- PGZ chce od 2028 roku osiągnąć zdolność produkcji około 180-200 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej rocznie.
- Obecnie w Kraśniku powstaje około 25 tys. krajowych korpusów pocisków 155 mm rocznie, wobec około 6 tys. sztuk zdolności ocenianych w 2022 roku.
- Państwo przeznaczyło ponad 2,4 mld zł na rozbudowę produkcji amunicji 155 mm, a najnowszy kontrakt dla wojska jest wart ponad 13,5 mld zł netto.
PGZ chce produkować nawet 200 tys. pocisków rocznie
Według najnowszych informacji opisanych przez „Rzeczpospolitą” od 2028 roku zakłady Polskiej Grupy Zbrojeniowej mają osiągnąć zdolność produkcji około 180-200 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej rocznie.
Skala planowanego wzrostu jest ogromna. Prezes PGZ Adam Leszkiewicz informował wcześniej, że w Kraśniku powstaje obecnie około 25 tys. krajowych korpusów pocisków 155 mm rocznie, które następnie są kompletowane w gotową amunicję w Zakładach Metalowych Dezamet.
Jeszcze w 2022 roku łączne możliwości produkcyjne w tym obszarze szacowano na około 6 tys. pocisków rocznie. Oznacza to, że już obecnie zdolność wytwarzania własnych korpusów wzrosła kilkukrotnie, a realizacja planu na 2028 rok oznaczałaby kolejny wielokrotny skok.
Trzeba jednak rozróżnić produkcję całkowicie opartą na krajowym łańcuchu dostaw od składania gotowej amunicji z elementów pochodzących z zagranicy. Polska przez lata korzystała z importowanych komponentów i dopiero teraz buduje zdolność do wytwarzania wszystkich kluczowych części pocisku w kraju.
Trzy fabryki mają dać Polsce większą niezależność
Państwo przeznaczyło na rozbudowę produkcji amunicji 155 mm ponad 2,4 mld zł z Funduszu Inwestycji Kapitałowych. Pieniądze trafiły do czterech spółek PGZ.
Największą część otrzymał Dezamet, ponad 1,3 mld zł. Mesko dostało około 887 mln zł, Nitro-Chem 113 mln zł, a Gamrat 66 mln zł. Inwestycje mają stworzyć rozproszony system produkcji obejmujący między innymi korpusy pocisków, materiały wybuchowe, ładunki miotające i gazogeneratory.
W Kraśniku trwa rozbudowa zakładu produkującego korpusy 155 mm. Według rządowych założeń w 2027 roku linia ma osiągnąć zdolność około 150 tys. korpusów rocznie, a pełne możliwości w 2028 roku mają sięgnąć około 180 tys. sztuk.
Jednocześnie w Pionkach rozwijana jest produkcja prochu, modularnych ładunków miotających oraz nitrocelulozy. Dzięki temu coraz większa część procesu ma odbywać się w Polsce.
„Stawiamy na zdywersyfikowaną, rozproszoną, bezpieczną, a przede wszystkim autonomiczną produkcję dla polskiej armii” – mówi Adam Leszkiewicz, prezes PGZ.
Wojsko zamówiło setki tysięcy sztuk amunicji
Budowa fabryk byłaby trudna bez wieloletnich zamówień wojska. W maju 2026 roku Agencja Uzbrojenia podpisała z konsorcjum PGZ-AMUNICJA umowę na dostawę kilkuset tysięcy sztuk bojowej amunicji artyleryjskiej 155 mm. Wartość kontraktu przekracza 13,5 mld zł netto, a finansowanie pochodzi z unijnego programu SAFE.
Z informacji przedstawionych w Sejmie wynika, że kontrakt dotyczy ponad 300 tys. pocisków do 2030 roku. Wcześniejsza umowa z grudnia 2023 roku obejmowała kolejne 283 tys. sztuk do 2029 roku. Łącznie oznacza to zamówienia przekraczające 600 tys. sztuk amunicji 155 mm w perspektywie kilku lat.
To właśnie gwarancja dużych zamówień pozwala uzasadnić ekonomicznie budowę nowych linii produkcyjnych, które wcześniej przy niewielkim zapotrzebowaniu szkoleniowym byłyby trudne do utrzymania.
Wojna w Ukrainie pokazała skalę problemu
Amunicja 155 mm jest podstawowym środkiem bojowym nowoczesnej artylerii NATO. W Polsce wykorzystują ją między innymi armatohaubice Krab oraz koreańskie K9.
Wojna w Ukrainie pokazała, jak ogromne może być zużycie pocisków podczas intensywnych działań. Według danych przytaczanych przez branżowy Defence24 na ukraińskim froncie zużycie w różnych okresach wynosiło od 5 tys. do nawet 15 tys. pocisków dziennie.
„Rzeczpospolita” przypomina też wcześniejsze szacunki wojskowych, według których polskie zapasy niektórych rodzajów amunicji w warunkach intensywnego konfliktu mogłyby wystarczyć na zaledwie 5-7 dni.
To pokazuje skalę różnicy między produkcją pokojową a potrzebami wojennymi. Nawet 200 tys. pocisków rocznie oznacza średnio około 550 sztuk dziennie.
Prywatne firmy również budują fabryki
Państwowa PGZ nie jest jedynym graczem zwiększającym możliwości produkcyjne. Własne projekty rozwijają również prywatne przedsiębiorstwa.
Niewiadów Polska Grupa Militarna przygotowuje linie do elaboracji amunicji 155 mm, natomiast Grupa WB buduje własne zdolności produkcyjne. Według informacji „Rzeczpospolitej” WB planuje jeszcze w 2026 roku pierwszą partię testowo-seryjną liczącą 5-10 tys. pocisków, a w 2027 roku chce osiągnąć poziom 50-100 tys. sztuk rocznie.
Równolegle PGZ współpracuje z zagranicznymi partnerami. Umowa z BAE Systems obejmuje transfer technologii i licencje na produkcję nowoczesnych pocisków odłamkowo-burzących. Mesko współpracuje również z czeską Czechoslovak Group przy komponentach oraz technologii produkcji prochu.
Docelowe 200 tys. pocisków rocznie będzie więc nie tylko kwestią zwiększenia liczby maszyn. Kluczowe jest stworzenie pełnego łańcucha dostaw, od materiałów wybuchowych i prochu po korpus, zapalnik i końcową elaborację.
Jeżeli inwestycje zostaną ukończone zgodnie z harmonogramem, rok 2028 może oznaczać największą zmianę w polskiej produkcji amunicji artyleryjskiej od dekad. Polska nadal nie będzie dysponowała nieograniczonymi zapasami, ale różnica między kilkoma tysiącami sztuk rocznie a zdolnością sięgającą 200 tys. będzie fundamentalna dla bezpieczeństwa państwa i możliwości krajowego przemysłu zbrojeniowego.
Czytaj także:
Zarobki kobiet niemal zrównały się z pensjami mężczyzn. Różnica zmalała o prawie połowę
Tak tanio w sklepach nie było od lat. Koszyk spadł do około 92 zł



