
Handel MŚP wyraźnie stracił impet po dobrym początku roku. Subindeks Barometru EFL dla sektora handlowego na II kwartał 2026 r. spadł do 49 pkt., czyli poniżej progu ograniczonego rozwoju. Dane pokazują nie tyle załamanie sprzedaży, ile ostrożniejsze podejście firm do inwestycji, finansowania i płynności.
Handel MŚP znów poniżej progu rozwoju
Z najnowszych danych Barometru EFL 2026 wynika, że subindeks dla firm handlowych spadł w II kwartale 2026 r. do 49 pkt. To o 4,4 pkt. mniej niż kwartał wcześniej. Odczyt poniżej 50 pkt. oznacza, że warunki dla rozwoju sektora są mniej korzystne niż w okresie ekspansji.
To istotna zmiana, bo handel miał za sobą dwa lepsze kwartały. W IV kwartale 2025 r. subindeks dla branży wynosił 54,9 pkt., a w I kwartale 2026 r. 53,4 pkt. Jeszcze na początku roku firmy handlowe utrzymywały się wyraźnie powyżej progu ograniczonego rozwoju. Teraz wskaźnik znów znalazł się pod kreską.
Spadek nie oznacza jednak prostego scenariusza kryzysowego. Z badania wynika, że prognozy sprzedażowe w handlu nadal wyglądają relatywnie lepiej niż w wielu innych branżach. Wzrostu obrotów spodziewa się 18 proc. firm handlowych, wobec 25 proc. w I kwartale. Co ważne, przedsiębiorcy handlowi praktycznie nie zakładają spadku sprzedaży. Problem przesuwa się więc z popytu na koszty, inwestycje i bezpieczeństwo finansowe.
Barometr EFL jest syntetycznym wskaźnikiem skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu. Jak wyjaśnia EFL, uwzględnia m.in. oczekiwania dotyczące sprzedaży, inwestycji, płynności finansowej i zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne. Badanie przygotowuje Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego, a jego uczestnikami są mikro, małe i średnie firmy z całej Polski.
Sprzedaż jeszcze się trzyma, ale firmy nie chcą ryzykować
Najmocniejszym elementem handlu pozostają prognozy sprzedażowe. 18 proc. przedsiębiorców spodziewa się wyższych obrotów, a to nadal wynik relatywnie dobry na tle całego sektora MŚP. Dla porównania, w ogólnym Barometrze EFL dla MŚP na II kwartał 2026 r. tylko 9 proc. firm liczyło na wzrost sprzedaży.
Słabszy obraz widać jednak w płynności finansowej. Poprawy spodziewa się 11 proc. firm handlowych, podczas gdy w I kwartale było to 25 proc. To duża zmiana, bo pokazuje, że nawet przy utrzymaniu popytu przedsiębiorcy nie są pewni, czy przełoży się on na lepszą sytuację gotówkową.
W praktyce może to oznaczać rosnącą presję kosztową. Firmy handlowe muszą finansować zapasy, wynagrodzenia, czynsze, logistykę i marketing, a jednocześnie często działają na niskich marżach. Jeżeli sprzedaż rośnie wolniej, a koszty pozostają wysokie, przedsiębiorcy mogą skupiać się na utrzymaniu płynności zamiast na rozbudowie biznesu.
Robert Dudziński, dyrektor sprzedaży w Carefleet, spółce z Grupy EFL, ocenia, że obecny spadek należy czytać przede wszystkim jako wyhamowanie wcześniejszego optymizmu. Jak wskazuje, handel nadal wierzy w popyt, ale jednocześnie uważniej kontroluje koszty i nowe zobowiązania.
Inwestycje w handlu wyraźnie słabną
Najbardziej niepokojące dane dotyczą inwestycji. Zwiększenie nakładów w II kwartale 2026 r. planuje tylko 7 proc. firm handlowych. Kwartał wcześniej taką deklarację składało 13 proc. przedsiębiorców. Jednocześnie 36 proc. firm zapowiada ograniczenie inwestycji.
To oznacza, że handel MŚP wchodzi w tryb defensywny. Firmy nadal chcą utrzymać sprzedaż, ale znacznie ostrożniej podchodzą do wydatków rozwojowych. W takich warunkach przedsiębiorcy mogą odkładać zakup nowych pojazdów, modernizację sklepów, inwestycje w magazyny, systemy sprzedażowe, e-commerce lub automatyzację.
Jeszcze wyraźniej ostrożność widać w finansowaniu zewnętrznym. Większe zapotrzebowanie na dodatkowy kapitał deklaruje tylko 1 proc. firm handlowych, wobec 7 proc. w I kwartale. To nie musi oznaczać, że firmy nie potrzebują pieniędzy. Może raczej sugerować, że nie chcą zwiększać zadłużenia w warunkach niepewności.
Dla dostawców usług finansowych, leasingowych i kredytowych to istotny sygnał. MŚP mogą być bardziej zainteresowane produktami pozwalającymi utrzymać bieżącą płynność niż finansowaniem dużych projektów rozwojowych. Dla samej branży handlowej oznacza to wolniejszą modernizację i mniejszą gotowość do zwiększania skali działania.
Dane GUS pokazują słabsze tło dla handlu
Ostrożność przedsiębiorców wpisuje się w szerszy obraz konsumpcji. Według GUS, sprzedaż detaliczna w cenach stałych w kwietniu 2026 r. była o 1,3 proc. wyższa niż rok wcześniej, ale wobec marca spadła o 0,8 proc. W okresie styczeń-kwiecień sprzedaż wzrosła o 3,4 proc. rok do roku.
To dane dalekie od załamania, ale też niewystarczające, by mówić o bardzo mocnym impulsie konsumpcyjnym. W handlu detalicznym liczy się nie tylko to, czy sprzedaż rośnie, ale także jej struktura, marże oraz skłonność klientów do większych zakupów. Jeśli konsumenci wybierają tańsze produkty, częściej korzystają z promocji albo ograniczają zakupy dóbr trwałych, firmy mogą notować obrót, ale niekoniecznie wyraźną poprawę rentowności.
Dodatkowo handel działa w otoczeniu wysokiej konkurencji. Presja cenowa ze strony dyskontów, marketplace’ów i e-commerce utrudnia przerzucanie kosztów na klientów. Dla mniejszych firm oznacza to większe ryzyko utraty marży, zwłaszcza gdy nie mają takiej siły zakupowej jak duże sieci.
Dlatego spadek subindeksu Barometru EFL nie powinien być czytany wyłącznie jako pesymizm przedsiębiorców. To raczej sygnał, że firmy nie widzą jeszcze warunków do bezpiecznego przyspieszania inwestycji.
Czytaj także:
Koszty obsługi długu Polski prawie najwyższe w UE. Gorzej jest tylko w jednym kraju
Podwyżki w budżetówce w 2027 r. Są przecieki z ministerstwa finansów
Polski rynek pracy stał się drogi? Analitycy alarmują