• Mediana wynagrodzeń w ofertach wymagających języka obcego wyniosła 9000 zł brutto, wobec 6950 zł w pozostałych ogłoszeniach.
  • Średnie oferowane wynagrodzenie różniło się o 3300 zł brutto, ale wynik nie oznacza automatycznej podwyżki za sam język.
  • Wymóg językowy pojawił się w co czwartej z ponad tysiąca przeanalizowanych ofert pracy.

Język obcy w CV: 9000 zł mediany wynagrodzeń

Platforma do nauki języków Fluentbe przeanalizowała ponad tysiąc ofert opublikowanych w pierwszej połowie lipca w serwisach OLX Praca, Pracuj.pl i RocketJobs. Do zestawienia wybrano ogłoszenia dotyczące pełnego etatu, umowy o pracę oraz zawierające jawne widełki wynagrodzenia. Wymóg znajomości języka obcego pojawił się w jednej czwartej analizowanych ofert.

Jak wynika z opisu badania opublikowanego przez PulsHR, mediana wynagrodzeń w ogłoszeniach wymagających języka wyniosła 9000 zł brutto. W ofertach bez takiego warunku było to 6950 zł. Różnica sięgnęła więc 2050 zł, czyli około 29 proc.

Jeszcze większy dystans pojawił się przy porównaniu średnich. Oferty z językiem wskazywały przeciętnie 11 300 zł brutto, a pozostałe 8000 zł. To różnica wynosząca 3300 zł, czyli około 41 proc. Wyższa średnia częściowo wynikała z większej liczby bardzo dobrze płatnych stanowisk w grupie wymagającej kompetencji językowych.

Pracodawca nie płaci wyłącznie za znajomość słówek

Dane nie dowodzą, że ukończenie kursu samo zwiększy pensję o konkretną kwotę. Ogłoszenia wymagające języka mogą częściej dotyczyć stanowisk specjalistycznych, zagranicznych klientów albo odpowiedzialności za dokumentację i negocjacje. Na płacę wpływają też doświadczenie, branża, lokalizacja i zakres obowiązków.

Miłosz Ryniecki, prezes i współtwórca Fluentbe, zwraca uwagę, że „pracodawca płaci więc nie za sam język, ale za to, że jedna osoba obsłuży zadanie”. Jak wyjaśnił w materiale poświęconym wynikom analizy, pracownik może samodzielnie rozmawiać z klientem lub dostawcą, czytać dokumentację i wykonywać zadania bez pomocy tłumacza.

Dla firmy oznacza to krótszy obieg informacji i mniej osób potrzebnych do obsługi procesu. Język jest więc najbardziej wartościowy w połączeniu z wiedzą techniczną, finansową, sprzedażową lub prawną.

Najczęściej wystarcza poziom B1 lub B2

Wśród ogłoszeń, które określały poziom według europejskiej skali biegłości językowej, 57 proc. wskazywało B1 lub B2. To poziomy pozwalające na samodzielną komunikację, prowadzenie rozmów zawodowych i pracę z typowymi dokumentami, choć rzeczywiste wymagania mogą się różnić w zależności od stanowiska.

Skala CEFR obejmuje sześć poziomów, od A1 do C2. Jak wyjaśnia Rada Europy, B1 i B2 oznaczają użytkownika samodzielnego.

Jednocześnie 40 proc. ofert z wymogiem językowym nie podawało poziomu CEFR. Pracodawcy używali określeń takich jak znajomość komunikatywna lub bardzo dobra. Kandydat powinien więc sprawdzić przede wszystkim zadania. Innych kompetencji wymaga sporadyczna korespondencja, a innych codzienne negocjacje.

Konkretna specjalizacja zwiększa wartość języka

Najważniejszym wnioskiem nie jest konieczność zdobywania kolejnego certyfikatu, lecz połączenie języka z obowiązkami wykonywanymi w danej branży. Osoba znająca specjalistyczne słownictwo może przejąć zadania, które inaczej trzeba byłoby podzielić między kilka osób.

Dla pracodawców wyniki są sygnałem, że kompetencje językowe wpływają na wartość stanowiska. Jeżeli firma oczekuje obsługi zagranicznych klientów, powinna uwzględnić to w widełkach płacowych. Ogólna deklaracja w CV może nie wystarczyć. Liczą się rozmowa w obcym języku, zadanie praktyczne i słownictwo zawodowe.

Analiza obejmowała tylko ogłoszenia z umową o pracę, pełnym etatem i ujawnionym wynagrodzeniem. Nie uwzględniała zatem kontraktów B2B ani ofert bez widełek. Kwoty są więc porównaniem określonej grupy ogłoszeń, a nie obietnicą podwyżki. Kierunek pozostaje czytelny: język połączony ze specjalizacją zwiększa dostęp do lepiej opłacanych ofert.

Czytaj także:

Emerytura dla cudzoziemców. ZUS uwzględnia staż pracy spoza Polski

Zmasowany atak Ukrainy na Rosję. Płoną magazyny, co najmniej 11 ofiar

Polacy wpompują 23 mld zł w giełdę? Nadchodzi Osobiste Konto Inwestycyjne