
Polski sektor kosmiczny ma stać się jednym z nowych motorów rozwoju technologicznego kraju. Rząd zapowiada wejście do europejskiej czołówki w ciągu pięciu lat, a za ambicją mają pójść konkretne pieniądze: większa składka do Europejskiej Agencji Kosmicznej, rozwój krajowych firm i planowane centrum technologiczne ESA w Polsce.
- Rząd chce, aby polski sektor kosmiczny w ciągu pięciu lat znalazł się w gronie europejskich liderów.
- Polska zadeklarowała blisko 550 mln euro na programy opcjonalne ESA na lata 2026-2028.
- W Polsce ma powstać Centrum Technologiczne ESA, które może przyciągnąć projekty, kontrakty i wysoko wyspecjalizowane kadry.
Polski sektor kosmiczny z nowym celem
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zapowiedział, że Polska chce w ciągu pięciu lat znaleźć się w gronie europejskich liderów technologii kosmicznych. Według informacji PAP rząd widzi w kosmosie nie tylko prestiżowy projekt naukowy, ale też szansę na rozwój przemysłu, obronności, analityki danych i nowoczesnych usług.
To ważna zmiana w podejściu do branży, która przez lata była kojarzona głównie z misjami naukowymi i współpracą akademicką. Dziś technologie kosmiczne są elementem gospodarki cyfrowej, bezpieczeństwa państwa, rolnictwa precyzyjnego, transportu, monitorowania infrastruktury i zarządzania kryzysowego.
Polska ma już bazę, na której może budować. Jak podaje Polska Agencja Kosmiczna, krajowy sektor kosmiczny obejmuje ponad 400 podmiotów. Są wśród nich firmy technologiczne, instytuty badawcze, uczelnie, dostawcy komponentów, oprogramowania, danych satelitarnych i usług inżynieryjnych.
Większe pieniądze dla ESA i centrum w Polsce
Najważniejszym narzędziem przyspieszenia ma być współpraca z Europejską Agencją Kosmiczną. Podczas Rady Ministerialnej ESA w Bremie Polska zadeklarowała blisko 550 mln euro na programy opcjonalne ESA na lata 2026-2028. Jak informowało Ministerstwo Finansów, podpisano również list intencyjny dotyczący utworzenia Centrum Technologicznego ESA w Polsce.
To nie jest zwykła składka członkowska. W programach opcjonalnych ESA pieniądze wracają do gospodarki poprzez kontrakty dla firm, uczelni i instytutów z państw uczestniczących. Im większe zaangażowanie Polski, tym większa szansa, że krajowe podmioty będą brały udział w projektach dotyczących satelitów, obserwacji Ziemi, telekomunikacji, nawigacji, bezpieczeństwa i technologii podwójnego zastosowania.
Domański mówił wcześniej, że podpisany list intencyjny to „pierwszy krok” do budowy ośrodka ESA w Polsce, o czym informowała Polska Agencja Prasowa. Jeżeli centrum rzeczywiście powstanie, może wzmocnić pozycję Polski w europejskim ekosystemie kosmicznym i przyciągnąć projekty, które dotąd trafiały głównie do państw z dłuższą historią przemysłowej obecności w ESA.
Kosmos to już nie symbol, ale przemysł
Rozwój branży kosmicznej nie oznacza wyłącznie budowy rakiet. Dla Polski ważniejsze mogą być nisze, w których krajowe firmy mają już kompetencje: elektronika odporna na promieniowanie, oprogramowanie, robotyka, przetwarzanie danych satelitarnych, małe satelity, systemy kontroli misji, komponenty optyczne i zastosowania sztucznej inteligencji.
Zgodnie z Polską Strategią Kosmiczną, jednym z celów państwa jest wzrost konkurencyjności sektora oraz zwiększenie jego udziału w obrotach europejskiego sektora kosmicznego. Strategia wskazuje też na rozwój aplikacji satelitarnych jako element gospodarki cyfrowej.
Dla firm oznacza to możliwość wejścia do łańcuchów dostaw o wysokiej wartości dodanej. Z kolei dla państwa: dostęp do danych i technologii istotnych dla bezpieczeństwa, infrastruktury i administracji. Dla rynku pracy: zapotrzebowanie na inżynierów, programistów, specjalistów od analizy danych, automatyki, elektroniki i zarządzania projektami technologicznymi.
Misja IGNIS pokazała potencjał polskich zespołów
Symbolicznym, ale też praktycznym impulsem dla branży była misja IGNIS z udziałem Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Jak informuje ESA, polska misja technologiczno-naukowa na Międzynarodową Stację Kosmiczną była częścią Axiom Mission 4, a Uznański-Wiśniewski został drugim Polakiem w kosmosie.
Znaczenie misji nie ograniczało się do samego lotu. Podczas IGNIS realizowano eksperymenty przygotowane przez polskie firmy i instytucje. Według ESA, chodziło o 13 eksperymentów zaproponowanych przez polskie podmioty oraz trzy eksperymenty ESA.
Dla branży to ważne, bo udział w misjach orbitalnych daje tzw. flight heritage, czyli potwierdzone doświadczenie działania technologii w warunkach kosmicznych. Bez takiego dorobku trudno konkurować o najpoważniejsze kontrakty. W tym sensie misja IGNIS była nie tylko wydarzeniem medialnym, ale też elementem budowania wiarygodności polskiego przemysłu kosmicznego.
Czytaj także:
Odbudowa Ukrainy z finansowaniem BGK. Polskie firmy podpisały umowy na 169 mln zł
Upały testują polską energetykę. Ile mogą kosztować gospodarkę?
Polacy nie chcą elektryków. Największy spadek rejestracji w Europie