Google wprowadza nową funkcję. To może zrewolucjonizować wyszukiwanie

Telefon z logo Google Chrome

Google wprowadza w Polsce funkcję, która może zmienić sposób korzystania z wyszukiwarki informacyjnej. Użytkownicy mogą teraz sami wskazać preferowane źródła wiadomości, a treści z wybranych serwisów będą częściej eksponowane w sekcji „Najważniejsze artykuły”, o ile pasują do wpisanego zapytania.

  • Google udostępnił w Polsce funkcję preferowanych źródeł w wyszukiwarce.
  • Użytkownik może wskazać wybrane serwisy informacyjne, które mają pojawiać się częściej w sekcji „Najważniejsze artykuły”.
  • Dla wydawców to nowy sposób budowania lojalności czytelników i zwiększania widoczności w wynikach wyszukiwania.

Google oddaje część kontroli użytkownikom

Nowa funkcja „preferowanych źródeł” pozwala użytkownikom wyszukiwarki Google wskazać serwisy informacyjne, które chcą widzieć częściej w wynikach. To nie jest klasyczna zmiana algorytmu, która działa identycznie dla wszystkich. To element personalizacji wyników, zależny od wyboru konkretnego użytkownika.

Według oficjalnego komunikatu Google Polska, funkcja „pozwala na personalizację sekcji najważniejszych artykułów” i ma ułatwiać śledzenie treści od ulubionych wydawców. Google podkreśla, że rozwiązanie jest stopniowo udostępniane globalnie, także w Polsce, a jego celem jest zapewnienie większej kontroli nad wiadomościami wyświetlanymi w wyszukiwarce.

Zmiana może być szczególnie ważna dla osób, które regularnie szukają informacji z konkretnych obszarów: gospodarki, finansów osobistych, polityki, technologii, sportu albo lokalnych wydarzeń. Zamiast za każdym razem liczyć wyłącznie na domyślny dobór źródeł, użytkownik może wskazać redakcje, którym ufa i do których chce częściej wracać.

Jak działa funkcja preferowanych źródeł?

Mechanizm jest prosty. Użytkownik musi kliknąć ikonę z gwiazdką widoczną przy sekcji „Najważniejsze artykuły” w wynikach wyszukiwania Google. Następnie może wyszukać wybrane medium po nazwie lub adresie strony i dodać je do własnej listy preferowanych źródeł.

Po takiej zmianie artykuły wybranych serwisów mogą być częściej pokazywane w sekcji „Najważniejsze artykuły” oraz w bloku „Z Twoich źródeł”. Warunek jest jednak istotny: dany wydawca musi mieć świeże i trafne treści odpowiadające tematowi wyszukiwania. Samo dodanie serwisu do listy nie oznacza, że jego materiały będą pojawiać się przy każdym zapytaniu.

Google informuje w dokumentacji dla wydawców, że wybrane źródła mogą być oznaczane specjalną etykietą „preferred”. Funkcja działa globalnie w sekcji Top Stories we wszystkich językach, w których dostępna jest wyszukiwarka Google. W wybranych krajach i językach preferowane źródła mogą pojawiać się także w AI Mode i AI Overviews, czyli w nowych formach wyszukiwania wspieranych przez sztuczną inteligencję.

Skarbiec.biz w Google Preferences

Co to oznacza dla wydawców?

Dla portali informacyjnych to potencjalnie duża zmiana. Dotychczas widoczność w Google zależała przede wszystkim od jakości treści, aktualności, autorytetu domeny, dopasowania do zapytania, technicznych aspektów SEO i reakcji użytkowników. Teraz dochodzi jeszcze jeden sygnał: świadomy wybór czytelnika.

Google wskazuje, że od pierwszego wdrożenia użytkownicy wybrali już ponad 200 tys. witryn jako preferowane źródła. Według firmy internauci są dwukrotnie bardziej skłonni kliknąć link do strony, którą wcześniej dodali do preferowanych źródeł. To ważna liczba dla wydawców, bo pokazuje, że nowa funkcja może nie tylko wpływać na ekspozycję, ale też na faktyczny ruch.

