
Rynek pożyczek pozabankowych po mocnym początku 2026 r. zaczyna wysyłać sygnały wyhamowania. Kwietniowe dane pokazują, że wcześniejsza wysoka dynamika sprzedaży nie musi oznaczać trwałego przyspieszenia w całym roku. Dla klientów oznacza to stabilniejszy, ale bardziej selektywny rynek, na którym firmy pożyczkowe coraz mocniej pilnują jakości portfela.
Rynek pożyczek pozabankowych po mocnym starcie roku
Początek 2026 r. był dla sektora pożyczek pozabankowych okresem wyraźnej aktywności. Wcześniejsze dane Biura Informacji Krajowej pokazywały, że już w styczniu firmy pożyczkowe utrzymywały wysoką sprzedaż w kilku segmentach rynku. W samym segmencie pożyczek gotówkowych do 60 dni wartość sprzedaży wyniosła 1,218 mld zł i była o 15,9 proc. wyższa niż rok wcześniej. Liczba takich pożyczek wzrosła o 5,0 proc. r/r, do 488 tys.
Równolegle rozwijał się segment pożyczek gotówkowych na okres powyżej 60 dni. W styczniu 2026 r. udzielono ich na kwotę 462 mln zł, co oznaczało wzrost wartości o 14,4 proc. r/r, choć liczba takich finansowań spadła o 3,3 proc. To ważny sygnał: konsumenci niekoniecznie zaciągali więcej zobowiązań, ale średnie kwoty były wyższe. W tym segmencie średnia wartość pożyczki wyniosła 6478 zł i była o 18,2 proc. wyższa niż rok wcześniej.
Silny pozostawał także segment pożyczek ratalnych, wcześniej określanych jako celowe. W styczniu firmy pożyczkowe udzieliły 925 tys. takich pożyczek na łączną kwotę 601 mln zł. Liczba wzrosła o 16,2 proc. r/r, a wartość o 16,6 proc. r/r. To pokazuje, że finansowanie zakupów towarów i usług nadal było jednym z najważniejszych motorów rynku pozabankowego.
Kwietniowe wyhamowanie nie musi oznaczać załamania
Kwietniowe spowolnienie warto czytać nie jako nagłe pogorszenie sytuacji, ale jako normalizację po bardzo mocnych miesiącach. Rynek pożyczek pozabankowych jest wrażliwy zarówno na nastroje konsumentów, jak i na politykę oceny ryzyka prowadzoną przez firmy finansowe. Jeżeli instytucje pożyczkowe ostrożniej podchodzą do nowych klientów, dynamika sprzedaży może słabnąć nawet przy utrzymującym się popycie.
Podobny obraz widać było już w danych ZPF i CRIF za luty 2026 r. Wartość finansowania udzielonego przez instytucje pożyczkowe wyniosła wtedy 1,85 mld zł, co oznaczało wzrost o 27,4 proc. rok do roku, ale jednocześnie spadek o 4 proc. wobec stycznia. Liczba wypłaconych pożyczek wyniosła 402,7 tys., rosnąc o 11,7 proc. r/r, ale spadając o 5,9 proc. miesiąc do miesiąca.
To zestawienie dobrze pokazuje, z czym może mierzyć się branża w kolejnych miesiącach. Roczne dynamiki nadal mogą wyglądać solidnie, ale porównania miesięczne mogą sygnalizować ostrożność konsumentów i kredytodawców. Z punktu widzenia sektora nie jest to wyłącznie zła informacja. Wolniejszy wzrost może ograniczać ryzyko nadmiernego zadłużania klientów i pogorszenia jakości spłat.
Firmy pożyczkowe stawiają na selektywność
W danych za początek roku szczególnie istotna była nie tylko sama sprzedaż, ale również struktura rynku. ZPF i CRIF wskazywały, że w lutym średnia wartość pożyczki w sektorze pozabankowym wyniosła 4598 zł, czyli była o 14 proc. wyższa niż rok wcześniej. Jednocześnie udział nowych klientów utrzymywał się na poziomie 8,3 proc., co sugeruje, że branża opiera sprzedaż przede wszystkim na osobach znanych już instytucjom finansowym.
To oznacza, że szybki wzrost wartości rynku nie musi wynikać z masowego napływu nowych klientów. Może być raczej efektem wyższych kwot pożyczek oraz finansowania potrzeb osób, które już wcześniej korzystały z takich produktów i mają historię spłat.
Agnieszka Kozioł, Dyrektor Departamentu Badań i Analiz ZPF, komentując wcześniejsze dane, zwracała uwagę, że „instytucje finansowe nadal koncentrują się przede wszystkim na jakości portfela i odpowiedzialnej ocenie ryzyka”. To ważne zastrzeżenie także przy interpretacji kwietniowego wyhamowania. Mniejsza dynamika nie musi oznaczać słabszego popytu, ale może wynikać z bardziej konserwatywnego podejścia do akceptacji wniosków.
W lutym instytucje pożyczkowe odrzucały ponad trzy czwarte wniosków klientów. Odsetek odmów wyniósł 79,6 proc., a w ciągu 12 miesięcy prawie 500 tys. osób otrzymało odmowę finansowania, o które wnioskowały. To pokazuje, że legalny rynek pożyczkowy działa dziś w modelu silnej selekcji, a nie automatycznego zwiększania sprzedaży za wszelką cenę.
Co spowolnienie oznacza dla klientów?
Dla konsumentów wyhamowanie rynku pożyczek pozabankowych ma dwa znaczenia. Po pierwsze, firmy mogą ostrożniej podchodzić do oceny zdolności kredytowej, szczególnie wobec osób z niestabilnymi dochodami, wysokim poziomem zadłużenia albo krótką historią kredytową. Po drugie, utrzymanie wysokiej selektywności może ograniczać dostęp do finansowania części klientów, którzy nie kwalifikują się do kredytu bankowego, ale szukają legalnego źródła pożyczki.
Rynek pożyczkowy jest częścią szerszego rynku zadłużenia gospodarstw domowych. Według analiz BIK łączne zadłużenie gospodarstw domowych z tytułu kredytów, limitów i pożyczek pozabankowych wyniosło na koniec marca 2026 r. 807 mld zł. BIK wskazywał też, że poziom ukredytowienia Polaków wynosi 47,2 proc., co oznacza, że prawie co drugi dorosły Polak spłaca kredyt albo pożyczkę.
W takim otoczeniu tempo wzrostu pożyczek pozabankowych ma znaczenie nie tylko dla firm z sektora, ale także dla całej kondycji finansowej gospodarstw domowych. Jeżeli sprzedaż rośnie zbyt szybko, zwiększa się ryzyko nadmiernego zadłużenia części klientów. Jeżeli dostęp do finansowania zostanie zbyt mocno ograniczony, część popytu może przesunąć się poza legalny, nadzorowany rynek.
Regulacje mogą zmienić układ sił w branży
Na rynek pożyczek pozabankowych wpływają nie tylko decyzje konsumentów i firm, ale również zmiany regulacyjne. Branża zwraca uwagę na projekt ustawy o kredycie konsumenckim, który ma wdrażać unijną dyrektywę CCD2. W ocenie sektora kluczowe będą m.in. zasady oceny zdolności kredytowej, sankcja kredytu darmowego oraz limity kosztów pozaodsetkowych.
Marcin Czugan, Prezes ZPF, wskazywał, że projektodawca powinien brać pod uwagę ryzyko rozrostu szarej strefy pożyczek. Z punktu widzenia rynku to jeden z najważniejszych wątków na kolejne miesiące. Zbyt restrykcyjne przepisy mogą ograniczyć działalność legalnych instytucji, ale zbyt luźne podejście zwiększałoby ryzyko dla konsumentów.
Kwietniowe wyhamowanie może więc być zapowiedzią bardziej ostrożnego etapu na rynku. Pożyczki pozabankowe nadal pozostają ważnym elementem finansowania bieżących potrzeb konsumentów, ale branża będzie musiała godzić trzy cele: utrzymanie sprzedaży, kontrolę ryzyka i dostosowanie się do nowych regulacji. Dla klientów najważniejsze będzie to, czy legalne finansowanie pozostanie dostępne, przejrzyste i bezpieczne.