
Ponad 15 mln Polaków żyje poniżej minimum socjalnego, jeśli za punkt odniesienia przyjąć sferę niedostatku opartą na wyliczeniach IPiSS i danych GUS. To nie oznacza automatycznie skrajnej biedy, ale pokazuje skalę gospodarstw domowych, które nie osiągają poziomu konsumpcji uznawanego za minimum uczestnictwa w życiu społecznym.
- W 2024 roku zasięg sfery niedostatku wyniósł 41,3 proc., co oznacza ponad 15 mln osób.
- Minimum socjalne dla osoby samotnej w wieku produkcyjnym wyniosło w 2025 roku 1947,12 zł.
- W 2025 roku ubóstwo skrajne objęło 5,3 proc. osób, a ubóstwo ustawowe wzrosło do 8,1 proc.
Różnica między ubóstwem a niedostatkiem ma kluczowe znaczenie. GUS mierzy trzy podstawowe granice zagrożenia ubóstwem: skrajną, relatywną i ustawową, a dodatkowo analizuje sferę niedostatku opartą na minimum socjalnym. To właśnie ta ostatnia kategoria pokazuje, jak duża część społeczeństwa funkcjonuje poniżej progu pozwalającego nie tylko przeżyć, ale też normalnie uczestniczyć w życiu społecznym.
Minimum socjalne to nie to samo co minimum egzystencji
Instytut Pracy i Spraw Socjalnych wyjaśnia, że minimum socjalne jest modelem konsumpcji niezamożnych gospodarstw domowych. Ma obejmować potrzeby pozwalające na odtworzenie sił życiowych, wychowanie dzieci i utrzymanie więzi społecznych. Nie jest więc granicą biologicznego przetrwania, lecz szerszym progiem społecznego minimum.
W 2025 roku minimum socjalne wyniosło 1947,12 zł dla osoby samotnej w wieku produkcyjnym oraz 1914,95 zł dla osoby w wieku emeryckim. IPiSS podkreśla, że szacunki oparto na średniorocznych notowaniach cen udostępnionych przez GUS.
Dla porównania, minimum egzystencji jest znacznie niższą granicą i służy do wyznaczania ubóstwa skrajnego. Oznacza poziom konsumpcji, poniżej którego zagrożone jest przeżycie i rozwój psychofizyczny człowieka. Minimum socjalne jest szersze, dlatego liczba osób poniżej tego progu jest dużo większa niż liczba osób w ubóstwie skrajnym.
Ponad 15 mln osób w sferze niedostatku
W opracowaniu IPiSS „Ubóstwo w Polsce w 2024 r.”, przygotowanym na podstawie danych GUS, wskazano, że zasięg sfery niedostatku wyniósł w 2024 roku 41,3 proc. W 2023 roku było to 46,0 proc., a w 2022 roku 41,1 proc.
Przy liczbie ludności Polski na koniec 2024 roku wynoszącej 37 mln 489 tys. osób, wskazanej w publikacji GUS o stanie i strukturze ludności, 41,3 proc. oznacza około 15,5 mln osób. To wyliczenie pokazuje skalę niedostatku w kategoriach liczbowych, a nie tylko procentowych.
Warto jednak zachować precyzję: nie są to osoby żyjące w skrajnym ubóstwie. To osoby w gospodarstwach domowych, których poziom wydatków znajduje się poniżej linii niedostatku opartej na minimum socjalnym. W praktyce mogą mieć środki na podstawowe potrzeby, ale nie osiągać poziomu konsumpcji pozwalającego na stabilne funkcjonowanie społeczne.
Najnowsze dane GUS: skrajne ubóstwo stabilne, ustawowe rośnie
Najnowszy komunikat GUS o zasięgu zagrożenia ubóstwem ekonomicznym w 2025 roku pokazuje mieszany obraz. Ubóstwo skrajne wyniosło 5,3 proc. osób w gospodarstwach domowych i było zbliżone do wyniku z 2024 roku, gdy wynosiło 5,2 proc. Ubóstwo relatywne wyniosło 13,5 proc. wobec 13,3 proc. rok wcześniej.
Największa zmiana dotyczy ubóstwa ustawowego. W 2025 roku jego zasięg wzrósł do 8,1 proc., wobec 2,6 proc. w 2024 roku. GUS wskazuje, że było to konsekwencją waloryzacji progów dochodowych uprawniających do ubiegania się o świadczenia z pomocy społecznej. Od stycznia 2025 roku próg ustawowy wynosi 1010 zł dla osoby samotnie gospodarującej oraz 823 zł na osobę w gospodarstwie wieloosobowym.
To bardzo ważne zastrzeżenie. Wzrost ubóstwa ustawowego nie musi oznaczać nagłego pogorszenia sytuacji gospodarstw domowych. Może wynikać również z podniesienia granicy, według której liczy się prawo do świadczeń. Dlatego dane o ubóstwie trzeba czytać razem z informacją o tym, jaki próg został zastosowany.
Dlaczego niedostatek jest tak ważny dla gospodarki?
Sfera niedostatku mówi więcej o jakości życia niż sama skrajna bieda. Osoba powyżej minimum egzystencji może nie być w dramatycznej sytuacji biologicznej, ale nadal może nie mieć środków na leczenie, edukację, transport, kulturę, naprawy w mieszkaniu, odzież, odpoczynek albo utrzymanie relacji społecznych.
Dla gospodarki ma to konkretne skutki. Gospodarstwa domowe poniżej minimum socjalnego są bardziej wrażliwe na wzrost cen energii, żywności, czynszów i usług. Mają mniejszą zdolność oszczędzania, gorszą odporność na nagłe wydatki i częściej ograniczają konsumpcję do najpilniejszych potrzeb. To wpływa na handel, zdrowie publiczne, edukację dzieci, mobilność zawodową i lokalne usługi.
Niedostatek może też utrudniać aktywność zawodową. Jeśli gospodarstwo domowe oszczędza na transporcie, opiece zdrowotnej, opiece nad dziećmi czy edukacji, jego członkowie mają mniejsze szanse na poprawę sytuacji. Dlatego granica minimum socjalnego jest ważna nie tylko dla polityki społecznej, ale także dla rynku pracy i długoterminowego rozwoju.
Czytaj także:
Polski producent tramwajów przejął niemiecką firmę. Pesa podbija rynek
Komornicy ściągnęli więcej z emerytur niż z pensji. Pierwsza taka sytuacja w historii
Niemiecka gazeta krytykuje własny rząd ws. reparacji. „Jesteśmy coś winni Polsce”