W ramach kolejnego etapu odmrażania polskiej gospodarki od dziś otworzą się salony fryzjerskie i kosmetyczne. Przyda się to branży, której niespłacone na czas zadłużenie w marcu 2020 r. wynosiło według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor ponad 86 mln zł.
Gdy zostaną zniesione ograniczenia w korzystaniu z usług i handlu, Polacy ruszą przede wszystkim do salonów fryzjerskich i kosmetycznych. Później zrobią zakupy w sklepach odzieżowych i obuwniczych, a także załatwią zaległe sprawy w urzędach. To wynik najnowszego sondażu IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów „Na co czekamy po pandemii”.
Od początku kwietnia salony kosmetyczne i fryzjerskie w całej Polsce są nieczynne. Ok. 130 tysięcy punktów zostało zamkniętych w związku z nowymi obostrzeniami wprowadzonymi na czas epidemii koronawirusa. Sytuacja branży beauty jeszcze przed pandemią nie była łatwa, ponieważ jej zaległości, widniejące w bazie danych Krajowego Rejestru Długów, wynosiły na koniec marca 37,7 mln zł i były o 13,7 mln zł większe niż trzy lata temu.
Podczas trwającej epidemii koronawirusa, znaczna część usług została zamknięta dla ludności, lub co najmniej dostęp do niej został mocno ograniczony. Dotyczy to zwłaszcza szkół i większości sklepów w galeriach handlowych, kin i innych miejsc rozrywki, pubów, restauracji i dyskotek. Z automatu swą działalność wstrzymało wielu innych przedstawicieli z branży usługowej z uwagi na ryzyko zakażenia wirusem COVID-19. Wątpliwości z zamknięciem zakładów, z uwagi na charakter wykonywanych usług w bliskim kontakcie z klientem, nie miało wielu właścicieli salonów kosmetycznych i fryzjerskich. Jak poinformował SANEPID, nie muszą jednak tego robić. Mogą funkcjonować, ale na własną odpowiedzialność.