Dania i Niemcy liderami moralności

Dania i Niemcy liderami moralności

[17.06.2014] Zaległości płatnicze nie są specyfiką tylko naszego kraju. W mniejszym lub większym stopniu odczuwalne są niemal we wszystkich państwach na świecie. W Europie nie wszystkie państwa zostały dotknięte kryzysem w jednakowym stopniu. Dobrym tego przykładem jest Dania, która jest bez dwóch zdań najlepszym płatnikiem na Starym Kontynencie. Sytuacja niemal idealna, gdzie ponad 87 proc. faktur opłacanych jest w terminie.

Raport "Barometr płatności na świecie 2014" przygotowany przez międzynarodową wywiadownię gospodarczą Bisnode D&B Polska jasno pokazuje, że najgorzej płaci się w Polsce i Portugalii. Na Starym Kontynencie najlepszymi płatnikami są przedsiębiorcy z Danii i Niemiec. Nieznacznie gorzej jest w krajach Beneluksu, Turcji i na Węgrzech.

Na tle piętnastu zestawionych i porównanych krajów europejskich, Polska pod względem moralności płatniczych wypada niemal na samym końcu. Gorzej jest tylko w Wielkiej Brytanii i Portugalii. W Polsce zaledwie 30,5 proc. faktur regulowanych jest na czas, w Portugalii – 16,5 proc., a w Wielkiej Brytanii – 28,7 proc. Jednocześnie w Polsce blisko 11 proc. faktur ma przeterminowanie powyżej 90 dni, w tym 8,7 proc. powyżej 121 dni. Podobną sytuację obserwujemy tylko w Portugalii.

Europę trawi kryzys

Europa znajduje się w największej recesji od drugiej wojny światowej. W porównaniu z Azją i Ameryką w Europie płaci się najpóźniej. Na starym kontynencie zaledwie 38 proc. faktur płaci się na czas. W Ameryce 51,4 proc., a w Azji – 46,5 proc. Sytuacja w Europie jest bardzo mocno zróżnicowana. Najlepszymi płatnikami są Duńczycy i Niemcy, gdzieś pośrodku kraje Beneluksu, Węgry, Hiszpania i Turcja. Najgorzej płaci się we Francji, w Czechach, Wielkiej Brytanii, Polsce i Portugalii.

Wydarzenia ostatnich lat, a nawet miesięcy, jasno pokazują, że nie wszystkie państwa z Europy przez kryzys przeszły lub przejdą suchą nogą. Tak jak Cypr, który stał się symbolem europejskiego kryzysu gospodarczego. W obliczu finansowej katastrofy poprosił o międzynarodową pomoc finansową. Otrzymał ją od Unii Europejskiej w wysokości 10 mld euro. Pożyczka ma być oprocentowana na 2,5 proc., a jej spłata zacznie się za 10 lat. W zamian Cypr musi zrestrukturyzować banki: Bank of Cyprus i Laiki. Ten drugi zostanie zlikwidowany.

Koszty tej operacji poniosą głównie deponenci posiadający w tych bankach depozyty powyżej 100 tys. euro. Bogaci klienci Bank of Cyprus stracili nawet 60 proc. swoich oszczędności. Dodatkowo grecki Bank Pireus przejął łącznie blisko 350 greckich filii cypryjskich banków. A przecież wiadomo, że Grecy mają swoje kłopoty. Państwo to siódmy rok z rzędu jest pogrążone w głębokiej recesji i od blisko trzech lat uzależnione od międzynarodowej pomocy finansowej, która chroni je przed bankructwem. Klienci greckich banków na przestrzeni ostatnich lat wycofali miliardy euro z depozytów.

Widać efekty reform

W zamian za wsparcie z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Unii Europejskiej greckie władze zobowiązały się wprowadzić dotkliwy program oszczędnościowy, polegający na zmniejszeniu wydatków budżetowych i podwyższeniu podatków. Dotkniętych nim zostało wiele przedsiębiorstw, które musiały zakończyć lub ograniczyć działalność. Zła sytuacja panuje też w innych krajach Południa.

