Wielu inwestorów nie buduje portfela od razu według planu. Często zaczyna się od jednej spółki, później dochodzi fundusz, ETF, obligacje, złoto, modny sektor, akcje kupione po dobrym raporcie i kilka pozycji, których inwestor nie chce sprzedać, bo są na stracie. Po kilku latach portfel staje się zbiorem historii, emocji i decyzji z różnych okresów.
Sprawdzanie portfela inwestycyjnego jest potrzebne, ale zbyt częste monitorowanie może bardziej szkodzić niż pomagać. Inwestor, który codziennie patrzy na notowania, częściej widzi przypadkowy szum niż informację istotną dla długoterminowej strategii. Każdy spadek może wtedy wyglądać jak sygnał alarmowy, a każdy wzrost jak potwierdzenie własnych umiejętności.
Ponad 27% z nas w ub.r. zainwestowało swoje oszczędności – wynika z danych Tavex. Najchętniej na pomnożenie swoich środków decydowały…
W czasie niepewnej sytuacji gospodarczej, eksperci od spraw finansów odradzają “stawiania wszystkiego na jedną kartę”, zalecając budowę zdywersyfikowanego portfela inwestycyjnego,…