
Polska motoryzacja weszła w 2026 rok z mieszanymi wynikami. Produkcja sprzedana sektora jeszcze utrzymuje się lekko nad kreską, ale zatrudnienie spada, eksport słabnie, a branża coraz wyraźniej odczuwa problemy europejskiego rynku samochodowego.
- Zatrudnienie w polskim przemyśle motoryzacyjnym spadło w I kwartale 2026 roku o 3,7 proc., do 193,3 tys. etatów.
- Produkcja sprzedana sektora wzrosła tylko o 0,5 proc., do niemal 58 mld zł.
- Eksport branży obniżył się o 8,91 proc. rok do roku, a szczególnie mocno spadła sprzedaż do Niemiec.
Z danych opisanych przez Bankier.pl za PAP, na podstawie raportu AutomotiveSuppliers.pl, wynika, że w I kwartale 2026 roku produkcja sprzedana przemysłu motoryzacyjnego w Polsce wzrosła o 0,5 proc. rok do roku i zbliżyła się do 58 mld zł. Jednocześnie liczba etatów w zakładach produkcyjnych pojazdów, przyczep, naczep oraz części i akcesoriów spadła o 3,7 proc., do 193,3 tys.
Polska motoryzacja z coraz słabszym zatrudnieniem
Najbardziej niepokojącym elementem raportu jest nie sama produkcja, lecz rynek pracy. W firmach średnich i dużych, zatrudniających powyżej 49 osób, przeciętne zatrudnienie wyniosło 184,4 tys. etatów. Rok wcześniej było to 191,7 tys., a na koniec 2025 roku 189,2 tys. Oznacza to, że branża nie tylko ogranicza zatrudnienie rok do roku, ale też kontynuuje spadek względem końcówki poprzedniego roku.
Autorzy raportu cytowani przez Bankier.pl wskazują, że szczególnie ważny jest trend spadkowy w zatrudnieniu, które „cofnęło się do poziomu jaki ostatni raz odnotowaliśmy 9 lat temu”. Według nich trudno oczekiwać szybkiej poprawy, bo dane za kolejne miesiące również nie pokazują wyraźnego odbicia.
To istotny sygnał dla regionów, w których przemysł samochodowy i produkcja komponentów są ważnym źródłem miejsc pracy. Polska motoryzacja od lat opiera się nie tylko na montażu pojazdów, ale także na rozbudowanej sieci dostawców części, podzespołów, akcesoriów i rozwiązań dla fabryk w Europie. Spadek zatrudnienia w tym segmencie może więc uderzać nie tylko w największe zakłady, ale też w firmy zależne od ich zamówień.
Produkcja jeszcze się broni, ale dynamika jest słaba
Na pierwszy rzut oka wzrost produkcji sprzedanej o 0,5 proc. może sugerować stabilizację. W praktyce jest to jednak wynik bardzo słaby, zwłaszcza jeśli zestawić go z tempem zmian kosztów pracy, energii, finansowania i presją inwestycyjną związaną z transformacją napędów.
W grupie firm produkcyjnych średnich i dużych produkcja sprzedana wzrosła zaledwie o 0,1 proc., do 55,67 mld zł. To oznacza, że sektor utrzymał nominalną wartość sprzedaży, ale nie zbudował silnego bufora na trudniejsze miesiące. Tymczasem z raportu wynika, że w kwietniu dynamika produkcji sprzedanej przemysłu motoryzacyjnego była już ujemna i wyniosła -2,4 proc., a w maju -4,4 proc.
Szerszy obraz rynku pokazuje również raport kwartalny PZPM i KPMG. W I kwartale 2026 roku w Polsce zarejestrowano 152 tys. nowych samochodów osobowych, czyli o 6,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Popyt krajowy na nowe auta nie znika, ale nie wystarcza do pełnego zabezpieczenia producentów, którzy są silnie zależni od eksportu i kondycji europejskich koncernów.
Eksport spada, a Niemcy ciągną branżę w dół
Słabszy eksport to drugi poważny problem sektora. W I kwartale 2026 roku wartość eksportu polskiego przemysłu motoryzacyjnego wyniosła 10,70 mld euro wobec 11,7 mld euro rok wcześniej. Spadek sięgnął 8,91 proc. rok do roku.
Kluczowe znaczenie mają Niemcy, które od lat są najważniejszym zagranicznym partnerem polskiej branży motoryzacyjnej. W I kwartale 2026 roku eksport do tego kraju spadł o 14,5 proc. To bardzo ważne, bo słabsza kondycja niemieckiego przemysłu samochodowego szybko przenosi się na polskich producentów części, akcesoriów i komponentów.
Najważniejszą grupą eksportową pozostają części i akcesoria. Ich sprzedaż zagraniczna wyniosła 4,65 mld euro, czyli o 1,68 proc. mniej niż rok wcześniej. Mocniejsze spadki widać w pojazdach do transportu towarowego, gdzie eksport wyniósł 1,58 mld euro i był niższy o 8,24 proc. W przypadku samochodów osobowych wartość eksportu spadła o niemal 13 proc., do 1,46 mld euro.
Transformacja napędów zmienia układ sił w Europie
Problem polskiej branży nie wynika wyłącznie z cyklicznego spowolnienia. Europejska motoryzacja przechodzi głęboką zmianę technologiczną i rynkową. Według ACEA w pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku auta bateryjne miały już 20 proc. udziału w rejestracjach nowych samochodów w UE, wobec 15,3 proc. rok wcześniej. Hybrydy odpowiadały za 37,8 proc. rynku, a łączny udział aut benzynowych i diesli spadł do 30,1 proc.
Dla Polski to wyzwanie, bo część krajowego sektora przez lata rozwijała się jako zaplecze komponentowe dla tradycyjnej motoryzacji. Im szybciej zmienia się struktura napędów, tym większa presja na dostawców, aby przestawiać produkcję, inwestować w nowe kompetencje i szukać miejsca w łańcuchach dostaw elektromobilności.
Na podobne ryzyka zwraca uwagę Eurofound, wskazując, że europejscy producenci samochodów i dostawcy mierzą się z presją redukcji zatrudnienia, konkurencją globalną, zmianą technologii oraz napięciami wokół kosztów i bezpieczeństwa pracy.
Czytaj także:
Upały uderzają w fotowoltaikę. Panele mogą tracić nawet 20 proc. mocy
Mieszkania w Polsce: mamy ich więcej niż USA i Australia. Dlaczego nadal jest drogo?
Abonament RTV za komputer i smartfon. Zapłacimy jak za telewizor