
Wiek emerytalny w Polsce formalnie nadal wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, ale Komisja Europejska ponownie zwraca uwagę na problem zbyt niskiego efektywnego wieku przechodzenia na emeryturę. W najnowszych zaleceniach dla Polski Bruksela wskazuje na spadającą relację emerytur do wynagrodzeń, ryzyko ubóstwa kobiet i samozatrudnionych oraz konieczność reformy preferencyjnych systemów emerytalnych.
Wiek emerytalny znów w centrum unijnych zaleceń
Komisja Europejska w najnowszym pakiecie Semestru Europejskiego dla Polski wskazała, że kraj powinien zadbać o bardziej adekwatny poziom przyszłych emerytur i większą stabilność systemu. Jak opisał Bankier.pl za PAP Biznes, jednym z elementów zaleceń jest podniesienie efektywnego wieku emerytalnego, rozwiązanie problemu ubóstwa emerytalnego kobiet i osób samozatrudnionych oraz reforma specjalnych systemów emerytalnych.
To ważne rozróżnienie. Komisja Europejska nie pisze wprost o natychmiastowej zmianie ustawowego wieku emerytalnego, lecz o efektywnym wieku przechodzenia na emeryturę, czyli faktycznym momencie opuszczania rynku pracy. W Polsce powszechny wiek emerytalny według ZUS od 1 października 2017 r. wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.
W praktyce oznacza to, że dyskusja może dotyczyć nie tylko samego podnoszenia wieku ustawowego, ale także zachęt do dłuższej pracy, ograniczania wcześniejszych odejść z rynku pracy i przebudowy systemów uprzywilejowanych.
Emerytury coraz niższe względem wynagrodzeń
Najmocniejszy argument Komisji dotyczy spadającej adekwatności świadczeń. W raporcie krajowym Komisji Europejskiej dla Polski na 2026 r. wskazano, że relacja przeciętnej emerytury brutto do przeciętnego wynagrodzenia spadła z 66% w 2005 r. do 55% w 2024 r. Według KE ten spadek ma przyspieszyć w kolejnych latach.
To oznacza, że nawet jeśli nominalne emerytury będą rosły, ich siła względem pensji pracujących może słabnąć. Dla przyszłych emerytów oznacza to niższą stopę zastąpienia, czyli mniejszą część dotychczasowego dochodu zastępowaną przez świadczenie emerytalne.
Problem jest szczególnie istotny dla kobiet. Komisja wskazuje, że przeciętna emerytura kobiet wynosi około dwóch trzecich przeciętnej emerytury mężczyzn. Wynika to z kilku czynników: niższego ustawowego wieku emerytalnego, krótszych karier zawodowych, przerw związanych z opieką oraz niższych wynagrodzeń w trakcie aktywności zawodowej.
Efektywny wiek emerytalny jest blisko minimum ustawowego
Z danych przywołanych przez Komisję wynika, że zatrudnienie osób w wieku 55-64 lata jest w Polsce niższe niż średnia unijna. W 2024 r. wskaźnik zatrudnienia w tej grupie wyniósł 59%, przy średniej unijnej 65,2%. Szczególnie słabo wypadają kobiety: ich wskaźnik zatrudnienia wyniósł 48,3%, wobec 59,4% w UE.
KE wskazuje, że efektywny wiek emerytalny pozostaje blisko ustawowego progu. W 2024 r. wynosił średnio 65,1 roku dla mężczyzn i 60,6 roku dla kobiet. To oznacza, że wiele osób przechodzi na emeryturę niemal natychmiast po uzyskaniu uprawnień.
Z perspektywy finansów publicznych i wysokości świadczeń to poważny problem. Dłuższa praca oznacza dodatkowe składki, kolejne waloryzacje kapitału i krótszy okres pobierania świadczenia. Dlatego ZUS w materiałach edukacyjnych podkreśla, że każdy dodatkowy rok pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego działa na korzyść przyszłego świadczenia, bo zwiększa kapitał i zmniejsza liczbę miesięcy, przez które będzie on dzielony.
Samozatrudnieni i umowy cywilnoprawne pod presją
Komisja zwraca uwagę także na ryzyko niskich emerytur wśród osób pracujących poza standardową umową o pracę. Chodzi przede wszystkim o samozatrudnionych płacących minimalne składki oraz osoby wykonujące pracę na podstawie umów cywilnoprawnych.
W raporcie KE wskazano, że osoby samozatrudnione i odprowadzające minimalne składki mogą w przyszłości otrzymywać bardzo niskie świadczenia z systemu powszechnego. Według cytowanych w raporcie szacunków, do 2040 r. nawet 50% emerytów może pobierać świadczenie równe ustawowemu minimum, jeśli obecne mechanizmy nie zostaną zmienione.
To przesuwa ciężar dyskusji o wieku emerytalnym z prostego pytania „czy podnosić wiek?” na szerszy problem: jak zapewnić, żeby emerytury były wystarczające, a jednocześnie system pozostał stabilny finansowo.
Specjalne systemy emerytalne też są na liście
Kolejny punkt dotyczy preferencyjnych systemów emerytalnych. Komisja wskazuje m.in. na KRUS oraz systemy dla służb mundurowych, żołnierzy, sędziów i prokuratorów. Według KE takie rozwiązania zwiększają fragmentację systemu i w części przypadków umożliwiają wcześniejsze przechodzenie na emeryturę lub zapewniają świadczenia niepowiązane bezpośrednio ze składkami.
W przypadku KRUS Komisja podkreśla, że system wymaga znaczących dopłat z budżetu państwa. W przypadku służb i wybranych grup zawodowych problemem jest wcześniejsze kończenie aktywności zawodowej i brak pełnego powiązania świadczeń z wysokością składek.
Z perspektywy Brukseli reforma wieku emerytalnego nie musi więc oznaczać jednego ruchu legislacyjnego. Może obejmować cały pakiet: zachęty do dłuższej pracy, zmiany dla samozatrudnionych, ograniczenie przywilejów i większy nacisk na dodatkowe oszczędzanie emerytalne.
Polacy są przeciwni podnoszeniu wieku emerytalnego
Politycznie temat pozostaje jednak wyjątkowo trudny. Podniesienie wieku emerytalnego jest jednym z najbardziej wrażliwych społecznie postulatów. Jak pisaliśmy na Skarbiec.biz w tekście „Wiek emerytalny. Polacy nie chcą podwyżki”, większość badanych sprzeciwia się wydłużeniu pracy do emerytury.
To oznacza, że rząd będzie musiał wybierać między presją demograficzną i fiskalną a społecznym oporem wobec reform. Komisja Europejska wskazuje problem systemowy: coraz niższe świadczenia w relacji do wynagrodzeń i rosnące ryzyko ubóstwa części seniorów. Polityczna odpowiedź może być jednak ostrożniejsza: zamiast formalnego podniesienia wieku emerytalnego możliwe są zachęty do dłuższej aktywności zawodowej, wzmocnienie dodatkowego oszczędzania i zmiany w systemach szczególnych.
Jedno jest pewne: wiek emerytalny wróci do debaty publicznej, bo starzenie się społeczeństwa i spadająca relacja emerytur do płac będą coraz mocniej wpływać zarówno na portfele seniorów, jak i na finanse państwa.