Dywersyfikacja portfela – jak nie uzależniać wyniku od jednej decyzji

Portfel leżący na dokumentach - symbol dywersyfikacji portfela

Dywersyfikacja portfela polega na takim rozłożeniu kapitału, aby wynik inwestora nie zależał od jednej spółki, jednego sektora, jednego kraju albo jednego scenariusza rynkowego. Nie chodzi jednak o to, by kupić jak najwięcej instrumentów. Portfel złożony z kilkunastu spółek z tej samej branży nadal może być słabo zdywersyfikowany.

Optymalna dywersyfikacja obejmuje kilka poziomów: klasy aktywów, sektory, regiony, waluty, emitentów i style inwestycyjne. Inwestor może posiadać akcje, obligacje, gotówkę, ETF-y, złoto lub nieruchomości, ale każdy składnik powinien mieć określoną funkcję. Dywersyfikacja bez zrozumienia łatwo zamienia się w chaos.

Celem dywersyfikacji nie jest maksymalizacja liczby pozycji, lecz ograniczenie ryzyka, że jedna błędna decyzja zdominuje cały portfel.

Ryzyko koncentracji, a dywersyfikacja portfela

Koncentracja bywa kusząca – jeżeli inwestor mocno wierzy w jedną spółkę, sektor albo kraj, może chcieć postawić na nie dużą część kapitału. Problem pojawia się wtedy, gdy owa teza się nie sprawdza. Należy pamiętać, że nawet dobry biznes może rozczarować wynikami, zostać źle wyceniony przez rynek albo znaleźć się pod presją regulacyjną.

Ryzyko koncentracji dotyczy nie tylko pojedynczych spółek. Można mieć portfel złożony z wielu instrumentów, ale nadal uzależniony od jednego czynnika, np. od niskich stóp procentowych, dobrej koniunktury w danym sektorze albo siły jednej waluty, dlatego warto patrzeć na portfel jako całość, a nie tylko na liczbę pozycji.

Ile spółek powinno znaleźć się w zdywersyfikowanym portfelu?

CFA Institute cytuje analizę, według której w przypadku portfeli dużych spółek amerykańskich niewiele zyskuje się na dywersyfikacji po przekroczeniu około 15 akcji. Dla portfeli małych spółek punkt największej dywersyfikacji wypadał wyżej – około 26 akcji. To pokazuje, że kilka przypadkowych walorów to za mało, ale zbyt rozbudowany portfel również może przestać dawać realną korzyść, jeśli inwestor nie rozumie, co właściwie posiada.

Dane te dobrze pokazują, że dywersyfikacja ma największą wartość wtedy, gdy jest przemyślana. Zbyt wąski portfel zwiększa ryzyko pojedynczej nietrafionej decyzji, ale samo dokładanie kolejnych walorów również nie rozwiązuje problemu, jeśli wszystkie reagują podobnie na te same czynniki rynkowe.

Jak rozpraszać ryzyko bez budowania chaotycznego portfela

Rozsądna dywersyfikacja zaczyna się od budowy odpowiedniej struktury. Najpierw inwestor powinien określić udział akcji, obligacji, gotówki i innych klas aktywów, a dopiero później wybierać konkretne fundusze, ETF-y lub spółki. Dzięki temu portfel nie powstaje przypadkiem.

Warto też unikać pozornej dywersyfikacji: posiadanie np. pięciu funduszy inwestujących w te same największe amerykańskie spółki nie daje tak dużej ochrony, jak może się wydawać. Podobnie zakup kilku spółek bankowych nie oznacza dywersyfikacji sektorowej. Trzeba sprawdzić, co faktycznie znajduje się w portfelu i czy poszczególne jego składniki się nie dublują.

Należy podkreślić, że dywersyfikacja nie ochroni inwestora przed spadkami wartości portfela. Oznacza raczej, że gracz giełdowy nie uzależnia całego wyniku od jednego zakładu. W długim terminie to często ważniejsze niż próba znalezienia tej jednej najlepszej inwestycji.

Oceń ten artykuł: