
Polski sektor motoryzacyjny wysyła coraz mocniejszy sygnał ostrzegawczy. Z badania Exact x Forestall wynika, że 37 proc. firm automotive w Polsce planuje zwolnienia w najbliższych 12 miesiącach. Jednocześnie 30 proc. przedsiębiorstw spodziewa się wzrostu zatrudnienia, a 28 proc. zakłada stabilizację. To nie jest jeszcze obraz załamania całej branży, ale wyraźny dowód, że transformacja motoryzacji coraz mocniej przekłada się na rynek pracy.
Polskie firmy bardziej pesymistyczne niż europejska średnia
Wyniki badania są szczególnie istotne, bo Polska wypada gorzej niż średnia europejska. W całej Europie 32 proc. firm automotive zakłada wzrost zatrudnienia, 38 proc. utrzymanie obecnego poziomu etatów, a 24 proc. przewiduje spadek. W Polsce odsetek firm szykujących redukcje sięga 37 proc., czyli jest wyraźnie wyższy od średniej dla badanych krajów. Według danych przywołanych w badaniu, bardziej pesymistyczna była tylko Słowacja.
To ważna zmiana względem poprzednich lat. Jeszcze w raporcie MotoBarometr 2024 Exact x Forestall wskazywał, że redukcje zatrudnienia w Polsce zapowiadało 32 proc. firm z branży, a rok wcześniej tylko 4 proc. respondentów. Obecne 37 proc. oznacza więc, że negatywny trend nie wygasł, lecz pogłębił się.
Badanie EuroMotoBarometr 2026 objęło 1013 respondentów z 11 państw, w tym 206 z Polski. Respondentami byli przedstawiciele zakładów motoryzacyjnych, m.in. producenci samochodów oraz dostawcy części i komponentów Tier I i Tier II. Badanie przeprowadzono od grudnia 2025 r. do stycznia 2026 r. metodą wywiadów telefonicznych, ankiet online i ankiet indywidualnych.
Branża tnie etaty, choć nadal szuka pracowników
Paradoks polega na tym, że firmy jednocześnie mówią o zwolnieniach i o problemach z dostępnością pracowników. W polskiej motoryzacji najczęściej wskazywanym problemem są rosnące koszty pracy. Zwróciło na nie uwagę 57 proc. respondentów. Dalej znalazły się: mała liczba kandydatów do pracy, 52 proc., wysokie oczekiwania płacowe pracowników, 49 proc., brak pracowników o kierunkowym wykształceniu, 46 proc., oraz trudność w długoterminowym planowaniu produkcji i zatrudnienia, 39 proc.
To pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o prosty spadek zapotrzebowania na pracę. Firmy mierzą się raczej z jednoczesnym naciskiem kosztowym, zmiennością zamówień, transformacją technologiczną i trudniejszym planowaniem produkcji. Pracownicy wykonujący powtarzalne zadania przy liniach produkcyjnych są bardziej narażeni na automatyzację, ale równocześnie rośnie zapotrzebowanie na osoby z kompetencjami technicznymi, jakościowymi, cyfrowymi i inżynieryjnymi.
W raporcie z 2024 r. aż 83 proc. polskich przedstawicieli automotive oceniało, że automatyzacja i robotyzacja przełożą się na mniejszą liczbę potrzebnych pracowników. To nie oznacza, że roboty zastąpią wszystkich, ale pokazuje kierunek zmian: mniej prostych stanowisk produkcyjnych, więcej zadań wymagających obsługi technologii, analizy jakości, utrzymania ruchu i kompetencji cyfrowych.
Europejscy dostawcy już stracili ponad 100 tys. miejsc pracy
Polskie dane wpisują się w szerszy kryzys europejskiego zaplecza motoryzacyjnego. CLEPA, europejskie stowarzyszenie dostawców motoryzacyjnych, podało, że w latach 2024-2025 firmy z sektora dostawców ogłosiły 104 tys. redukcji miejsc pracy. To odpowiada średnio około 142 miejscom pracy dziennie. W 2025 r. zapowiedziano 50 tys. zwolnień, po 54 tys. w 2024 r. W tym samym czasie powstało tylko około 7 tys. nowych stanowisk.
SDCM, czyli Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych, również alarmowało, że europejski przemysł dostawców znalazł się pod silną presją. Organizacja wskazywała, że skala cięć z lat 2024-2025 przewyższa nawet najtrudniejsze momenty pandemii.
Dla Polski ma to duże znaczenie, bo krajowy automotive jest mocno powiązany z europejskimi łańcuchami dostaw. Polska nie ma własnych globalnych marek samochodowych, ale jest ważnym zapleczem produkcyjnym dla zachodnich koncernów i dostawców komponentów. Jeżeli europejscy producenci ograniczają koszty, przesuwają inwestycje lub zmieniają technologię produkcji, skutki szybko docierają do zakładów w Polsce.
Produkcja też pokazuje pęknięcia
Dane produkcyjne nie dają jednoznacznie złego obrazu, ale pokazują dużą nierównowagę między segmentami. Według opracowania PZPM na podstawie danych GUS, w marcu 2026 r. produkcja samochodów osobowych w Polsce wyniosła 22,7 tys. sztuk i była niższa o 19,3 proc. rok do roku. W całym I kwartale 2026 r. wyprodukowano 69,9 tys. aut osobowych, o 3,3 proc. mniej niż rok wcześniej.
Jednocześnie silnie zmienia się struktura produkcji. W I kwartale 2026 r. auta z silnikami spalinowymi odpowiadały za 27 proc. produkcji samochodów osobowych, a pozostałe napędy, czyli m.in. elektryczne i hybrydowe, za 73 proc. To pokazuje, że problemem nie jest wyłącznie wolumen, lecz także przebudowa kompetencji, dostaw i stanowisk pracy.
Nie wszystkie segmenty są w takiej samej sytuacji. Produkcja samochodów ciężarowych i ciągników do ciągnięcia naczep w I kwartale 2026 r. wzrosła o 3,1 proc. rok do roku, a produkcja autobusów zwiększyła się o 21,1 proc. W samym marcu produkcja autobusów była wyższa o 44,9 proc. rok do roku. To potwierdza, że automotive nie jest jednolitym rynkiem – jedne zakłady mogą ciąć etaty, gdy inne nadal będą rekrutować.
Elektryfikacja nie rozwiązuje problemu zatrudnienia
Na poziomie całej Unii Europejskiej popyt na nowe auta w I kwartale 2026 r. wzrósł o 4 proc., a udział samochodów bateryjnych w rejestracjach nowych aut zwiększył się do 19,4 proc. z 15,2 proc. rok wcześniej. Hybrydy miały 38,6 proc. udziału w rynku. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak dobry sygnał dla branży, ale dla dostawców wiąże się również z kosztowną zmianą technologii, produktów i modeli biznesowych.
Część firm produkujących komponenty do aut spalinowych traci zamówienia szybciej, niż jest w stanie wejść w nowe łańcuchy dostaw dla elektromobilności. Inne muszą inwestować w automatyzację, cyfryzację i nowe kompetencje, co ogranicza zapotrzebowanie na część dotychczasowych stanowisk. Do tego dochodzi konkurencja z Chin. EuroMotoBarometr 2026 pokazuje, że 56 proc. firm automotive w Polsce deklaruje współpracę z chińskimi partnerami, a 43 proc. polskich respondentów uważa, że w perspektywie dekady liderem sprzedaży aut elektrycznych w Europie będzie producent z Chin.