Innowacja vs człowiek

Innowacja vs człowiek

[23.12.2011] Innowacyjność jest częścią współczesnej przedsiębiorczości, ale i najważniejszym elementem przewagi konkurencyjnej. Łatwo traktować ją jako standard, trudniej jednak, gdy przychodzi do jej stosowania we własnej firmie. Dlaczego to takie trudne dla polskiego małego i średniego przedsiębiorcy?

Być innowacyjnym

W myśl oficjalnych definicji urzędowych innowacyjność rozumieć można na cztery różne sposoby i pojmować jako produktową, procesową, organizacyjną lub marketingową. I tak innowacja produktowa to taka zmiana, która polega na znaczącym ulepszeniu produktu – parametrów technicznych, komponentów i materiałów oraz funkcjonalności. Innowacja procesowa to zmiana w stosowanych metodach wytwarzania lub świadczenia usług, a i w sposobach docierania do odbiorców. Innowacja organizacyjna to wprowadzanie nowej metody organizacji w biznesowych praktykach przedsiębiorstwa, organizacji pracy i relacjach z otoczeniem.

Innowacja marketingowa z kolei obejmuje zmiany w zakresie wyglądu produktu, opakowania, pozycjonowania, promocji czy modelu biznesowego. To czym zatem innowacja jest w praktyce nijak się ma do potocznego podejścia do niej jako obejmującej wyłącznie technologię wytwarzania produktu. W praktyce często jest ona najistotniejszym elementem innowacji, jednak jak widać nie jedynym.

Żeby nie było zbyt pięknie

Trudno dyskutować ze stwierdzeniem, że innowacyjne znaczy dobre. Na innowacyjności bowiem można tylko zyskać, począwszy od procesu produkcyjnego na promowaniu produktu czy usługi skończywszy. Regułą jednak jest, że to, co dobre musi się wiązać z wieloma problemami na drodze do realizacji. Tak jest także w wypadku innowacyjności. Wprowadzenie jej w przedsiębiorstwie wiąże się z wieloma barierami, które można podzielić według różnych kryteriów, z których najrozsądniejszy wydaje się podział na te natury finansowej, administracyjnej czy i społecznej. I mimo że wiele wskazuje na to, że dzięki licznym ułatwieniom administracyjnym, większemu dostępowi do kapitału i wyższym poziomem świadomości, przeszkody te stają się coraz mniejsze, wciąż innowacja w przedsiębiorstwie jest okupiona sporymi kosztami, także takimi, których tradycyjnie pojmować nie można.

Nowe kosztuje

Dziś, gdy liczne pierwotnie innowacyjne rozwiązania już od dawna funkcjonują jako standard, przed małymi i średnimi przedsiębiorcami stoi nie lada wyzwanie, które przypomina szukanie igły w stogu siana. Droga od pomysłu na wprowadzenie innowacji w ogóle, to wyboru konkretnej ścieżki działania jest druga, zaś samo stworzenie idei innowacji zajmuje często wielokrotnie więcej czasu niż jej wdrożenie. Nie to jednak zraża polskich przedsiębiorców, prawdziwą przeszkodą jest bowiem po prostu brak funduszy na innowacje, które nim przyniosą poważne zyski, pochłaniają wielkie nakłady kapitału w fazie projektowania i wdrażania.

Sama innowacja, nawet jeśli dobrze zaplanowana, wiąże się z ryzykiem, przez co pozyskanie kapitału na jej realizację bywa trudne. Z pomocą ambitnym przedsiębiorcom idą fundusze wysokiego ryzyka – Private Equity, Venture Capital, a także rynek New Connect. Tu jednak, jak wszędzie gdzie ryzyko jest stosunkowo wysokie, wyższe są także koszty pozyskania kapitału. Gdy jednak pomysł jest rozsądny, zwrot z takiej inwestycji może okazać się niewyobrażalny.

Gdzie mały nie może tam duży korzysta

O ile jednak fundusze na rozwój kiełkującej idei innowacyjności można pozyskać z zewnątrz, choćby z funduszy unijnych, o tyle procedura ich pozyskania nastręcza wiele trudności natury administracyjnej. Proces pozyskiwania kapitału z funduszy unijnych jest mocno skomplikowany i do jego właściwego przejścia potrzeba know how, ale i dużej determinacji. Podobnie wygląda kwestia pozyskiwania kapitału przy pomocy kredytów – czy to prywatnych, czy częściowo dofinansowanych z funduszy unijnych, jak na przykład kredyt technologiczny.  Dla małych firm często jest to bariera nie do przejścia – mają zbyt małe doświadczenie w pozyskiwaniu tego typu funduszy, by móc z nich skorzystać. W praktyce rozwiązanie takie staje się dostępne dla najsilniejszych i największych, którzy de facto sami mogą sfinansować rozwój własnej innowacyjności. – uważa Jacek Śledziński z DC Consultant. To, co pierwotnie ma więc być motorem napędowym sektora MŚP staje się kolejnym krokiem dzielącym je od dużych przedsiębiorstw.

Innowacja vs człowiek

Innowacje, zarówno w sferze stosowanej technologii, metod sprzedaży, formy organizacyjnej, jak i metod promowania innowacyjnych produktów wymagają odpowiedniego przygotowania pracowników danego przedsiębiorstwa do planowanych zmian. To, co nieuchronnie wiąże się z innowacyjnością procesu produkcji, to często spadek jego pracochłonności, a to w praktyce oznacza jedno – zwolnienia. Nic więc dziwnego, że poważne zmiany wynikające z wdrażania innowacyjności rodzą zatem naturalny opór wśród pracowników. 

Z punktu widzenia efektywności wprowadzonych zmian stanowi on jednak największy problem. Czynnik ludzki zawsze stanowi największe wyzwanie we wszelkich inwestycjach, to o tym elemencie warto więc pomyśleć w pierwszej, planując wprowadzenie innowacji. To, czy idea innowacyjności okaże się windą wynoszącą nas na nowy poziom rozwoju zależy przede wszystkim od tego, na ile wózek z napisem innowacja będzie pchany samym pomysłem właściciela, a na ile zaangażowaniem wszystkich pracowników.

Alina Grencel, Portal Doradca-UE

Treści dostarcza Portal DORADCA-UE.pl

Oceń ten artykuł: