• Cena historycznego dukata zależy nie tylko od zawartości złota, ale też od rzadkości, stanu zachowania, pochodzenia i popytu kolekcjonerów.
  • Rzadkie polskie dukaty osiągają na aukcjach ceny liczone w dziesiątkach tysięcy złotych, jednak znalezienie kupca może wymagać czasu.
  • Największe ryzyka to falsyfikaty, zawyżona wycena, uszkodzenia monety, opłaty aukcyjne i ograniczona płynność rynku.

Dukaty jako inwestycja: złoto czy przedmiot kolekcjonerski?

Pod nazwą dukat kryją się autentyczne monety sprzed kilkuset lat, późniejsze emisje oraz współczesne monety inwestycyjne. Ich ceny mogą zachowywać się zupełnie inaczej.

Przykładem jest austriacki dukat z datą 1915, nadal produkowany jako oficjalne nowe bicie. Według Mennicy Austriackiej waży 3,49 g, zawiera 3,44 g czystego złota i ma próbę 986. Jego cena jest silnie związana z notowaniami kruszcu.

Inaczej wyceniany jest oryginalny dukat z rzadkiego rocznika lub odmiany. W Polsce pierwsze dukaty pojawiły się za Władysława Łokietka, co opisuje Mennica Polska. Wartość najlepszych egzemplarzy wielokrotnie przekracza cenę zawartego złota.

O cenie dukata decydują rzadkość i stan zachowania

Wycena zaczyna się od identyfikacji emitenta, mennicy, rocznika i wariantu stempla. Oceniane są też powierzchnia, detale, połysk, ślady obiegu, naprawy i pochodzenie. Sam wiek nie przesądza o wartości.

Skalę premii kolekcjonerskiej pokazują wyniki aukcji. Dukat gdański Zygmunta III Wazy z 1598 roku, ważący 3,44 g, został w maju 2025 roku sprzedany za 7714 euro. Cena wywoławcza wynosiła 3571 euro, a opłata aukcyjna 20 proc. O wyniku przesądziła jednak rzadka odmiana, a nie sama ilość złota.

Jeszcze droższy był dukat gdański z 1612 roku w stanie NGC MS62. W grudniu 2024 roku osiągnął 19 089 euro. Taki wynik nie oznacza jednak, że każdy dukat będzie drożał.

Falsyfikaty i uszkodzenia mogą odebrać większość wartości

Największym zagrożeniem jest moneta fałszywa, przerobiona lub niewłaściwie opisana. Ślady lutowania, dorobiona zawieszka, prostowanie, czyszczenie i naprawy rantu mogą mocno obniżyć cenę.

Przy droższych egzemplarzach ważne jest niezależne potwierdzenie autentyczności i stanu. NGC informuje, że wykorzystuje między innymi spektroskopię fluorescencji rentgenowskiej i katalog porównawczy. Moneta uznana za fałszywą nie otrzymuje certyfikowanego opakowania.

Charles Morgan z PCGS podkreśla, że „eksperci rygorystycznie weryfikują autentyczność monety, chroniąc kupujących i sprzedających przed falsyfikatami”. Wypowiedź pochodzi z materiału PCGS o profesjonalnej certyfikacji. Certyfikat ogranicza ryzyko, ale nie gwarantuje przyszłej ceny.

Historyczne monety mają ograniczoną płynność

Sztabkę lub popularną monetę bulionową można zwykle sprzedać wielu dealerom. Rzadki dukat wymaga kupca zainteresowanego konkretnym rocznikiem i stanem. Sprzedaż może potrwać do odpowiedniej aukcji, a cena zależy od liczby licytujących.

Trzeba uwzględnić prowizje, koszt ekspertyzy, gradingu, ubezpieczenia i przechowywania. Różnica między ceną zakupu i odsprzedaży może sprawić, że wzrost wartości nie przełoży się od razu na zysk.

Jak kupować dukaty i ograniczyć ryzyko?

Najbezpieczniejszą drogą jest renomowany dom aukcyjny lub wyspecjalizowany sprzedawca gwarantujący autentyczność. Przed licytacją warto porównać notowania tej samej odmiany oraz sprawdzić stan, wagę, średnicę, certyfikat i opłaty.

Monety nie należy samodzielnie czyścić ani wyjmować z certyfikowanego opakowania bez potrzeby. Trzeba również zadbać o dokument zakupu i historię pochodzenia, ponieważ ułatwiają późniejszą sprzedaż.

Dukaty mogą być interesującym składnikiem zróżnicowanego majątku dla osoby, która akceptuje wieloletni horyzont i ograniczoną płynność. Nie są jednak bezpieczną lokatą w znaczeniu gwarancji kapitału. Początkujący inwestor, któremu zależy przede wszystkim na cenie złota i łatwej odsprzedaży, powinien najpierw porównać historyczny dukat z popularną monetą bulionową.

Kinga Stachowiak, prezes Fundacji „Ducatus”

Czytaj także:

Emerytura dla cudzoziemców. ZUS uwzględnia staż pracy spoza Polski

Zmasowany atak Ukrainy na Rosję. Płoną magazyny, co najmniej 11 ofiar

Polacy wpompują 23 mld zł w giełdę? Nadchodzi Osobiste Konto Inwestycyjne