
Kredyt stał się jednym z najważniejszych punktów domowego budżetu Polaków. Z raportu „Polacy i kredyt: między finansową odpowiedzialnością a codziennymi potrzebami i pragnieniami” wynika, że spłata zobowiązań często wygrywa nie tylko z wakacjami i przyjemnościami, ale też z budowaniem poduszki finansowej.
- Raty kredytów i bieżące rachunki są na szczycie hierarchii domowych wydatków Polaków.
- 44 proc. badanych przeznaczyłoby dodatkowe pieniądze na nadpłatę kredytu hipotecznego.
- Tylko 6 proc. respondentów odłożyłoby nadprogramowe środki jako dodatkowe oszczędności.
To oznacza, że część gospodarstw domowych zachowuje finansową dyscyplinę, ale równocześnie ogranicza własne bezpieczeństwo. Gdy pojawia się nagły wydatek, rozwiązaniem znów bywa kredyt lub pożyczka.
Kredyt na pierwszym miejscu w domowym budżecie
Polacy bardzo poważnie traktują swoje zobowiązania finansowe. Jak wynika z raportu przygotowanego przez prof. Katarzynę Sekścińską z Uniwersytetu Warszawskiego w ramach Programu Analityczno-Badawczego WIB, we współpracy z ANG Odpowiedzialne Finanse i Związkiem Banków Polskich, a opisanego przez Interię Biznes, raty kredytów oraz bieżące rachunki znajdują się na szczycie hierarchii wydatków.
Dopiero później pojawiają się zakupy, spłata pożyczek od znajomych lub rodziny, a na końcu oszczędności oraz inwestycje. To ważny sygnał, bo pokazuje, że kredyt nie jest dla wielu osób tylko jednym z elementów budżetu. Staje się jego osią, wokół której trzeba organizować pozostałe decyzje finansowe.
Z badania przeprowadzonego na grupie 1055 respondentów wynika, że jedna czwarta ankietowanych wskazała, iż wysokość miesięcznych rat jest wyższa od ich dochodu dyspozycyjnego, czyli dochodu netto po odliczeniu niezbędnych wydatków. W praktyce oznacza to bardzo małą przestrzeń na nieprzewidziane koszty, nagłe problemy zdrowotne, utratę części dochodów albo zwykłe wzrosty cen.
Nadpłata kredytu zamiast oszczędności
Najbardziej wymowna część raportu dotyczy tego, co Polacy zrobiliby z dodatkowymi pieniędzmi, na przykład premią lub zwrotem podatku. Największa grupa badanych nie przeznaczyłaby ich na oszczędności, lecz na nadpłatę zobowiązań.
Aż 44 proc. respondentów wskazało, że dodatkowe środki wykorzystałoby na nadpłatę kredytu hipotecznego. W przypadku kredytu gotówkowego taką odpowiedź wybrało 29 proc. badanych. Jednocześnie tylko 6 proc. uczestników badania zadeklarowało, że nadprogramowe pieniądze potraktowałoby jako dodatkowe oszczędności.
To pokazuje zmianę w podejściu do bezpieczeństwa finansowego. Nadpłata kredytu może być racjonalna, zwłaszcza gdy zmniejsza całkowity koszt zobowiązania. Problem pojawia się wtedy, gdy całkowicie zastępuje budowę rezerwy finansowej. Bez niej nawet dobrze obsługiwany kredyt może stać się obciążeniem, jeśli domowy budżet trafi na kryzys.
Polacy są gotowi ciąć wydatki, aby regulować raty. Według raportu 55 proc. badanych ograniczyłoby wydatki na przyjemności, a 53 proc. na wakacje. Bardziej niepokojące jest jednak to, że 22 proc. respondentów byłoby gotowych zrezygnować z poduszki finansowej. To decyzja, która może poprawić sytuację krótkoterminowo, ale zwiększa ryzyko w dłuższej perspektywie.
Kiedy brakuje poduszki finansowej, ratunkiem znów bywa kredyt
Eksperci od finansów osobistych od lat podkreślają, że poduszka finansowa jest podstawowym zabezpieczeniem gospodarstwa domowego. Pozwala przejść przez okres utraty pracy, choroby, awarii samochodu, remontu albo innych nagłych wydatków bez konieczności zaciągania kolejnego zobowiązania.
W raporcie wybrzmiewa jednak problem błędnego koła. Jeśli dodatkowe pieniądze są przeznaczane niemal wyłącznie na nadpłatę zobowiązań, rezerwa finansowa nie rośnie. Gdy później pojawia się nagła potrzeba, część osób sięga po kolejny kredyt lub pożyczkę.
Prezes ANG Odpowiedzialne Finanse Artur Nowak-Gocławski zwraca uwagę, że „korzystanie z kredytów i pożyczek wciąż ma funkcję ratunkową czy godnościową”. Ten cytat dobrze pokazuje, że dla wielu gospodarstw domowych kredyt nie służy wyłącznie realizacji planów, lecz bywa narzędziem przetrwania.
Z danych przywołanych w raporcie wynika, że ponad jedna czwarta badanych (28 proc) zaciągnęła kredyt lub pożyczkę w związku z ważną potrzebą. Jeszcze więcej, 44 proc., zrobiło to z konieczności, bo trzeba było wymienić coś, co się zepsuło. Wśród osób, które wcześniej miały problemy ze spłatą, taki powód wskazało 52 proc. respondentów.
Spirala zadłużenia zaczyna się od braku marginesu
Największe ryzyko pojawia się wtedy, gdy nowe zobowiązanie jest zaciągane przed spłatą poprzedniego. Wtedy rosną miesięczne koszty, a domowy budżet staje się coraz mniej elastyczny. Nawet jeśli każda pojedyncza rata wydaje się możliwa do obsługi, suma zobowiązań może ograniczać zdolność reagowania na zmiany dochodów i wydatków.
Raport pokazuje też, jak Polacy próbują radzić sobie z problemami ze spłatą. Najczęściej wskazywanym rozwiązaniem jest kontakt z bankiem lub instytucją finansową w celu zmiany warunków umowy i wydłużenia okresu kredytowania. Taką odpowiedź wybrało 27 proc. badanych. To może obniżyć miesięczną ratę, ale zwykle zwiększa całkowity koszt kredytu.
Kolejne rozwiązania to wakacje kredytowe, wskazane przez 25 proc. respondentów, oraz ograniczenie wydatków, na które wskazało 23 proc. badanych. Każde z tych narzędzi może pomóc w krótkim terminie, ale nie rozwiązuje podstawowego problemu, jeśli gospodarstwo domowe nie ma żadnej rezerwy.
Czytaj także:
Praca w upale na nowych zasadach. Limity temperatur i nowe obowiązki dla firm
Gotówka znika z obiegu. W życie wejdą nowe ograniczenia
Fundusze inwestycyjne wracają do gry. Rekord aktywów i większy apetyt na ryzyko