
Autonomiczne samochody w Polsce przestają być wyłącznie tematem branżowych konferencji. Od 24 czerwca 2026 r. zaczną obowiązywać przepisy, które umożliwią testowanie pojazdów zautomatyzowanych i w pełni zautomatyzowanych w rzeczywistych warunkach drogowych. To ważna zmiana dla firm technologicznych, producentów, uczelni i instytutów badawczych, ale nie oznacza jeszcze, że po polskich drogach masowo ruszą taksówki bez kierowcy.
Autonomiczne samochody w Polsce dostaną ramy prawne
Nowe przepisy zmieniają Prawo o ruchu drogowym i wprowadzają do polskiego porządku prawnego pojęcia pojazdu zautomatyzowanego, pojazdu w pełni zautomatyzowanego oraz organizatora prac badawczych. Ustawa odwołuje się przy tym do unijnego rozporządzenia 2019/2144, które porządkuje definicje zaawansowanych systemów bezpieczeństwa i automatyzacji pojazdów.
Najważniejsza zmiana dotyczy możliwości prowadzenia prac badawczych na drogach publicznych. Zgodnie z ustawą testy pojazdów zautomatyzowanych i w pełni zautomatyzowanych w ruchu drogowym będą możliwe pod warunkiem stosowania zasad ruchu drogowego, zapewnienia bezpieczeństwa oraz uzyskania zezwolenia na prowadzenie prac badawczych.
Ministerstwo Infrastruktury podkreśla, że nowe regulacje mają charakter deregulacyjny i innowacyjny. Resort wskazuje, że mają otworzyć polskie drogi na nowoczesne technologie oraz wesprzeć branżę badań i rozwoju. Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec tłumaczył, że „postęp technologiczny i nowe rozwiązania wspomagające kierowców to już nasza codzienność” i że potrzebne są przepisy pozwalające bezpiecznie testować nowe rozwiązania.
Testy tak, komercyjne przejazdy jeszcze nie
Nowelizacja nie oznacza, że od końca czerwca każdy producent lub operator będzie mógł swobodnie wysłać autonomiczne auto na drogę. Przepisy dotyczą przede wszystkim prac badawczo-rozwojowych. Pojazdy zautomatyzowane i w pełni zautomatyzowane mają status pojazdów badawczych, wykorzystywanych wyłącznie do prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej i niepodlegających dalszej odsprzedaży.
To istotne rozróżnienie. Polska otwiera się na testowanie technologii, ale nie tworzy jeszcze rynku komercyjnych usług bez kierowcy. Nie chodzi więc o natychmiastowe dopuszczenie masowych przejazdów autonomicznymi taksówkami, autobusami czy busami. Chodzi o to, aby firmy i instytucje mogły sprawdzać rozwiązania w realnym ruchu, pod nadzorem i po spełnieniu wymogów formalnych.
Zezwolenie będzie wydawał Krajowy Koordynator Prac Badawczych, a jego zadania ma realizować dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego. Koordynator będzie prowadził rejestr zezwoleń, publikował informacje o okresach, lokalizacjach i drogach objętych testami, monitorował prace oraz prowadził rejestr zdarzeń.
Firmy będą musiały spełnić konkretne warunki
Wniosek o zezwolenie ma zawierać m.in. informację o okresie testów, planowanym obszarze prac badawczych, lokalizacji oraz drogach, po których będzie poruszał się pojazd. Ustawa wskazuje, że obszar prac badawczych może obejmować maksymalnie pięć województw. We wniosku trzeba będzie opisać także sposób zarządzania testami, odpowiedzialność organizatora, cel i zakres prac oraz dane pojazdu, w tym poziom automatyzacji.
Lista załączników również pokazuje, że nie będzie to prosta formalność. Organizator prac badawczych będzie musiał przedstawić dokument potwierdzający zawarcie umowy OC, analizę zagrożeń i ocenę ryzyka zgodną z normą ISO 26262, deklarację, że testy nie będą powodować zagrożenia bezpieczeństwa lub poważnego zakłócenia ruchu, a także oświadczenie o wyposażeniu pojazdu w rejestrator.
Ustawa przewiduje również opłaty. Maksymalna stawka za wydanie zezwolenia wyniesie 20 tys. zł, jeśli wniosek obejmuje obszar jednego województwa, oraz 40 tys. zł, jeśli chodzi o obszar od dwóch do pięciu województw. Zmiana zezwolenia ma kosztować maksymalnie 5 tys. zł.
Bezpieczeństwo i odpowiedzialność będą kluczowe
Nowe przepisy próbują połączyć innowacyjność z kontrolą ryzyka. Krajowy Koordynator Prac Badawczych będzie mógł monitorować zgodność testów z warunkami zezwolenia, a w razie problemów zezwolenie może zostać zawieszone albo cofnięte. Ustawa przewiduje takie działania m.in. w przypadku prowadzenia prac niezgodnie z analizą zagrożeń i oceną ryzyka albo po incydencie drogowym zagrażającym życiu, zdrowiu lub mieniu wielkiej wartości.
Za testy bez wymaganego zezwolenia lub z naruszeniem jego warunków grożą kary finansowe. Brak zezwolenia może kosztować od 100 tys. do 200 tys. zł, a naruszenie warunków określonych w zezwoleniu od 20 tys. do 100 tys. zł. To pokazuje, że państwo chce dopuścić eksperymenty technologiczne, ale jednocześnie wyraźnie zabezpiecza się przed niekontrolowanym testowaniem na drogach publicznych.
Ważny jest także wątek ubezpieczeń. Nowelizacja obejmuje obowiązkowe OC w przypadku pojazdów zautomatyzowanych i w pełni zautomatyzowanych wykorzystywanych do prac badawczych. Przepisy przewidują, że ochroną OC objęta będzie również osoba, która ma kontrolę nad ruchem pojazdu testowego albo może ją przejąć.
Sześć poziomów automatyzacji jazdy
Ustawa wprowadza również sześć poziomów automatyzacji jazdy. Poziom 0 oznacza pojazd bez funkcji automatycznych, z możliwością stosowania systemów wspomagających bezpieczeństwo. Poziomy 1 i 2 obejmują funkcje takie jak wspomaganie kierowania, hamowania, przyspieszania lub skręcania w określonych warunkach, przy zachowaniu gotowości kierowcy do reakcji.
Wyższe poziomy zmieniają rolę człowieka. Na poziomie 3 kierujący nadzoruje jazdę, ale podczas używania systemu nie musi być gotowy do natychmiastowej reakcji. Poziom 4 oznacza automatyczną jazdę w określonych warunkach drogowych, bez bieżącego nadzoru kierowcy, choć z koniecznością przejęcia kontroli po wezwaniu systemu. Dopiero poziom 5 oznacza całkowicie automatyczną jazdę we wszystkich warunkach, bez konieczności obecności kierowcy w pojeździe.
Dla czytelników i kierowców to istotne, bo pojęcie „auto autonomiczne” bywa używane bardzo szeroko. W praktyce wiele systemów dostępnych dziś w samochodach to nadal zaawansowane wsparcie kierowcy, a nie pełna autonomia. Nowe przepisy mają uporządkować tę różnicę i stworzyć procedurę dla testów bardziej zaawansowanych rozwiązań.