Zapewne jednym z celów rozpoczętej przez Rosję wojny było wywołanie nerwowości na rynkach surowców, których eksport jest podstawowym źródłem dochodu dla tego kraju. Równocześnie kraje Zachodu będą starały się pozbawić agresora tego źródła dochodu, by ograniczyć jego możliwości kontynuowania wojny. To oczywiście prowadzi do wzrostów cen wielu surowców w szczególności energetycznych. Oczywiście nie sprzyja to rynkom akcji.

Wtorkowa sesja zakończyła się pogłębieniem korekty na bazowych rynkach. Na Wall Street ponownie słabiej radził sobie indeks technologiczny Nasdaq (-1,1%), względem indeksu S&P 500 (-0,8%). Wśród wczorajszych danych zaskoczyła wysoka inflacja PPI w USA, listopadowy odczyt wskazuje na wzrost o 9,6% r/r, konsensus analityków spodziewał się wzrostu o 9,2% z poprzednio 8,8%. Presja inflacyjna wywierana na Fed jest coraz większa, sam prezes Jerome Powell, przyznał niedawno, że nie ma już mowy o „przejściowej inflacji”. Decyzje podjęte na dzisiejszym posiedzeniu mogą skutkować przyśpieszeniem zacieśniania polityki monetarnej – zapewne najpierw przyśpieszając redukcję skupu aktywów, co przyśpieszyłoby proces podnoszenia stóp procentowych. Poza polityką monetarną, w dzisiejszym kalendarium makro, znajdziemy odczyt sprzedaży detalicznej w USA. W tematach geopolitycznych dziś odbędzie się rozmowa prezydenta Rosji Władimira Putina z przywódcą Chin Xi Jinpingiem na temat sytuacji w Europie i „agresywnej retoryki NATO”.

czorajszy początek sesji na Wall Street wieszczył odreagowanie indeksów giełdowych. Niestety informacja o dotarciu do USA wariantu omikron spowodowała diametralną zmianę sentymentu. Giełda zabarwiła się czerwonym kolorem.

Amerykańskie indeksy DJIA i S&P500 są w Polsce znacznie mniej popularne, niż WIG20 i WIG. To nie dziwi, bo cały…