
Growth investing to strategia skupiona na spółkach, które mają szansę rozwijać się szybciej niż szeroki rynek. Mogą zwiększać przychody, docierać do nowych grup odbiorców, skalować technologię, poprawiać marże albo budować silną pozycję w dynamicznie rosnącej branży. Inwestor wzrostowy jest gotów zapłacić wyższą cenę, jeżeli uważa, że przyszły rozwój przedsiębiorstwa uzasadni dzisiejszą wycenę.
To podejście często kojarzy się z technologią, biotechnologią, e-commerce, cyberbezpieczeństwem czy nową energetyką. Nie ogranicza się jednak wyłącznie do modnych sektorów. Spółką wzrostową może być także firma konsumencka, medyczna albo przemysłowa, jeżeli ma przestrzeń do zwiększania skali działalności.
Dobrym przykładem siły spółek wzrostowych była hossa technologicznych gigantów w 2023 r. grupa tzw. Magnificent Seven, czyli Apple, Microsoft, Alphabet, Amazon, Meta, Nvidia i Tesla, wzrosła wówczas łącznie o 75,71%, podczas gdy szeroki indeks S&P 500 zyskał 24,23%. Na koniec 2023 r. te siedem spółek odpowiadało już za około 28% wagi całego indeksu S&P 500.
Co naprawdę oznacza wzrost?
Szybki wzrost przychodów wygląda atrakcyjnie, ale sam w sobie nie wystarczy. Ważne jest też, czy wzrost prowadzi do tworzenia wartości dla akcjonariuszy. Firma może zwiększać sprzedaż dzięki drastycznym obniżkom cen, kosztownemu marketingowi albo finansowaniu strat kolejnymi emisjami akcji. W takim przypadku skala rośnie, ale wartość biznesu – niekoniecznie.
Inwestor growth powinien zwracać uwagę na marże, lojalność klientów, koszt pozyskania użytkownika, przewagi konkurencyjne i zdolność do osiągnięcia trwałej rentowności. W przypadku bardziej dojrzałych spółek istotne są również przepływy pieniężne. Wysoki wzrost jest cenny wtedy, gdy można go utrzymać bez ciągłego pogarszania bilansu.
Ryzyko wysokiej wyceny
Największym zagrożeniem w strategii growth jest przepłacenie za dobrą historię. Spółka może być świetna operacyjnie, ale jej akcje mogą być zwyczajnie zbyt drogie. Jeżeli rynek już dziś zakłada wiele lat dynamicznego rozwoju, nawet niewielkie rozczarowanie może doprowadzić do mocnej przeceny.
Spółki wzrostowe są często wrażliwe na stopy procentowe i zmianę nastrojów. Gdy koszt pieniądza rośnie, inwestorzy bardziej surowo wyceniają odległe w czasie zyski. To może uderzać w firmy, których atrakcyjność opiera się głównie na przyszłych, a nie obecnych wynikach.
Dobra spółka nie zawsze musi być dobrą inwestycją. Zwłaszcza jeżeli cena zakłada już niemal idealny scenariusz.
Kto powinien zainteresować się growth investing?
Strategia wzrostowa pasuje do inwestorów akceptujących większą zmienność i gotowych analizować modele biznesowe przyszłości. Wymaga wyobraźni, ale też dyscypliny. Nie każda modna branża stworzy zwycięzców, podobnie jak nie wszystkie dynamicznie rosnące firmy staną się trwałymi liderami.
Growth investing może być wartościowym elementem portfela, szczególnie przy długim horyzoncie czasowym. Trzeba jednak pamiętać, że inwestowanie we wzrost nie polega na kupowaniu popularnych narracji. Chodzi o znalezienie firm, które potrafią rozwijać się szybciej od rynku, a jednocześnie mają realne szanse zamienić wzrost w zyski i gotówkę.