
Nastroje inwestorów na GPW zaczynają się schładzać. Z najnowszego badania Indeksu Nastrojów Inwestorów wynika, że choć optymiści nadal są największą grupą, rośnie udział osób oczekujących spadków w perspektywie najbliższych sześciu miesięcy.
- 44 proc. inwestorów oczekuje wzrostów na GPW w perspektywie sześciu miesięcy.
- Odsetek inwestorów spodziewających się spadków wzrósł do 30 proc.
- Najnowszy odczyt INI pokazuje większą ostrożność po okresie silnej hossy na warszawskiej giełdzie.
To ważny sygnał dla rynku, który ma za sobą okres mocnych wzrostów. Po hossie na bankach, dużych spółkach i szerokim rynku coraz więcej inwestorów zaczyna zadawać pytanie, czy wyceny nie wyprzedziły fundamentów.
GPW nadal z przewagą byków, ale niedźwiedzie zyskują
Jak podał PAP Biznes, odsetek inwestorów spodziewających się trendu wzrostowego na GPW w ciągu sześciu miesięcy wyniósł 44 proc. To wzrost o 0,4 pkt proc. wobec poprzedniego odczytu.
Na pierwszy rzut oka dane mogą więc wyglądać spokojnie. Byki, czyli inwestorzy oczekujący wzrostów, nadal mają przewagę. Problem w tym, że szybciej rośnie grupa niedźwiedzi. Odsetek ankietowanych oczekujących trendu spadkowego zwiększył się o 2,7 pkt proc. i wyniósł 30 proc.
Trzecia grupa, czyli inwestorzy neutralni, skurczyła się do 26 proc., co oznacza spadek o 3,1 pkt proc. W praktyce część osób wcześniej zakładających scenariusz boczny zaczęła mocniej skłaniać się ku korekcie. To sygnał, że rynek pozostaje optymistyczny, ale już nie tak jednoznacznie jak w najmocniejszych fazach hossy.
Czym jest Indeks Nastrojów Inwestorów?
Indeks Nastrojów Inwestorów, prowadzony przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, jest cotygodniowym badaniem, w którym uczestnicy odpowiadają, jakiego trendu na giełdzie spodziewają się w perspektywie sześciu miesięcy: wzrostowego, bocznego czy spadkowego.
SII podaje, że wskaźnik jest obliczany od 19 maja 2011 r. i jest najstarszym tego typu badaniem w Polsce. Nowy odczyt pojawia się raz w tygodniu, w każdy czwartek o godz. 15:00. W badaniu bierze udział ponad 350 inwestorów tygodniowo.
Tego rodzaju dane nie są prognozą rynku w sensie rekomendacji inwestycyjnej. Pokazują jednak, jak indywidualni inwestorzy interpretują sytuację na GPW. W skrajnych momentach sentyment bywa traktowany kontrariańsko: bardzo duży optymizm może sygnalizować ryzyko przegrzania, a bardzo duży pesymizm, potencjalne wyczerpanie spadków.
Po hossie rośnie ryzyko selekcji
Warszawska giełda ma za sobą bardzo mocny okres. W centrum uwagi były banki, spółki dywidendowe, firmy korzystające na poprawie nastrojów wobec Polski i przedsiębiorstwa z ekspozycją na odbicie gospodarcze. Silne wzrosty przyciągały kapitał, ale jednocześnie podnosiły oczekiwania wobec wyników i wycen.
W takiej sytuacji naturalne jest, że część inwestorów zaczyna realizować zyski albo ograniczać ryzyko. Im dłużej trwa hossa, tym większe znaczenie ma selekcja. Rynek przestaje kupować wszystko, a zaczyna odróżniać spółki z realnym wzrostem wyników od tych, które wzrosły głównie dzięki poprawie nastrojów.
Słabsze nastroje nie muszą oznaczać końca trendu wzrostowego. Mogą jednak wskazywać, że inwestorzy zaczynają bardziej ostrożnie oceniać relację potencjalnego zysku do ryzyka. Szczególnie gdy część indeksów znajduje się blisko wysokich poziomów, a globalne rynki reagują nerwowo na informacje o kosztach sztucznej inteligencji, polityce banków centralnych i napięciach geopolitycznych.
Co może ciążyć inwestorom na GPW?
Na zmianę nastrojów wpływa kilka czynników. Pierwszy to wyceny po wcześniejszych wzrostach. Gdy akcje drożeją przez wiele miesięcy, rośnie wrażliwość rynku na rozczarowania wynikami, gorsze dane makroekonomiczne albo negatywne informacje ze spółek.
Drugi czynnik to otoczenie globalne. GPW pozostaje rynkiem lokalnym, ale nie działa w izolacji. Korekty na Wall Street, przecena spółek technologicznych, zmiany oczekiwań wobec stóp procentowych w USA czy umocnienie dolara mogą szybko przenieść się na warszawski parkiet.
Trzeci element stanowi krajowa gospodarka. Inwestorzy patrzą na konsumpcję, inflację, stopy procentowe, kurs złotego, wyniki banków i decyzje regulacyjne. Jeżeli wzrost gospodarczy będzie stabilny, a zyski spółek będą poprawiać się zgodnie z oczekiwaniami, GPW może utrzymać relatywną siłę. Jeśli jednak pojawi się rozczarowanie, większa grupa niedźwiedzi może szybko zyskać argumenty.
Czytaj także:
Polacy zakładnikami kredytu. Nawet nadpłacający muszą zaciskać pasa
10 lat od Brexitu. Stracili wszyscy poza… Polską
Praca w upale na nowych zasadach. Limity temperatur i nowe obowiązki dla firm