W Hiszpanii, pomimo pewnych oznak ożywienia, trudno mówić o wyjściu z recesji. Prawdą jest, że w ogromnym stopniu udało się ograniczyć deficyt finansów, a tegoroczna inflacja wyniesie około 1 proc. Dodatkowo, na 2013 r. Komisja Europejska nie zaleca Hiszpanii nowych oszczędności, a w ogłoszonych ostatnio rekomendacjach gospodarczych przyznała temu państwu dwa dodatkowe lata na zbicie deficytu. Jednocześnie Hiszpania poprawiła swoją konkurencyjność.

Reformy, które były bardzo trudne, przynoszą pozytywne rezultaty. Wskaźniki dają nam nadzieję, że hiszpańska gospodarka ma przed sobą lepszą przyszłość. Według opublikowanych w kwietniu rządowych prognoz gospodarczych dla Hiszpanii, w przyszłym roku produkt krajowy brutto tego państwa wzrośnie o 0,5 proc., wobec prognozowanego spadku PKB w bieżącym roku o 1,3 proc. Na rok 2015 przewiduje się wzrost PKB Hiszpanii o 0,9 proc. Trudna pozostanie sytuacja na rynku pracy. Bezrobocie, wynoszące – według kwietniowych danych – 27,2 proc., w przyszłym roku zmniejszy się do 26,1 proc., a w 2015 r. – do 25,8 proc. Podobną sytuację obserwujemy w Portugalii, Francji i Chorwacji.

Dania i Niemcy liderami moralności

W Europie nie wszystkie państwa zostały dotknięte kryzysem w jednakowym stopniu. Dobrym tego przykładem jest Dania, która jest bez dwóch zdań najlepszym płatnikiem na Starym Kontynencie. Sytuacja niemal idealna, gdzie ponad 87 proc. faktur opłacanych jest w terminie, a pozostała część 12 proc. regulowana jest w terminie do 30 dni. Jednocześnie warto zaznaczyć, że tylko na przełomie ostatnich trzech lat Duńczycy poprawili swoją moralność płatniczą o ponad 11 proc. Dodatkowo w Danii nie notuje się przeterminowań dłuższych niż 90 dni. A i te występują niezmiernie rzadko i liczone są w dziesiątych częściach. Pod jednym względem Dania nie odbiega od pozostałych państw. Najlepszymi płatnikami są firmy mikro- i małe.

Tym samym najdłużej na zapłatę będziemy oczekiwać od dużych firm. Nieznacznie gorzej jest w Niemczech, w których przedsiębiorcy od lat słyną ze swojej rzetelności i terminowości. Jednak nie zawsze tak było. Jeszcze pięć lat temu w Niemczech zaledwie połowa faktur regulowana była w terminie. Zmiany w prawie i rozwiązanie problemu na szczeblu rządowym, jak również współpraca instytucji państwowych z różnego rodzaju stowarzyszeniami, izbami gospodarczymi skupiającymi przedsiębiorców przełożyła się na widoczną i odczuwalną poprawę. Na koniec 2013 r. ponad 75 proc. faktur regulowanych było na czas, a kolejne 23 proc. było opłacanych w terminie do 30 dni. Praktycznie nie istnieje problem opóźnionych płatności w dłuższej – kilkumiesięcznej perspektywie. Najlepiej płacą firmy mikro- i małe oraz te działające w przemyśle ciężkim oraz handlu detalicznego i hurtowego.

Turcja i Beneluks na dużym plusie

Zestawienie moralności płatniczej de facto odzwierciedla dobrą sytuację gospodarek poszczególnych państw. Potwierdzeniem tego jest Turcja, która obecnie należy do najszybciej rozwijających się gospodarek na świecie. Na koniec 2013 r. właśnie w Turcji ponad 54,6 proc. płatności regulowanych było na czas, 31,2 proc. opłacanych w terminie do 30 dni i 7,3 proc. w terminie od 30 do 60 dni. W Turcji, podobnie jak w Meksyku, moralność płatnicza firmy nie jest uzależniona od jej wielkości. Pod tym względem wszystkie one wypadają podobnie. Co ciekawe, najlepszymi płatnikami w Turcji są podmioty działające w sektorze usług finansowych – te płacą w terminie 70 proc. swoich zobowiązań.

