Fatalne otwarcie Wall Street. Technologia ciągnie rynek w dół

Tabliczka z napisem Wall Street

Amerykańska giełda rozpoczęła wtorkową sesję gwałtowną przeceną. Najmocniej tracił technologiczny Nasdaq, ale spadki objęły także szeroki S&P 500 i Russell 2000, co sugeruje, że inwestorzy ograniczają ryzyko nie tylko w największych spółkach technologicznych, lecz także w bardziej cyklicznych segmentach rynku.

  • Nasdaq Composite spadał na początku sesji o ok. 2,4 proc., a S&P 500 o ok. 1,6 proc.
  • Russell 2000 również znalazł się pod presją, co pokazuje, że przecena nie ograniczała się wyłącznie do największych spółek technologicznych.
  • Głównym powodem spadków była wyprzedaż technologii, producentów chipów i spółek powiązanych z boomem na sztuczną inteligencję.

Wall Street zaczęła dzień od mocnej przeceny

Na początku sesji 23 czerwca główne indeksy w USA otworzyły się wyraźnie pod kreską. Według relacji MarketWatch S&P 500 i Nasdaq rozpoczęły dzień mocnymi spadkami, a przecenę napędzał przede wszystkim sektor technologiczny. Nasdaq tracił ok. 2,4 proc., S&P 500 ok. 1,6 proc., a presja na rynkach akcji miała globalny charakter.

Jeszcze przed otwarciem sesji sygnały były bardzo słabe. Kontrakty na S&P 500 zniżkowały o 1,2 proc., a kontrakty na Nasdaq o 2,6 proc., głównie przez pogłębiającą się przecenę spółek technologicznych, producentów chipów i firm powiązanych z boomem na sztuczną inteligencję.

Skala ruchu jest istotna, bo przyszła po wcześniejszym osłabieniu rynku. W poniedziałek Nasdaq Composite spadł o 1,3 proc., a S&P 500 stracił 0,4 proc., podczas gdy Russell 2000 zakończył dzień wzrostem o 0,8 proc., wynika z podsumowania Associated Press. Dzisiejsze otwarcie pogłębiło więc presję na technologii i jednocześnie pokazało, że nerwowość zaczyna obejmować szerszą część rynku.

Dlaczego amerykańska giełda spada?

Pierwszym powodem jest wyprzedaż technologii. Po miesiącach dominacji spółek AI inwestorzy zaczęli kwestionować, czy gigantyczne nakłady na infrastrukturę sztucznej inteligencji rzeczywiście przełożą się na zyski w takim tempie, jak zakładały wyceny. Trading Economics wskazywał, że spółki związane z AI znalazły się pod presją przez rosnący sceptycyzm wobec zwrotu z wydatków hyperscalerów na infrastrukturę AI.

Drugim czynnikiem była słabość półprzewodników. MarketWatch zwracał uwagę na spadki w branży chipów, w tym przecenę takich spółek jak Intel i Micron. W tle była także słabość azjatyckich producentów technologicznych, m.in. Samsunga i SK Hynix.

Trzecim powodem są obawy o koszt pieniądza. The Guardian ocenił, że inwestorzy reagowali m.in. na rosnące obawy o stopy procentowe w USA i koszty finansowania inwestycji w AI. To szczególnie istotne dla spółek wzrostowych, których wyceny są bardziej wrażliwe na stopy dyskontowe.

Czwarty element to pogorszenie nastrojów po poniedziałkowej sesji. AP podawała, że dzień wcześniej głównym ciężarem dla Nasdaq były spadki dużych firm technologicznych, m.in. Alphabet i Amazona. We wtorek presja nie wygasła, tylko przeniosła się na otwarcie kolejnej sesji.

Nasdaq pod największą presją. To ostrzeżenie dla całego rynku

Najmocniejszy spadek Nasdaq nie jest przypadkiem. Indeks jest silnie skoncentrowany na technologii, a jego zachowanie w ostatnich latach było w dużym stopniu napędzane przez euforię wokół AI, półprzewodników i największych platform cyfrowych. Gdy inwestorzy zaczynają kwestionować tempo zwrotu z inwestycji w AI, najpierw sprzedają właśnie ten segment.

Technicznie Nasdaq Composite otworzył się słabo i szybko znalazł się poniżej poziomów z poprzednich dni. Punktem odniesienia jest poniedziałkowe zamknięcie na poziomie 26 166,60 pkt. Jeżeli indeks utrzyma spadek w rejonie 2-2,5 proc., rynek będzie obserwował okolice 25 500-25 600 pkt jako najbliższą krótkoterminową strefę obrony.

Trwałe przełamanie tej strefy zwiększałoby ryzyko ruchu w stronę 25 000 pkt. Pierwszy opór znajduje się bliżej 26 100-26 200 pkt, czyli w pobliżu poniedziałkowego zamknięcia. Dopiero powrót powyżej tego obszaru sugerowałby, że dzisiejsze otwarcie było panicznym ruchem, a nie początkiem głębszej korekty.

S&P 500 testuje ważną strefę popytu

S&P 500 spadał na początku sesji wyraźnie słabiej niż Nasdaq, ale ruch był wystarczająco mocny, aby pogorszyć techniczny obraz szerokiego rynku. AP podawała, że w poniedziałek indeks zakończył notowania na poziomie 7472,79 pkt, 1,8 proc. poniżej niedawnego historycznego maksimum.

Najbliższym wsparciem dla S&P 500 jest strefa 7300-7330 pkt. Jeśli kupujący obronią ten obszar i indeks zacznie odrabiać straty, rynek może potraktować dzisiejszą sesję jako gwałtowne, ale krótkoterminowe schłodzenie. Jeśli jednak S&P 500 zamknie się poniżej 7300 pkt, technicznie otworzy się przestrzeń do zejścia w rejon 7200-7250 pkt.

Po stronie oporów kluczowe będą okolice 7460-7500 pkt. To strefa, do której indeks musiałby wrócić, aby zneutralizować negatywny wydźwięk otwarcia. Bez takiego odbicia każda próba wzrostu może być traktowana jako korekcyjne odreagowanie w ramach słabszego układu.

Russell 2000 pokazuje, że problem nie dotyczy tylko technologii

Russell 2000 również znalazł się pod presją. To ważny sygnał, bo indeks małych spółek jest bardziej wrażliwy na koniunkturę, koszty finansowania i oczekiwania dotyczące popytu w gospodarce. Gdy spada jednocześnie Nasdaq i Russell 2000, rynek nie wysyła prostego komunikatu „sprzedaj technologię, kup resztę”, tylko raczej „ogranicz ryzyko”.

Poniedziałkowe zamknięcie Russell 2000 wyniosło 3004,40 pkt, wynika z danych AP oraz zestawienia WSJ dla indeksu RUT. Najbliższą strefą wsparcia są okolice 2960-2970 pkt, a niżej rejon 2920-2930 pkt, gdzie wcześniej pojawiał się popyt.

Pierwszy opór znajduje się w rejonie 3000-3025 pkt. Powrót powyżej 3000 pkt byłby sygnałem, że inwestorzy nie wycofują kapitału z szerokiego rynku w sposób paniczny. Brak takiego odbicia zwiększałby ryzyko, że presja na małe spółki utrzyma się także w kolejnych dniach.

Czytaj także:

ZUS podał dane nt. emerytur. Rozwarstwienie rośnie w błyskawicznym tempie

Ceny najmu przed wakacjami. Duże miasta hamują, nad morzem stawki rosną

Rekordowy dług Skarbu Państwa. Przez miesiąc wzrósł o 47 mld zł

Oceń ten artykuł: