
Credit Agricole utrzymał prognozę wzrostu gospodarczego Polski na 2026 i 2027 r., mimo słabszych od oczekiwań danych za pierwszy kwartał. Bank obniżył natomiast ścieżkę inflacji CPI, wskazując na niższy punkt startowy po majowym odczycie GUS oraz zmianę założeń dotyczących cen żywności i paliw. Dla rynku oznacza to scenariusz umiarkowanie solidnego wzrostu, ale z ryzykami po stronie inwestycji, energii i sytuacji geopolitycznej.
Prognoza PKB bez zmian mimo słabszego początku roku
Według raportu Credit Agricole, cytowanego przez Strefę Inwestorów za PAP Biznes, polski PKB ma wzrosnąć o 3,3 proc. w 2026 r. oraz o 3,0 proc. w 2027 r. Bank nie zmienił więc średniorocznej prognozy, choć dane za pierwszy kwartał były słabsze od wcześniejszych założeń ekonomistów.
GUS podał, że produkt krajowy brutto w pierwszym kwartale 2026 r. wzrósł realnie o 3,5 proc. rok do roku, a po wyrównaniu sezonowym zwiększył się o 0,6 proc. względem poprzedniego kwartału. Sam odczyt PKB nie wygląda słabo na tle Europy, ale struktura wzrostu była mniej korzystna niż zakładano. Największym rozczarowaniem okazały się inwestycje, których dynamika spadła do 2,4 proc. rok do roku wobec 6,6 proc. w czwartym kwartale 2025 r.
Ekonomiści Credit Agricole wskazali: „Uwzględniając słabszy od oczekiwań punkt startowy po I kw., ale jednocześnie podtrzymując założenia dotyczące wygładzania konsumpcji oraz ożywienia inwestycji w dalszej części roku, pozostawiamy nasze średnioroczne prognozy wzrostu PKB bez zmian”. To oznacza, że bank traktuje słabsze dane z początku roku bardziej jako przejściowe osłabienie niż początek trwałego pogorszenia koniunktury.
Inwestycje mają przyspieszyć dzięki środkom unijnym
Głównym założeniem podtrzymanej prognozy jest odbicie inwestycji w kolejnych kwartałach. Credit Agricole wskazuje, że wzrost nakładów ma być wspierany przez rosnącą absorpcję środków z KPO, Funduszu Spójności oraz programu SAFE. Szczególne znaczenie mogą mieć inwestycje publiczne, zwłaszcza infrastrukturalne, które często uruchamiają również aktywność firm prywatnych.
Bank zwraca też uwagę na możliwe odbicie w budownictwie po słabym początku roku oraz poprawę aktywności inwestycyjnej przedsiębiorstw. W tle są modernizacja parku maszynowego, automatyzacja procesów produkcyjnych, poprawa dostępności kredytu i efekt pobudzania inwestycji prywatnych przez wydatki publiczne.
To ważny element dla całej gospodarki, bo sam popyt konsumpcyjny nie musi już działać tak mocno jak w poprzednich kwartałach. Według Credit Agricole gospodarstwa domowe będą nadal wygładzać wydatki, wykorzystując wcześniejsze oszczędności, ale podwyższona inflacja może ograniczać realną siłę nabywczą. Konsumpcja ma więc pozostać stabilizatorem wzrostu, lecz niekoniecznie jego głównym motorem przyspieszenia.
Inflacja niżej w 2026 r., ale problem wróci w 2027 r.
Najważniejsza zmiana w raporcie dotyczy cen. Credit Agricole obniżył prognozę średniorocznej inflacji CPI w Polsce z 3,2 proc. do 2,8 proc. w 2026 r. oraz z 3,9 proc. do 3,8 proc. w 2027 r. Bank tłumaczy rewizję przede wszystkim niższym punktem startowym po najnowszych danych o inflacji.
Według szybkiego szacunku GUS ceny towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2026 r. wzrosły o 3,1 proc. rok do roku, a względem kwietnia spadły o 0,3 proc. To niższy odczyt, który poprawia statystyczny punkt wejścia do prognozy na cały rok.
Credit Agricole obniżył też prognozę dynamiki cen żywności i napojów bezalkoholowych. Bank zakłada obecnie, że w 2026 r. ceny w tej kategorii wzrosną średnio o 2,0 proc. rok do roku, podczas gdy wcześniej prognozował 3,2 proc. W 2027 r. dynamika ma jednak ponownie przyspieszyć do 6,8 proc. W praktyce oznacza to, że ulga inflacyjna w 2026 r. może być częściowo przejściowa.
Ropa, Bliski Wschód i paliwa pozostają ryzykiem
Ważnym elementem scenariusza Credit Agricole jest sytuacja na rynku ropy. Bank zakłada, że podwyższone ceny surowca utrzymają się do końca trzeciego kwartału 2026 r., m.in. z powodu zaburzeń transportu przez Cieśninę Ormuz. Od czwartego kwartału sytuacja ma się stopniowo normalizować, ale ekonomiści nie zakładają powrotu cen ropy do poziomów sprzed eskalacji kryzysu na Bliskim Wschodzie.
To ma znaczenie dla inflacji, bo droższa ropa działa nie tylko bezpośrednio przez ceny paliw. Wpływa także na koszty transportu, produkcji i dystrybucji, a pośrednio może podnosić ceny żywności oraz innych towarów. Credit Agricole zakłada jednocześnie, że rząd utrzyma interwencję na rynku paliw do lutego 2027 r. Taki mechanizm może krótkoterminowo ograniczać CPI, ale przesuwa część presji cenowej na późniejsze kwartały.
W tym miejscu prognoza banku wpisuje się w szerszą dyskusję o polityce pieniężnej. NBP w założeniach polityki pieniężnej na 2026 r. utrzymuje średniookresowy cel inflacyjny na poziomie 2,5 proc. z symetrycznym przedziałem odchyleń o szerokości 1 pkt proc. Prognoza Credit Agricole oznacza więc, że inflacja w 2026 r. średnio znajdowałaby się w paśmie celu NBP, ale w 2027 r. mogłaby ponownie przekraczać górną granicę tego przedziału.
Polska nadal rośnie szybciej niż większość UE
Prognoza Credit Agricole jest nieco ostrożniejsza od najnowszego scenariusza Komisji Europejskiej dla Polski. W wiosennej prognozie gospodarczej KE założono wzrost polskiego PKB o 3,5 proc. w 2026 r. i 2,8 proc. w 2027 r. Komisja prognozuje też inflację HICP na poziomie 3,6 proc. w 2026 r. i 2,9 proc. w 2027 r.
Różnice między scenariuszami pokazują, że kierunek pozostaje podobny: Polska ma utrzymać relatywnie mocny wzrost w 2026 r., a następnie lekko spowolnić w 2027 r. Spór dotyczy raczej skali odbicia inwestycji, trwałości konsumpcji oraz tego, jak długo ceny energii i paliw będą podbijały inflację.
Czytaj także:
Migranci niezbędni dla polskiej gospodarki? W tych branżach brakuje rąk do pracy
Czołowy deweloper wraca na giełdę. Robyg rusza z IPO
UE chce wprowadzić podatek od kryptowalut. Jest nowy projekt