Dla mediów oznacza to konieczność budowania relacji z odbiorcą poza samą wyszukiwarką. Redakcje mogą zachęcać czytelników do dodania ich do preferowanych źródeł, podobnie jak zachęcają do newsletterów, obserwowania profili społecznościowych albo instalowania aplikacji. Różnica polega na tym, że tym razem efekt może pojawić się bezpośrednio w wynikach Google.

Czy to rewolucja w wyszukiwaniu?

Nowa funkcja nie zastępuje algorytmu Google, ale może zmienić układ sił w wynikach informacyjnych. Do tej pory wielu użytkowników widziało wiadomości w kolejności ustalanej przez systemy wyszukiwarki. Teraz część tej decyzji może zostać przeniesiona na użytkownika.

To może być korzystne dla mniejszych, wyspecjalizowanych portali, które mają lojalną grupę odbiorców. Jeżeli czytelnicy aktywnie dodadzą taki serwis do preferowanych źródeł, jego materiały mogą zyskać dodatkową widoczność w tematach, w których redakcja publikuje regularnie i wiarygodnie.

Z drugiej strony funkcja może wzmacniać informacyjne bańki. Jeżeli użytkownik wybierze tylko kilka źródeł zgodnych z jego poglądami, częściej będzie trafiał na treści z tej samej grupy redakcji. Google zastrzega jednak, że wybór preferowanego źródła nie odcina użytkownika od innych wydawców. To raczej zwiększenie szansy na ekspozycję ulubionych serwisów niż całkowite przejęcie wyników.

Nowy sygnał w walce o uwagę czytelnika

Dla rynku mediów funkcja preferowanych źródeł pojawia się w szczególnie ważnym momencie. Wydawcy od miesięcy analizują wpływ sztucznej inteligencji, AI Overviews, zmian w Discoverze i spadków ruchu organicznego. Coraz większa część odpowiedzi użytkownika może pojawiać się bezpośrednio w Google, bez konieczności przechodzenia do źródłowego artykułu.

W takim otoczeniu relacja z odbiorcą staje się kluczowa. Jeśli użytkownik sam wskaże portal jako źródło preferowane, redakcja zyskuje mocniejszy kanał powrotu do czytelnika. To nie zastąpi SEO, jakości tekstów ani szybkości publikacji, ale może stać się dodatkowym narzędziem dystrybucji.

Dla serwisów gospodarczych funkcja może mieć szczególne znaczenie. Użytkownicy często wracają do mediów, którym ufają przy tematach finansowych, podatkowych, emerytalnych, giełdowych czy konsumenckich. Jeżeli Google pozwala im wprost wskazać takie źródła, portale mogą zacząć mocniej walczyć nie tylko o pozycję w wynikach, ale też o status „ulubionego” medium.

Jak użytkownik może skorzystać z nowej funkcji?

Aby dodać portal do preferowanych źródeł, trzeba wejść w wyniki wyszukiwania Google, znaleźć sekcję „Najważniejsze artykuły” i kliknąć ikonę gwiazdki. Następnie należy wyszukać nazwę lub adres wybranego serwisu i zaznaczyć go na liście.

Część wydawców może też umieszczać na swoich stronach specjalne przyciski prowadzące bezpośrednio do narzędzia Google. Z dokumentacji Google Search Central wynika, że serwisy mogą stosować link w formacie prowadzącym użytkownika do okna wyboru źródła. To ułatwia redakcjom promowanie funkcji wśród stałych czytelników.

Dla użytkownika najważniejsze jest to, że funkcja jest bezpłatna i odwracalna. Listę preferowanych źródeł można zmieniać, rozszerzać lub ograniczać. Dla Google to kolejny krok w stronę bardziej spersonalizowanego wyszukiwania. Dla wydawców: sygnał, że w najbliższych latach sama obecność w indeksie wyszukiwarki może nie wystarczyć. Coraz ważniejsze będzie to, czy czytelnik naprawdę chce wracać właśnie do tego źródła.

Czytaj także:

Praca w upale na nowych zasadach. Limity temperatur i nowe obowiązki dla firm

Gotówka znika z obiegu. W życie wejdą nowe ograniczenia

Fundusze inwestycyjne wracają do gry. Rekord aktywów i większy apetyt na ryzyko

Oceń ten artykuł: