Oszczędności Polaków rosną. Nie chcemy jednak inwestować

Dwie skarbonki, ilustracja hasła oszczędności Polaków

Oszczędności Polaków osiągają rekordowe poziomy, ale sposób ich przechowywania pokazuje dużą ostrożność wobec inwestowania. Gospodarstwa domowe zgromadziły w bankach ponad 1,5 bln zł, a według danych PFR prawie połowę aktywów finansowych stanowią depozyty bieżące, gotówka i pozostałe depozyty. To oznacza, że ogromna część kapitału nadal pracuje słabo albo nie pracuje wcale.

Oszczędności Polaków są rekordowe, ale konserwatywnie ulokowane

Polacy mają coraz więcej pieniędzy, ale niekoniecznie coraz odważniej je inwestują. Z danych NBP wynika, że gospodarstwa domowe zgromadziły w bankach ponad 1 509 mld zł, czyli przeszło 1,5 bln zł. To kwota trudna do wyobrażenia, ale jak podaje analityk Bartosz Turek, porównywalna z wartością wszystkich mieszkań i domów w Warszawie, Krakowie i Toruniu razem wziętych.

Jego szacunki pokazują, że za środki trzymane w bankach można byłoby kupić wszystkie mieszkania i domy w stolicy, a następnie jeszcze całe zasoby mieszkaniowe Krakowa i Torunia. W innym ujęciu jest to równowartość około połowy mieszkań i domów w 18 miastach wojewódzkich.

Problem polega na tym, że tak duże oszczędności Polacy w znacznej części lokują w bardzo zachowawczy sposób. Dane Polskiego Funduszu Rozwoju pokazują, że na koniec IV kwartału 2025 r. aktywa finansowe gospodarstw domowych przekroczyły 3,9 bln zł. PFR wskazuje jednocześnie, że Polacy nadal najchętniej trzymają pieniądze na kontach i w gotówce: depozyty bieżące miały 26,4% udziału w aktywach finansowych, gotówka 11,3%, a pozostałe depozyty 10,9%. Łącznie te trzy kategorie odpowiadały za prawie 49% całości aktywów finansowych gospodarstw domowych.

To pokazuje nie tylko skłonność do oszczędzania, ale też ograniczoną gotowość do podejmowania ryzyka inwestycyjnego. W praktyce wielu Polaków wybiera rozwiązania najprostsze i najbardziej znane: konto, lokatę, gotówkę, ewentualnie konto oszczędnościowe.

Dlaczego pieniądze nadal leżą „w skarpecie”?

Niechęć do inwestowania nie musi wynikać z braku kapitału. Coraz częściej problemem jest brak wiedzy, obawa przed stratą i niskie zaufanie do bardziej złożonych instrumentów finansowych. Z badania „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2025”, przygotowanego m.in. przy udziale Fundacji GPW i Warszawskiego Instytutu Bankowości, wynika, że tylko 12% badanych ocenia swoją wiedzę o zasadach funkcjonowania Giełdy Papierów Wartościowych jako bardzo lub raczej dużą. Aż 58% uważa ją za bardzo lub raczej niską, a ponad 20% deklaruje, że nie ma żadnej wiedzy na ten temat.

To ważne, bo przy niskiej wiedzy inwestowanie kojarzy się nie z budowaniem majątku, lecz z ryzykiem utraty pieniędzy. Ten sam raport wskazuje, że ponad 60% respondentów nie inwestuje na giełdzie z obawy przed stratami. Kolejne bariery to lęk przed ryzykiem oraz brak wystarczającej wiedzy.

W efekcie część oszczędności Polaków trafia do symbolicznej „skarpetki”, czyli na rachunki bieżące, do gotówki albo na nisko oprocentowane produkty bankowe. Taki wybór daje poczucie bezpieczeństwa i łatwy dostęp do pieniędzy, ale jednocześnie ogranicza szansę na realne pomnażanie kapitału.

Konta są wygodne, ale oprocentowanie jest niskie

Bankowe bezpieczeństwo ma swoją cenę. Według analiz opartych na danych banku centralnego, banki wypłaciły w kwietniu gospodarstwom domowym niecałe 3,3 mld zł odsetek od depozytów. W zestawieniu z kapitałem przekraczającym 1,5 bln zł oznacza to przeciętne oprocentowanie rzędu 2,6% przed opodatkowaniem. Po podatku od zysków kapitałowych realnie zostaje około 2% „na rękę”.

To szczególnie istotne, gdy spojrzeć na strukturę środków. Pieniądze na zwykłych rachunkach przeważnie nie są oprocentowane wcale, a na wielu kontach oszczędnościowych oprocentowanie poza promocjami jest ograniczone. Promocyjne lokaty potrafią oferować więcej, ale zwykle tylko przez krótki czas, do określonej kwoty i po spełnieniu dodatkowych warunków: założeniu konta, aktywności kartą, zapewnieniu wpływów albo przelaniu nowych środków.

Dla części osób to wystarczające. Konto i lokata są proste, zrozumiałe i płynne. Problem pojawia się wtedy, gdy niemal cały majątek finansowy jest trzymany w produktach o niskiej stopie zwrotu. Wtedy oszczędzanie chroni przed nagłymi wydatkami, ale niekoniecznie buduje długoterminowy majątek.

Alternatywy istnieją, ale wymagają wiedzy i cierpliwości

Ostrożny inwestor nie musi od razu wybierać akcji, funduszy akcyjnych czy bardziej ryzykownych instrumentów. Między gotówką a giełdą istnieją rozwiązania pośrednie, choć także one wymagają zrozumienia zasad, horyzontu inwestycyjnego i ryzyka.

Jedną z najprostszych alternatyw są detaliczne obligacje skarbowe. W czerwcowej ofercie Ministerstwa Finansów oprocentowanie obligacji oszczędnościowych pozostało bez zmian. Zgodnie z informacjami na stronie obligacjeskarbowe.pl, czteroletnie obligacje indeksowane inflacją oferują 4,75% w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, a w kolejnych latach oprocentowanie oparte jest na inflacji powiększonej o marżę 1,50 pkt proc. Nie jest to produkt pozbawiony ograniczeń, ale dla wielu osób może być bardziej zrozumiały niż rynek akcji.

Inną drogą są fundusze inwestycyjne, ETF-y, IKE, IKZE czy PPK, ale tu bariera psychologiczna jest wyraźnie większa. Wymagają one przynajmniej podstawowej wiedzy o ryzyku, opłatach, zmienności i czasie inwestycji. Dla osób, które do tej pory trzymały wszystko na rachunku bankowym, przejście od gotówki do inwestowania bywa trudniejsze emocjonalnie niż matematycznie.

Polacy oszczędzają, ale za mało dywersyfikują

Najważniejszy wniosek z najnowszych danych jest więc dwojaki. Z jednej strony oszczędności Polaków rosną, a gospodarstwa domowe mają coraz większą poduszkę finansową. Z drugiej strony znaczna część tych środków nadal pozostaje w gotówce, na rachunkach i w depozytach, czyli w miejscach, które dają bezpieczeństwo nominalne, ale często ograniczają realny zysk.

Nie chodzi o to, aby każdą złotówkę inwestować agresywnie. Gotówka i depozyty są potrzebne jako rezerwa na nieprzewidziane wydatki. Problem zaczyna się wtedy, gdy „poduszka bezpieczeństwa” zamienia się w główną strategię zarządzania majątkiem. Wtedy nawet rekordowe oszczędności mogą pracować poniżej swoich możliwości.

Oceń ten artykuł: