Wiek emerytalny a niepewność nie tylko finansowa

Wiek emerytalny a niepewność nie tylko finansowa

[30.09.2015] Problem równowagi finansowej systemu emerytalnego został ostatnio odsunięty na drugi plan, chociaż wcale nie oznacza to, że sytuacja się wyjaśniła. Jednak pierwszoplanową rolę odgrywa obecnie wiek emerytalny.

KLUCZOWY PROBLEM SYSTEMU EMERYTALNEGO

Stało się tak za sprawą dyskusji politycznej, ale nie należy jej traktować jako tematu zastępczego, który odsuwa na dalszy plan kwestie finansowe. Wiek emerytalny jest bowiem jednym z tych parametrów, który te finanse kształtuje i to nie tylko w wymiarze makroekonomicznym, ale także w wymiarze mikroekonomicznym, czy też indywidulanym. Inaczej rzecz ujmując, od przyjętych rozwiązań w tym zakresie zależy wysokość emerytur, a na dodatek także to, czy będzie w przyszłości z czego je wypłacać.

STATYSTYKA ROBI SWOJE

Zestawienia danych statystycznych w postaci tablic trwania życia (opracowywanych przez GUS) nie dają nam raczej nadziei na wysoką emeryturę, a to z powodu zmian w przeciętnym dalszym trwaniu życia. Parametr ten ustalany w momencie przejścia na emeryturę jest podstawą obliczenia świadczenia okresowego (emerytury) nie tylko w publicznym systemie emerytalnym, ale stanowi też podstawę kalkulacji świadczeń dożywotnich wypłacanych przez zakłady ubezpieczeń na życie. Jeżeli porównamy dane w tym zakresie między 1990 a 2014 rokiem, to różnica jest  wyraźna, niezależnie od tego czy weźmiemy pod uwagę poprzedni wiek emerytalny czy ten "zreformowany". Przeciętne dalsze trwanie życia 60-letniej kobiety w 1990 roku wynosiło prawie 20 lat, a 65-letniego mężczyzny niecałe 12,5 roku. Według tablic trwania życia GUS-u z 2014 roku wartości te wzrosły w przypadku kobiety o prawie 4,3 roku a w przypadku mężczyzny o 3,4 roku. Procentowo wygląda to tak: okres życia 60-letnij kobiety wydłużył się o 21,6% a 65-letniego mężczyzny o  27,8% między 1990 a 2014 rokiem.

A jak wyglądają porównywane dane w przypadku wieku emerytalnego 67 lat? W 1990 roku przeciętny dalszy okres życia 67-letniej kobiety wynosił 14,6 roku a czternaście lat później 18,6 roku, czyli wydłużył się o cztery lata (27,2%). Mężczyzna w wieku 67 lat w 1990 roku żył jeszcze 11,3 roku a dwadzieścia cztery lata później mężczyzna w tym samym wieku powinien żyć jeszcze średnio rzecz biorąc 14,6 roku, czyli 3,3 roku dłużej (29,1%). Dłuższe życie na emeryturze jest faktem, a to oznacza także inne potrzeby finansowe, gdyż dla utrzymania poziomu świadczeń trzeba po prostu więcej pieniędzy. Przesunięcie wieku emerytalnego w górę spowoduje, że ten problem zostanie przynajmniej częściowo rozwiązany. Gdyby w 2014 roku na emeryturę przeszła 60-letnia kobieta, to średnio rzecz biorąc, pobierałaby jeszcze emeryturę przez 24 lata i 3 miesiące a 67-letnia kobieta przez 18 lat i 7 miesięcy, czyli o 5 lat i 8 miesięcy krócej. W przypadku statystycznego mężczyzny, gdyby w 2014 roku przeszedł na emeryturę w wieku 65 lat, to pobierałby ją średnio rzecz biorąc przez 15 lat i 10 miesięcy, a gdyby zrobił ten krok mężczyzna o dwa lata starszy, to jego emerytura byłaby wypłacana przeciętnie przez 14 lat i 8 miesięcy, czyli o jeden rok i dwa miesiące krócej.

CO DAJE WYŻSZY WIEK EMERYTALNY

Podniesienie wieku emerytalnego nie tylko skraca przeciętny okres pobierania świadczenia emerytalnego, ale także wydłuża okres aktywności zawodowej. Z punktu widzenia wysokości emerytury jest to kolejny kluczowy element, który zwiększa wartość przyszłej emerytury. Zobaczmy jak to wygląda w przypadku poprzedniego i "zreformowanego" wieku emerytalnego. Aby nie zakłócać toku rozważań dotyczących wieku emerytalnego, zostaną w tym miejscu porównane zmiany w relacji okresu aktywności zawodowej do okresu emerytalnego w obu rozpatrywanych przypadkach wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Podane poniżej przykładowe obliczenia zostały przeprowadzone w ujęciu rocznym a nie miesięcznym przy wykorzystaniu danych z tablic trwania życia za 2014 rok (Rys. 2)

Ponieważ kobietom w znaczący sposób podniesiono wiek emerytalny, także w ich przypadku znacząco różni się ten parametr. I tak, gdyby 60-letnia kobieta pracowała 35 lat, to na jeden rok emerytury przypada 1,44 roku aktywności zawodowej lub inaczej rzecz biorąc, z każdej odłożonej rocznie złotówki otrzymałaby 1,44 zł emerytury (nie bierzemy tutaj pod uwagę waloryzacji kapitału emerytalnego ani inflacji, które zmienią te relacje, ale w systemie publicznym ich nie pogorszą). Jeżeli pracowałaby do 67 roku życia, czyli 42 lata, to z każdej odłożonej rocznie złotówki otrzymałaby 2,26 zł emerytury, czyli o 56,5% więcej. Różnica jest więc faktycznie znacząca. W przypadku mężczyzny zmiana nie jest już tak wyraźna, ale także ma miejsce. 67-letni mężczyzna będzie z każdej odłożonej złotówki otrzymywał 2,78 zł emerytury, ale gdyby przeszedł w wieku 65 lat na emeryturę, to otrzymywałby o 0,35 zł mniej.

NIEPEWNOŚĆ ROBI SWOJE

Chociaż pytanie o wiek emerytalny kojarzy się z innym, trywialnym problemem, np. czy lepiej być biednym czy bogatym, zdrowym czy chorym, to jednak nie do końca jest ono zaliczane do kategorii "bezsensownych". Co prawda, większość osób na to pytanie w pierwszym odruchu reaguje w taki właśnie sposób, to po dokładniejszym przemyśleniu sprawy okazuje się, że nie  jest to takie proste.

Przedstawione w artykule obliczenia dotyczą statystycznego Polaka. Z punktu widzenia konkretnej osoby faktyczny okres pobierania emerytury może być krótszy lub dłuższy od tego statystycznego. Mogą też wystąpić przerwy w opłacaniu składki emerytalnej. W końcu możemy mieć też różne możliwości kontynuowania zatrudnienia w okresie przedemerytalnym na dotychczasowym stanowisku. Im dalej do emerytury, tym pytania dotyczące przyszłości, odległej przyszłości się mnożą, a odpowiedzi na nie brak.

Rodzą one niepewność. Stąd można przypuszczać, że im dalej do emerytury, tym więcej osób, asekurując się na przyszłość, stwierdzi, że może lepiej niech ten wiek emerytalny będzie niższy, a jak będę zdolny do pracy mając sześćdziesiąt parę lat, to czemu nie, mogę jeszcze popracować. Jest to naturalna reakcja na niepewność co do tego, jaka będzie zdolność do pracy w tej odległej przyszłości. Czy za 30 lat będziemy nadal zdolni do wykonywania zawodu, który obecnie wykonujemy lub zamierzamy wykonywać. Im jesteśmy starsi tym ta niepewność maleje, ale na pewno nie znika. Ile osób tuż przed emeryturą zastanawia się, czy może jednak jeszcze trochę nie popracować, tym bardziej, jeśli pracodawca zachęca do pozostania na stanowisku na dogodnych warunkach finansowych. Oczywiście nie wszyscy mają taką sytuację, ale jednak nie są to odosobnione przypadki.

W przypadku niepewności co do wieku emerytalnego nie chodzi jednak tylko o kwestie biotyczne, tj. o naszą fizyczną i mentalną zdolność do pracy, ale także o finanse. Z tej jednak perspektywy nasze decyzje co do przejścia na emeryturę mogą być odmienne, gdyż mogą skłaniać nas do opóźnienia tej decyzji. Te dwie grupy czynników oddziałujących na decyzję o przejściu na emeryturę, często w odmienny sposób, wpływają także na obecne podejście do kwestii przesuwania ustawowego, powszechnego wieku emerytalnego. A może dojrzeliśmy już do dyskusji nad pytaniem,  czy wiek emerytalny nie powinien być jednak bardziej elastyczny, dający możliwość większej swobody decyzji danej osobie, która znajduje się w konkretnej sytuacji biotycznej i ekonomicznej. W publicznym systemie emerytalnym wydaje się to jednak trudne do zrealizowania na obecną chwilę.

Piotr Kania

Treści dostarcza redakcja czasopisma „Finanse Osobiste”

Oceń ten artykuł: