
Młodzi Polacy coraz częściej funkcjonują w trybie chronicznego niedosypiania. Według raportu UCE Research i platformy ePsycholodzy „Sen młodych Polaków. Straty w gospodarce” co trzeci badany w wieku 18-35 lat śpi 6 godzin lub mniej na dobę. To mniej niż zalecany poziom snu dla dorosłych i jednocześnie problem, który zaczyna być liczony nie tylko w kategoriach zdrowia, ale też strat gospodarczych.
- 33,05 proc. badanych w wieku 18-35 lat śpi 6 godzin lub mniej na dobę.
- Autorzy raportu szacują, że niedosypianie młodych pracowników oznacza 17,45 mln utraconych roboczodniówek rocznie.
- Roczne straty dla gospodarki z tego tytułu mają wynosić 8,73 mld zł.
Jak podaje Interia Biznes, autorzy raportu oszacowali roczny koszt niedosypiania młodych pracowników na 8,73 mld zł. To efekt utraconych dni pracy, niższej produktywności i zjawiska prezenteizmu, czyli obecności w pracy mimo przemęczenia lub złego stanu zdrowia.
Młodzi Polacy śpią krócej, niż zalecają specjaliści
Dla dorosłych standardem zdrowotnym jest co najmniej 7 godzin snu na dobę. American Academy of Sleep Medicine wskazuje, że osoby dorosłe powinny regularnie spać 7 lub więcej godzin na noc, aby wspierać optymalne zdrowie. W przypadku młodych dorosłych często podaje się zakres 7-9 godzin.
Tymczasem z raportu UCE Research i ePsycholodzy wynika, że 33,05 proc. ankietowanych w wieku 18-35 lat śpi 6 godzin lub mniej. Najliczniejsza grupa w tej kategorii, czyli 22,56 proc. badanych, przeznacza na sen 5-6 godzin. Kolejne 8,32 proc. śpi od 4 do 5 godzin, a 2,17 proc. mniej niż 4 godziny.
To nie jest tylko kwestia gorszego samopoczucia rano. Regularny niedobór snu wpływa na koncentrację, pamięć, odporność psychiczną, tempo pracy i skłonność do błędów. W przypadku pracowników biurowych może oznaczać wolniejsze wykonywanie zadań i gorsze decyzje. W zawodach wymagających wysokiej koncentracji ryzyko jest jeszcze większe, bo zmęczenie może przekładać się na błędy medyczne, wypadki przy pracy lub kolizje drogowe.
17,45 mln utraconych roboczodniówek
Autorzy raportu spróbowali przełożyć problem snu na język gospodarki. W obliczeniach wykorzystano dane UCE Research i metodologię z raportu RAND „Why sleep matters – the economic costs of insufficient sleep”. Przyjęto, że jeden dzień absencji pracownika kosztuje pracodawcę średnio 500 zł, a następnie zestawiono ten koszt z liczbą pracujących w poszczególnych grupach wiekowych.
W grupie mężczyzn w wieku 18-25 lat liczba utraconych roboczodniówek została oszacowana na 2,39 mln rocznie, co daje 1,2 mld zł strat. Wśród kobiet w tym wieku szacunek wyniósł 2,05 mln roboczodniówek i 1,02 mld zł strat.
Jeszcze większe liczby dotyczą grupy 26-35 lat, bo jest ona liczniejsza na rynku pracy. Wśród mężczyzn w tym wieku autorzy raportu oszacowali 7,02 mln utraconych roboczodniówek i 3,51 mld zł strat. Wśród kobiet było to 5,99 mln roboczodniówek i 3 mld zł strat.
Łącznie daje to 17,45 mln utraconych roboczodniówek rocznie oraz 8,73 mld zł kosztów dla gospodarki. Badanie przeprowadzono na ogólnopolskiej próbie 829 osób w wieku 18-35 lat.
Sen staje się problemem rynku pracy
Na rynku pracy przez lata dużo mówiło się o wynagrodzeniach, inflacji, niedoborze kadr, pracy zdalnej i automatyzacji. Sen był traktowany jako sprawa prywatna. Najnowsze dane pokazują jednak, że jakość odpoczynku może być jednym z ukrytych czynników wpływających na produktywność.
Badanie opublikowane w czasopiśmie Frontiers in Psychology wskazuje, że sen wpływa na zachowania pracowników, wydajność, bezpieczeństwo i zdrowie, a zarówno ilość, jak i jakość snu mają znaczenie dla funkcjonowania w pracy. To dobrze pasuje do wniosków polskiego raportu: niewyspanie nie zawsze kończy się zwolnieniem lekarskim, ale może obniżać efektywność także wtedy, gdy pracownik formalnie jest obecny.
To właśnie prezenteizm jest trudniejszy do policzenia niż zwykła absencja. Pracownik przychodzi do firmy, uczestniczy w spotkaniach i wykonuje zadania, ale działa wolniej, częściej się rozprasza, popełnia więcej błędów i potrzebuje więcej czasu na poprawki. Z punktu widzenia pracodawcy koszt nie jest tak widoczny jak nieobecność, ale może być równie dotkliwy.
Dlaczego młodzi śpią za mało?
Przyczyn może być wiele: nieregularna praca, nadgodziny, dojazdy, stres finansowy, przeciążenie bodźcami, korzystanie z telefonu do późna, nauka, praca zmianowa albo łączenie kilku aktywności naraz. Grupa 18-35 lat obejmuje osoby studiujące, wchodzące na rynek pracy, wychowujące małe dzieci, spłacające pierwsze kredyty i budujące pozycję zawodową. To etap życia, w którym presja czasu bywa szczególnie duża.
Problemem jest też kultura pracy. W wielu firmach długi dzień pracy nadal bywa traktowany jako dowód zaangażowania, a nie jako sygnał ryzyka. Tymczasem przemęczenie nie zwiększa efektywności w nieskończoność. Po pewnym czasie pracownik może siedzieć przy komputerze dłużej, ale wykonywać mniej wartościowej pracy.
Dla pracodawców to sygnał, że programy wellbeingu nie powinny ograniczać się do owocowych czwartków czy jednorazowych webinarów. Realne znaczenie mają przewidywalne grafiki, ograniczanie niepotrzebnych spotkań, prawo do odpoczynku po pracy, sensowne planowanie obciążeń i reagowanie na przeciążenie zespołów.
Czytaj także:
Polski producent tramwajów przejął niemiecką firmę. Pesa podbija rynek
Komornicy ściągnęli więcej z emerytur niż z pensji. Pierwsza taka sytuacja w historii
Niemiecka gazeta krytykuje własny rząd ws. reparacji. „Jesteśmy coś winni Polsce”