Długoterminowe oszczędzanie rzadko psuje jeden słabszy miesiąc. Znacznie większe znaczenie ma zwlekanie ze startem - inwestor czeka na wyższą pensję, niższe ceny, spokojniejszy rynek albo szuka idealnego produktu. W tym czasie mijają lata, a kapitał, który mógłby już pracować, nadal pozostaje „w skarpecie”.

Koszty portfela inwestycyjnego rzadko przyciągają tyle uwagi co wybór akcji, ETF-ów czy obligacji. Inwestorzy chętniej zastanawiają się nad tym, co kupić, niż nad tym, ile zapłacą za samo utrzymywanie portfela. To błąd, ponieważ prowizje, opłaty za zarządzanie, koszty przewalutowania, spready i podatki działają systematycznie - niezależnie od tego, czy rynek rośnie, czy spada.

Sprawdzanie portfela inwestycyjnego jest potrzebne, ale zbyt częste monitorowanie może bardziej szkodzić niż pomagać. Inwestor, który codziennie patrzy na notowania, częściej widzi przypadkowy szum niż informację istotną dla długoterminowej strategii. Każdy spadek może wtedy wyglądać jak sygnał alarmowy, a każdy wzrost jak potwierdzenie własnych umiejętności.