Kolejną grupę państw stanowią te, w których terminowość oscyluje w granicach 50-40 proc. Do nich zaliczamy: Belgię, Holandię, Hiszpanię i Węgry. Kraje Beneluksu od lat należą do tych najbardziej stabilnych gospodarczo. Pomimo odczuwalnego spowolnienia gospodarczego, zarówno w Holandii, jak również w Belgii nie można mówić o kryzysie. Holenderscy przedsiębiorcy w połowie swoje zobowiązania płacą na czas, Belgowie w 46,6 proc. Przy czym w przypadku Holendrów odnotowano 1-proc. spadek moralności płatniczej, Belgowie, podobnie jak w roku ubiegłym, poprawili swoją wiarygodność.

Jednocześnie w Holandii po raz pierwszy od czterech lat odnotowano przeterminowane płatności powyżej 121 dni. Najlepszymi płatnikami są firmy działające w sektorze rolnictwa i produkcji przemysłowej roślin, nasion i kwiatów oraz sprzedaży detalicznej. Te płacą 52 proc. swoich zobowiązań w terminie. Fakt ten nie powinien dziwić, biorąc pod uwagę to, że Holandia z rolnictwa zrobiła ogromny przemysł. W Belgii najlepszymi płatnikami są najmniejsze podmioty, które swoje faktury płacą trzy razy szybciej niż duże firmy, zatrudniające powyżej 250 osób.

Najgorsi w Europie

Dania jest najlepszym płatnikiem na świecie. Wydawać by się mogło, że to głównie za sprawą skandynawskiej kultury. Częściowo to prawda. Bowiem podobną sytuację obserwujemy zarówno w Norwegii, Szwecji, jak i Islandii. Wyjątkiem jest Finlandia. Tutaj bowiem zaledwie 38 proc. płatności dokonywanych jest na czas. W porównaniu do roku ubiegłego stanowi to 7-proc. pogorszenie terminowości. Jednocześnie to ponad połowa tego, co notuje się w Danii. Prawdą jest, że Finowie swoje zobowiązania realizują w trakcie kilku następnych dni po uzgodnionym czasie.

W efekcie nie występuje problem kilkumiesięcznego wstrzymywania płatności. W przeciwieństwie do Polski i Portugalii. Państwa te od ponad trzech lat należą do najgorszych płatników w Europie. Dodatkowo cechą charakterystyczną dla tych państw jest fakt, że odznaczają się najdłuższym okresem wiekowania. W Polsce zaledwie 30,5 proc. fakturę regulowanych jest na czas, w Portugalii – 16,5 proc., a w Wielkiej Brytanii – 28,7 proc. Jednocześnie w Polsce blisko 11 proc. faktur ma przeterminowanie powyżej 90 dni, w tym 8,7 proc. powyżej 121 dni. Podobną sytuację obserwujemy tylko w Portugalii.

Polska w niechlubnej końcówce

W Polsce pod względem moralności płatniczej sytuacja jest od wielu lat bardzo zła. Na koniec 2013 r. w naszym kraju zaledwie 30 proc. faktur płaconych było w terminie. W porównaniu do sytuacji z 2008 r., uznawanego za początek światowego kryzysu, nastąpił blisko 17-proc. spadek w terminowości płacenia zobowiązań. Blisko 53 proc. faktur regulowanych było z przekroczonym terminem płatności do 30 dni. Warto podkreślić, że w Polsce ok. 10,8 proc. zobowiązań płaconych było po przekroczeniu 90 dni, w tym 8,7 proc. po upływie czterech miesięcy. Za tak fatalne dane w ogromnej mierze odpowiadają firmy mikro- i małe. To właśnie one najdłużej zwlekają z zapłatą. To, oprócz Portugalii, najgorszy wynik w Europie.

Bolączką polskich przedsiębiorców jest nie tylko niepłacenie w terminie, lecz także długi czas przetrzymywania faktur. Najgorszymi płatnikami są firmy z sektora rolniczego, transportu i sprzedaży detalicznej. Dane uwidaczniają także patologię z wstrzymaniem płatności sięgającą ponad 120 dni. Pod tym względem najgorzej wypadają polskie przedsiębiorstwa z sektora transportu i górnictwa. Tutaj po terminie 121 dni opłacanych było ponad 16 proc. faktur. Niewiele lepiej było w branży budowlanej, gdzie płacono 12 proc. zobowiązań. Nigdzie na świecie zjawisko to nie jest tak mocno widoczne, jak w Polsce. Problem narasta od lat.

Przykry efekt domina

Przyczyn upatruje się w pogarszającej się koniunkturze i znacznie mniejszej od oczekiwań liczbie zleceń ze strony sektora publicznego, co zmusza firmy, szczególnie te budowlane, do konkurowania ceną w postępowaniach przetargowych. Część firm przyjmowała warunki przetargowe, mimo że były trudne do spełnienia, i teraz ma problemy z płynnością i kłopoty z zatorami. Uwidocznił się efekt domina: jedna firma poprzez niepłacone zobowiązania ciągnie w dół swoich kontrahentów. Poza tym wydaje się, że przedsiębiorcy w ten sposób finansują swoją bieżącą działalność.

Traktując opóźnione płatności jako darmowy sposób na kredytowanie działalności. Siłą rzeczy wiele z nich ma problemy z rentownością. Część firm nie płaci faktur świadomie. W taki sposób finansują swoją bieżącą działalność – dostają nieoprocentowaną pożyczkę. Co więcej, na tworzeniu zatorów płatniczych mogą nawet zarabiać. Pieniądze, którymi powinny opłacić rachunki, umieszczają na oprocentowanych kontach.

Daremnie jest szukać firmy, która oficjalnie przyznaje się do celowego opóźniania płatności. Jednak zjawisko to jest dość powszechnie spotykane. Wydaje się, że firmy, szczególnie te znajdujące się w bardzo trudnej sytuacji na rynku, ratują się, przeterminowując swoje zobowiązania względem kontrahentów, twardo negocjując z podwykonawcami oraz dostawcami materiałów. To wpływa w bezpośredni sposób na obniżenie kosztów realizacji kontraktu. A w obliczu mniejszej liczby przetargów, rywalizacja cenowa o nowe zlecenia będzie bardzo ostra, ze szkodą dla wszystkich stron w procesie inwestycyjnym.

Dane nie napawają optymizmem

W tym miejscu należy zaznaczyć, że dodatkową przyczyną narastającego kłopotu zatorów płatniczych jest narzucenie w przetargach przez podmioty samorządu terytorialnego firmom budowlanym warunków płatności polegających na rozliczeniu lwiej części prac dopiero po wykonaniu całości inwestycji, w miejsce dotychczasowych rozliczeń etapowych.

W efekcie generalny wykonawca zmuszony jest do finansowania projektu w czasie jego realizacji. Taki sposób rozliczeniowy, szczególnie w przypadkach długotrwałych i kosztownych budów, w bezpośredni sposób wpływa na kondycję finansową firm realizujących projekt. Nie bez znaczenia jest również to, że ogromna część firm budowlanych angażuje się w nierentowne dla nich projekty. Biorąc pod uwagę fakt, że sektor ten charakteryzuje się dość niskimi marżami i długim terminem płatności, przekraczającym nawet i trzy miesiące, przedsiębiorstwa zmuszone są do samodzielnego finansowania prac kwotami, które nierzadko przekraczają ich możliwości finansowe.

Dane nie napawają optymizmem. Szczególnie w kontekście informacji dotyczących Starego Kontynentu. Kredyt kupiecki jest nieodzownym elementem dzisiejszego handlu. Wiele firm jednak nadużywa zaufania swoich kontrahentów, narażając ich na ryzyko utraty płynności finansowej. Zatory płatnicze są bardzo niebezpieczne szczególnie w kontekście kłopotów, z którymi boryka się coraz większa liczba państw. O bankructwo otarły się Grecja i Cypr, niewiele lepiej na tym polu radzą sobie Hiszpania i Portugalia. W ostatnich dniach niepokojące sygnały płyną z Włoch i Francji.

Tomasz Starzyk, Gazeta Finansowa

źródło: Inwestycje.pl


Mariusz Witalis
– Partner w Dziale Zarządzania Ryzykiem Nadużyć EY
Wojciech Nagel – Compliance Officer w Giełdzie Papierów Wartościowych

dostarczył: infoWire.pl

Oceń ten artykuł: