Bank wskazał, że deficyt podaży w 2026 r. może wynieść tylko 60-70 mln uncji, wobec wcześniejszej prognozy 300 mln uncji. UBS oczekuje więc raczej szerokiego ruchu bocznego niż jednoznacznej kontynuacji hossy.

To nie znaczy, że srebro traci potencjał. Jeżeli złoto będzie rosło, UBS wskazuje, że może ono stabilizować także rynek srebra. Problem polega na tym, że srebro jest bardziej zmienne i silniej zależne od nastrojów przemysłowych. W drugiej połowie 2026 r. może więc dawać większy potencjał niż złoto, ale również większe ryzyko gwałtownych korekt.

Kryptowaluty: mniej euforii, więcej selekcji

Kryptowaluty pozostają najbardziej ryzykowną częścią prognoz na drugą połowę 2026 r. Po wcześniejszej fali bardzo optymistycznych oczekiwań najnowsze komentarze są bardziej selektywne. Szczególnie ciekawa jest majowa aktualizacja Standard Chartered dotycząca Ethereum. Według relacji CoinDesk z 28 maja bank podtrzymał prognozę 4000 USD dla ETH na koniec 2026 r. i 40 000 USD do 2030 r., argumentując, że cena tokena może z czasem dogonić aktywność sieci i rosnące znaczenie stablecoinów oraz tokenizacji.

Dla bitcoina najczęściej przywoływanym po 1 kwietnia scenariuszem pozostaje model JPMorgan, który zakłada możliwość dojścia BTC w okolice 170 000 USD, jeśli będzie coraz mocniej traktowany jak aktywo podobne do złota i jeśli utrzymają się napływy instytucjonalne. Forbes opisywał ten scenariusz 17 kwietnia, wskazując na porównanie bitcoina ze złotem oraz rolę ETF-ów.

Tu jednak trzeba zachować szczególną ostrożność. Kryptowaluty są znacznie bardziej zmienne niż akcje czy metale szlachetne. Prognozy zależą od regulacji, płynności, napływów do ETF-ów, nastrojów wobec technologii oraz zachowania największych inwestorów. W drugiej połowie 2026 r. bitcoin może korzystać z narracji cyfrowego złota, a Ethereum z narracji tokenizacji i stablecoinów, ale oba rynki pozostają podatne na gwałtowne spadki.

Prognozy giełdowe na drugą połowę 2026: kluczowe wnioski

Najnowsze prognozy pokazują rynek, który nadal ma potencjał, ale nie jest już prostym rynkiem euforii. Akcje mają wsparcie w zyskach spółek i inwestycjach w AI, ale hossa jest coraz bardziej zależna od jakości wyników i koncentracji w największych firmach. Złoto pozostaje ważnym elementem portfela, ale po silnym rajdzie może wymagać cierpliwości. Srebro jest bardziej zmienne i mniej jednoznaczne. Kryptowaluty oferują potencjał, lecz wymagają szczególnej kontroli ryzyka.

Dla inwestorów najważniejsze będzie rozróżnienie między trendem a narracją. Sztuczna inteligencja, złoto i tokenizacja nadal są mocnymi tematami rynkowymi, ale w drugiej połowie roku rynek może coraz ostrzej rozliczać je z realnych efektów. To oznacza, że dywersyfikacja, selekcja i zarządzanie ryzykiem będą ważniejsze niż pogoń za najgłośniejszymi prognozami.

Tekst ma charakter informacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej.

Czytaj także:

Polska gospodarka w czołowej trójce Europy? Ambitny plan ministra

Polski przemysł słabnie, ale wolniej. PMI najwyżej od roku, lecz nadal „pod kreską”

PKB Polski rośnie. Dane przebiły szacunki, ale jest powód do niepokoju

Oceń ten artykuł: