Bitcoin najniżej od prawie dwóch miesięcy. Ile jeszcze potrwa bessa na kryptowalutach?

Bitcoin w ogniu

Bitcoin spadł w okolice 70 tys. USD, schodząc do najniższych poziomów od prawie dwóch miesięcy. Presję na największą kryptowalutę wywierają odpływy z funduszy ETF, napięcia geopolityczne, likwidacje lewarowanych pozycji i słabszy apetyt inwestorów na ryzykowne aktywa.

Bitcoin spada w okolice 70 tys. USD

We wtorek 2 czerwca 2026 r. bitcoin znalazł się pod wyraźną presją podaży. Według danych Investing.com kurs BTC/USD spadał w trakcie dnia do ok. 69 772 USD, a po południu utrzymywał się w rejonie 70 tys. USD. To poziomy niewidziane od początku kwietnia i najniższy zakres notowań od kilku tygodni.

The Economic Times podał, że bitcoin spadł do siedmiotygodniowego minimum w pobliżu 70 tys. USD. W tym samym czasie w ciągu 24 godzin z rynku kryptowalut zlikwidowano pozycje o wartości ok. 744 mln USD, co pokazuje skalę wymuszonego zamykania transakcji po stronie inwestorów korzystających z dźwigni.

Spadek ma znaczenie nie tylko techniczne, ale też psychologiczne. Po styczniowych poziomach w okolicach 88 tys. USD bitcoin przez większość roku pozostaje w trendzie słabości. Cena zamknięcia z 1 stycznia wynosiła 88 722,07 USD. Obecne okolice 70 tys. USD oznaczają więc wyraźnie ujemny wynik od początku roku.

ETF-y nie pomagają, a kapitał odpływa

Jednym z najważniejszych powodów słabości bitcoina są odpływy z funduszy ETF. Jeszcze niedawno spotowe ETF-y na BTC były jednym z głównych argumentów za dalszym wzrostem cen, bo ułatwiały wejście kapitału instytucjonalnego na rynek kryptowalut. Teraz ten mechanizm działa w drugą stronę.

Według Economic Times amerykańskie spotowe ETF-y na bitcoina zanotowały ok. 2,1 mld USD odpływów netto między 18 maja a 1 czerwca. Największy pojedynczy dzienny odpływ w tym okresie wyniósł ok. 733 mln USD. To osłabia popyt na rynku kasowym i zwiększa wrażliwość ceny na negatywne informacje.

Dodatkowym obciążeniem jest fakt, że bitcoin nie korzysta z poprawy nastrojów na części rynków akcji. Indeksy związane z technologią i AI w USA pozostają relatywnie mocne, ale kapitał nie przenosi się automatycznie do kryptowalut. Inwestorzy traktują BTC coraz bardziej selektywnie, a nie jako prosty zakład na wzrost apetytu na ryzyko.

Geopolityka i likwidacje pogłębiły spadek

Bezpośrednim impulsem do przeceny były informacje o napięciach geopolitycznych i pogorszeniu sentymentu do aktywów ryzykownych. Rynek zareagował na doniesienia dotyczące relacji USA-Iran oraz szersze obawy o wzrost niepewności na rynkach surowcowych i finansowych.

Jak oceniła Riya Sehgal, analityk Delta Exchange, cytowana przez Economic Times, „rynek krypto przechodzi ostry reset”. Według niej zejście bitcoina poniżej 71 tys. USD uruchomiło szerszy tryb risk-off i wymusiło zamykanie zatłoczonych pozycji lewarowanych.

To ważny element obecnej przeceny. Spadki nie wynikają wyłącznie ze sprzedaży spotowej. Gdy cena przebija istotne poziomy techniczne, automatycznie zamykane są pozycje inwestorów grających z dźwignią. To potrafi przyspieszyć ruch w dół, bo kolejne likwidacje generują dodatkową podaż.

Presję zwiększyły też informacje dotyczące Strategy, dawniej MicroStrategy. Spółka sprzedała 32 bitcoiny za ok. 2,5 mln USD, co było niewielką transakcją w relacji do jej ogromnych zasobów BTC, ale symbolicznie naruszyło narrację o bezwarunkowym „nigdy nie sprzedajemy”.

Od początku roku bitcoin pozostaje pod kreską

Tegoroczny wykres pokazuje dużą zmienność i brak trwałego odbicia. W styczniu bitcoin spadał z okolic 88-90 tys. USD do ok. 78,6 tys. USD na koniec miesiąca. W lutym notowania zeszły jeszcze niżej, chwilowo do okolic 60 tys. USD. Marzec przyniósł próbę stabilizacji, a kwiecień odbicie w stronę 76 tys. USD.

Maj nie potwierdził jednak trwałego powrotu popytu. W maju osiągał lokalnie okolice 82,8 tys. USD, ale końcówka miesiąca przyniosła powrót presji sprzedażowej. Na początku czerwca kurs ponownie znalazł się w rejonie 70 tys. USD.

Dla inwestorów oznacza to, że rynek pozostaje wrażliwy na przepływy kapitału i dane makroekonomiczne. Kluczowe będą decyzje Rezerwy Federalnej, rentowności obligacji, odczyty inflacyjne w USA oraz dalsze zachowanie ETF-ów. Jeśli odpływy z funduszy będą kontynuowane, bitcoin może mieć problem z trwałym powrotem powyżej 75-77 tys. USD.

Co dalej z bitcoinem?

Najbliższe dni mogą być ważne technicznie. Utrzymanie rejonu 70 tys. USD będzie dla byków próbą obrony psychologicznego poziomu. Trwałe zejście niżej mogłoby otworzyć drogę do testu dołków z lutego, gdy BTC schodził w okolice 60 tys. USD. Z kolei powrót powyżej 73-75 tys. USD byłby pierwszym sygnałem, że presja podaży słabnie.

Według części analityków obecna bessa na krypto może być już bliżej końca niż początku, ale warunkiem jest utrzymanie przez bitcoina kluczowych stref wsparcia. Compass Point oceniał jeszcze w lutym, że rynek kryptowalut jest w „final innings”, czyli w końcowej fazie bessy, a potencjalne dno bitcoina może wypadać w przedziale 60-68 tys. USD, o ile nie dojdzie do szerszej bessy na amerykańskim rynku akcji. Jednocześnie analitycy ostrzegali, że rejon 70-80 tys. USD jest słabo zabezpieczony strukturalnie, więc odpływy z ETF-ów mogą nadal powodować gwałtowne ruchy.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada więc, że bessa mogłaby wygasać w najbliższych tygodniach lub miesiącach, jeśli bitcoin obroni okolice 60-65 tys. USD, odpływy z ETF-ów wyhamują, a nastroje na rynku akcji się nie pogorszą. Gdyby jednak BTC trwale spadł poniżej 60 tys. USD albo na Wall Street rozpoczęła się głębsza korekta, koniec bessy mógłby przesunąć się na drugą połowę 2026 r.

Czytaj także:

Spółki SaaS zaliczają mocne odbicie. „SaaSpokalipsa” odwołana?

Gaz z importu czy krajowy biometan? Różnica w cenie jest ogromna

Decyzja RPP już dziś. Co dalej ze stopami procentowymi?

Oceń ten artykuł: